Coraz więcej miejsc pracy w Łodzi. Miasto spodziewa się powstania nowych biur i centrów usługowych

  • Views 2287
  • Rating 12345

W I kwartale w Łodzi powstało ponad 2 tysiące nowych miejsc pracy. To bezprecedensowe tempo ? oceniają władze miasta. Liczą jednak, że będzie się ono utrzymywać, bo w regionie przybywa inwestycji wymagających zatrudniania dużych grup pracowników. Tu śmigłowce dla polskiej armii ma produkować Airbus Helicopters.

Centrum Polski, czyli właśnie okolice Łodzi, oceniane są jako jeden z najszybciej rozwijających się regionów kraju. Sprzyja mu nie tylko położenie, lecz także już zakończone oraz jeszcze prowadzone inwestycje infrastrukturalne. Tam właśnie krzyżują się najważniejsze polskie autostrady. Te już istniejące łączą bałtyckie porty, zachodnią granicę kraju oraz stolicę. Budowane dotrą do granicy wschodniej oraz na południe. To oznacza, że Łódź staje się dobrą lokalizacją dla inwestycji magazynowych, logistycznych oraz produkcyjnych.

? I kwartał tego roku był zadziwiająco dobry ? mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marek Cieślak, wiceprezydent Łodzi. ? Inwestorzy deklarują, że utworzyli ponad 2 tys. miejsc pracy, szczególnie w centrach usług. To jest to, co wspieramy od lat, ale faktycznie rozwój nastąpił w ostatnich 2-3 latach. Nigdy wcześniej nie było takiego tempa. Wracają deweloperzy i projekty, które były zamrożone.

Z danych ABSL wynika, że w ciągu dwóch lat od 2012 do 2014 roku zatrudnienie w sektorze usług wspólnych w Łodzi wzrosło o 57 proc.

Władze Łodzi oceniają, że na tym nie koniec. Już powstają kolejne obiekty, a w regionie cały czas pojawiają się nowi inwestorzy.

Prowadzimy sporo rozmów ? informuje Marek Cieślak. ? Niewątpliwie to będą centra usług wspólnych, duże projekty logistyczne. Myślę, że otworzenie wschodniej obwodnicy Łodzi, czyli odcinka A1 między Rzgowem a Strykowem, niewątpliwie pomoże. To, że została uruchomiona S8, kawałek między Łodzią a Wrocławiem, także pomaga.

Zasoby powierzchni magazynowej w regionie łódzkim to 1,13 mln mkw. (dane Colliers International na koniec 2014 roku). W budowie pozostaje ponad 45 tys. mkw. W ciągu roku podpisano umowy najmu na łączną powierzchnię blisko 273 tys. mkw., z czego zdecydowana większość to umowy nowe.

Wiceprezydent Łodzi przyznaje, że pod względem inwestycji biurowych jego miasto nie ma szans na doścignięcie ogólnopolskiego lidera, czyli Warszawy, gdzie biurowce mają łącznie prawie 4,4 mln mkw. Liczy jednak na dobrą pozycję w rankingu. Na koniec ubiegłego roku w mieście oferowano ponad 241 tys. mkw. powierzchni biurowej, a w budowie było ok. 30 tys. mkw. To daje Łodzi szóstą pozycję wśród polskich miast.

? Liczba miejsc pracy w biurach i centrach usługowych będzie rosła. Parę dużych inwestycji i projektów logistycznych jest pod Łodzią. Patrząc z punktu widzenia aglomeracyjnego, to jest bardzo istotne, bo logistyka będzie się rozwijać na obrzeżach Łodzi. Największe centrum, UPS, które otworzyło się niedawno, stworzyło kilkadziesiąt nowych miejsc pracy. Zatrudnia także przemysł farmaceutyczny, np. duża fabryka Sandozu. Zatem perspektywy są bardzo optymistycznie.

Na przemysł Łódź bardzo dziś liczy. Tu bowiem śmigłowce dla polskiej armii produkować może Airbus Helicopters. Jako miasto akademickie Łódź może zapewnić pracodawcom wysoko wykwalifikowanych pracowników i współpracę instytutów badawczych.

? Bardzo dobrze oceniam decyzję ws. Airbusa, mam nadzieję, że będzie podtrzymana, bo to jest branża, która dotychczas w Łodzi rozwijała się na zasadzie współpracy między uczelnią i Airbusem. Teraz pojawia się realna możliwość budowania fabryki i montowania śmigłowców. To zupełnie nowa dziedzina, myślę, że ważna, choćby ze względu na rozwój wyższych uczelni ? deklaruje wiceprezydent miasta.


17 thoughts on “Coraz więcej miejsc pracy w Łodzi. Miasto spodziewa się powstania nowych biur i centrów usługowych

  1. http://www.tvp.info/20293120/zwolnienia-w-pzl-mielec-staja-sie-faktem-prace-ma-stracic-do-500-pracownikow
    Nam oczywiście rysuje się świetlana przyszłość, jak zazwyczaj przed wyborami parlamentarnymi”Nadchodzi czas dla Łodzi”… W mielcu likwiduje się fabrykę ,a w zamian w Łodzi może, podkreślam, może powstać montownia francuskich produktów Airbusa.
    Wzbiera fala niezadowolenia która, da Bóg, zmiecie obecny „establiszment” tam gdzie jego miejsce. Oczywiście zawsze można jeszcze skorygować wyniki wyborów, przygotować odpowiednią alternatywę wyborczą pozwalająca na miękkie lądowanie. Gdyby jednak łagodne metody do kierowania masami miały zawieść „elity polityczne” przygotowały już i twardsze rozwiązania. Wszak w imię obrony demokracji..http://www.tvpparlament.pl/aktualnosci/po-co-ustawa-o-bratniej-pomocy/13607680 „Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.”
    Polacy pamiętają z historii jak bratnie ościenne państwa wspierały odpowiedni nurt polityki wewnątrz naszego utrudzonego kraju..
    Sytuacja w Europie jest znów wyraźnie płynna. Kolejny „deadline” dla Grecji, mobilizacje wewnątrz Ukrainy, miliony uchodźców na południu …jak z tej sytuacji wyjdzie Polska. Czy zwycięży „statystyczny punkt widzenia” i myśl jego orędowników jak JE Janusz Lewandowski dla którego Polska, statystycznie, wzbogaca się sprawnie i konsekwentnie? Dla takiego statystyka nic po faktach, że miliony Polaków wyjechały i kolejne wyjazd planują…młodą, gorącą, ambitną krew udaje się powoli upuszczać ale jak długo zachód będzie chciał ją wchłaniać? Fala wzbiera i aby uderzyła z odpowiednią siłą i kierunkiem już przy jesiennych wyborach..

  2. Panu vi-ce prezydentowi chciałbym zadać pytanie, jak troska o nowe miejsca pracy ma się do inwestycji w bezpośrednie połączenia kolejowe z Chinami, dzięki którym towary są transportowane ale tylko w jedną stronę. Nikt sobie nie zadał trudu aby policzyć ile na tym tracimy miejsc pracy, ile traci budżet państwa.

    1. Linia kolejowa nie jest wszakże niczym złym, fakt braku konkurencji dla produkcji chińskiej w Polsce, to już winno budzić niepokój. Mniej martwię się budżetem państw, bo stać nas na nonszalancję, ośmiorniczki, 14-stki dla „górników”. Bardziej martwi mnie budżet domowy…

      1. Jak Pan widzi możliwość konkurowania z produkcją Chińczyków? Słyszymy o takich próbach czynionych przez przedsiębiorców polskich zamykających pracowników, najczęściej imigrantów, w nieludzkich obozach pracy. A faktycznie budżetami domowymi Polaków trzeba się martwić, bo im większy import z tego kierunku tym większe bezrobocie, a widomo, że z zasiłku dla bezrobotnych można kupować wyłączne najtańszą chińszczyznę. I w ten to sposób działa mechanizm wzrostu importu z Chin, którym najbardziej cieszą się hipermarkety i przemytnicy na ogromną skalę.

        1. Przede wszystkim należy zmniejszyć pozapłacowe obciążenia kosztów pracy jak np. składka na ZUS lub minimum wprowadzić dobrowolność takiej składki. System emerytalny wali nam się na głowę ale „niech żyje bal”http://pikio.pl/gigantyczne-premie-w-zusie-a-emerytury-polakow-coraz-nizsze/
          Kolejnym krokiem musi być odbiurokratyzowanie naszej gospodarki poprzez przywrócenie „ustawy Wilczka” w jej oryginalnym brzmieniu.
          Przerwijmy ten chocholi taniec w rytm melodii eurosocjalizmu..
          „Polityka monetarna” jest gigantycznym problemem ale to już skala globalna..

        2. Mitem lat ubiegłych jest twierdzenie, że Chiny konkurują jedynie poprzez „niewolniczo niskie koszty pracy” oraz słabą jakość tzw. chińszczyznę. Płace są już na lepszym poziomie, a zaawansowane technologie i innowacyjność to dla nich dzień powszedni(bez dotacji UE-możliwe?)
          Podstawowym powodem przewagi gospodarczego wzrostu ChRL jest to że jest beneficjentem międzynarodowych ustaleń grup wzajemnej adoracji jak G8(G7?). Globalne organizacje gospodarcze niszczą gospodarki państw rozwiniętych w imię szczytnych haseł walki z globalnym ociepleniem lub innych socjalnych kłamstw. Międzynarodowe korporacje są jedynymi wygranymi takiej sytuacji bo monopole i korupcja to dla nich bułka z masłem. Nie bez powodu koncentracja kapitału i władzy postępuje w zastraszającym tempie.
          Oczywiście pojawiają się przeszkody na drodze do celu ale po co mamy przekupnych polityków, media i rozgrzany do czerwoności „military-industrial complex”. Takie tłumy uchodźców z krajów ogarniętych wojną to my strzepniemy z ramienia jak kurz..dopóki tylko choć jedną noga będziemy po stronie „zwycięzców” weekendy spędzając w centrach handlowych, do których podjedziemy nowym autem lub na urlopie w odciętym od brudnego plebsu ośrodku wczasowym w Egipcie, Tunezji…
          Jedyną odpowiedzią jest Wolność i dobrze poinformowana populacja. Tylko wtedy możemy zacząć zmiany.

          1. Zgadzam się z panem w ocenie globalnej sytuacji, za to całkowicie się z Panem nie zgadzam w stwierdzeniu popartym słowem mit. Niech Pan weźmie do ręki koszule, spodnie czy buty made in China np. w Wólce Kosowskiej i skonsultuje ich cenę z najtańszym polskim producentem. Jak to możliwe, że taki wyrób przyjechał z tak daleka, zapłacono zań cło, zakupiono materiały i wreszcie wytworzono dodano marże handlową, wszystko razem za taką cenę jak na metce. Nawet jeśli Polski producent zakupi materiały Chińskie to zapewniam Pana, że nie zmieści się ze swoją kalkulacją w chińskiej cenie. W tym zakresie jest pan chyba daleko od rzeczywistości i posługuje się argumentacją chińskich lobbystów

            1. Koszula bliska ciału ale Chiny to dziś zaawansowana elektronika, innowacyjne budownictwo, motoryzacja w wykonaniu największych światowych producentów. Jakie miejsca pracy w Polsce to zniszczyło?
              Bogaćmy się i rywalizujmy na uczciwych zasadach. Próby określania sytuacji w sposób dwubiegunowy, z wyznaczeniem stron konfliktu w barwach państwowych/narodowych to droga do konfliktu. Droga protekcjonizmu zmierzać niestety może do eskalacji sporu na polu innym niż gospodarcze..
              Czy idąc tą droga nie jesteśmy aby pod wpływem jakiegoś lobby? W sprawach gospodarczych najlepsza metodą śledczą jest stare sprawdzone”follow the money”. Wystarczy zrozumieć, kto korzysta na obecnym porządku, by z imienia i nazwy wskazać ponadpaństwowe korporacje czerpiące niebotyczne zyski. No i składy osobowe ich zarządów oczywiście.
              Pochylając się nad problemami polskich producentów; 1) pozapłacowe koszty pracy 2) wysokie ceny energii 3) przerośnięta biurokracja spowalniająca inwestycje, testy itp. 4)wrogie przedsiębiorcy prawo podatkowe
              5) niewydolny, skorumpowany system wymiaru „sprawiedliwości”
              Zajmijmy się usuwaniem przeszkód wewnątrz naszego kraju, a następnie dopiero zastanówmy się nad potrzebami „budowy murów na granicy”.
              Zgadzam się, że w obecnej sytuacji , najbardziej tracimy jako konsumenci. Jesteśmy skazani na słaba jakość bo ta realnie wysoka bywa poza naszym zasięgiem finansowym. Działania muszą zatem zmierzać w kierunku przesunięcia decyzyjności w stronę konsumenta bo wybory podejmowane na szczeblach centralnych są mało „merytoryczne”. Przynajmniej oficjalnie bo dzięki „nielegalnym nagraniom” z restauracji, od Snowdena itp.itd. wiemy co w trawie piszczy…

  3. Nie chodzi absolutnie o „budowanie murów na granicy” ale o względną równowagę. Polska sprzedała Chinom towary za 1,86 mld dol. a kupiła za 18,38 mld dol. W legalnych obrotach mamy więc deficyt w wysokości tysiąca procent. Są tacy, którzy szacują, że łącznie z nielegalnymi obrotami może to być nawet 5 000 -10 000 %. Poza Niemcami wszystkie liczące się gospodarczo kraje notują w tym zakresie saldo ujemne. Deficyt ten jednakże wynosi kilka, w porywach kilkadziesiąt procent, a nie kilka tysięcy jak u nas.
    Rozwinięte kraje, równoważą swój handel w tym kierunku, wysoką sprzedażą technologii.
    My natomiast ze swoim zacofaniem w tym zakresie nie mamy co oferować. Nasze Politechniki, nawet te dwie najlepsze ( AGH i PW), nie mieszczą się w 500 setce najlepszych ośrodków naukowych na świecie ( ranking szanghajski) chociaż jest tam wiele uczelni pochodzących z państw, które do niedawna były uważane za trzeci świat. Udział sprzedaży technologii, w tworzeniu dochodów państw, stanowi kilkadziesiąt procent, np. Izrael 40%. U nas jest to wielkość bliska zeru. W związku z dotacjami unijnymi na projekty zaawansowane technologicznie przyznawane są przedsiębiorcom dodatkowe punkty w ocenie za współpracę z jednostkami badawczo naukowymi. Współpraca ta wygląda najczęściej tak, że przedsiębiorca podpisuje umowę za parę groszy z jakąś politechniką czy innym ośrodkiem, ten następnie pomaga we wdrożeniu technologii zagranicznej prawie nigdy własnej. A i tak to przedsiębiorca jest w takiej współpracy stroną wiodącą bowiem jest znacznie lepszy w znajomości nowinek technicznych w obrębie swojej branży. Tak naprawdę często taka współpraca jest fikcją, spełniającą warunek otrzymania dodatkowych punktów w ocenie projektu. Reasumując, śmiało można przyjąć tezę, że deficyt w handlu z Chinami jest tym wyższy im większe zacofanie technologiczne kraju.

  4. Jesteśmy biorcą technologii i… nie staniemy się nagle dawcą. Do poprawy tego stanu potrzeba kontrrewolucji w systemie edukacji. Warto zaryzykować. Diagnoza stawiana przez Pana wskazuje, że wyższe szkolnictwo „zepsuło” się, przez dostęp do obecnych form publicznego finansowania.
    Chiny pozwalają nam nabywać wysokie technologie w osiągalnych dla nas cenach. Ich odpowiedniki z państw rozwiniętych bywają(jeśli dostępne) zbyt drogie. Ceny dolara, euro, funta są dalece niesprzyjające. Co czujemy na stacjach benzynowych. Może Pan Belka wyjaśni dlaczego?
    Ja tylko uważam, że wskazywanie winnego w Chinach lub Rosji jest błędem. „Sami sobie zgotowaliśmy ten los”. Oczywiście niektórzy trochę bardziej gotowali…

  5. Sprawa moim zdaniem jest bardziej złożona i raczej niemożliwa do rozwiązania. Kapitalizm zwany niekiedy wolnym rynkiem jest ustrojem złym. Wymusza produkcję tandety, bo taka szybko się psuje i zmusza do kupowania nowych rzeczy. Nie tylko wyroby chińskie są kiepskiej jakości. Tak produkują wszystkie kapitalistyczne firmy. Jeśli się nie mylę, to taką filozofię produkcji wprowadzono w Stanach Zjednoczonych po II wojnie Światowej. To miał być sposób na nękające ten system kryzysy. Na tandetę zostaliśmy skazani wchodząc do globalnego systemu kapitalistycznego.
    Problem ma też drugie oblicze. Plan Solorza, wprowadzony u nas przez Balcerowicza, doprowadził do opanowania naszego terenu przez zachodnie korporacje. Nasze firmy, a właściwie wtedy jeszcze firemki, zaczęły padać. Skutek jest taki, że zostaliśmy skolonizowani gospodarczo. Obecnie pracujemy na dobrobyt naszych bliższych i dalszych sąsiadów. Za pieniądze unijne zlecamy różne roboty firmom zagranicznym, w większości z krajów „starej Unii”. Te firmy wykorzystują nasze firemki jako podwykonawców płacąc im część tego, co faktycznie powinny dostać. Jesteśmy trzymani za uzdę. Zachodnie firmy wykupują nasze ziemie, budują hale, markety, banki i biurowce. My w naszym kraju mamy coraz mniej.
    Ten scenariusz przerabialiśmy już przed wojną. Na przykład w Łodzi było najwięcej milionerów i jednocześnie największa bieda. Milionerzy to zagraniczni właściciele fabryk. Biedota to Polacy pracujący w tych fabrykach. Teraz to wraca. Jesteśmy skazani na lichą żywność i tanie, chińskie wyroby. Jeśli nie wszyscy, to przeważająca większość Polaków.

    1. Art. 20.

      Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

      Euro-socjalizmu lub pieszczotliwie zwanego „euro-kołchozu”, w ramach „kapitalizmu wolnorynkowego” też z pewnością nie zmieścimy.
      Do znudzenia można powtarzać; „Naprawę państwa należy zacząć od naprawy pojęć” Konfucjusza
      lub nowsze od Kisiela ” Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się problemy nie znane w żadnym innym ustroju”
      http://demotywatory.pl/3959362/Socjalizm-jest-to-ustroj-w-ktorym-bohatersko-pokonuje-sie-trudnosci-nieznane-w-zadnym-innym-ustroju
      Edukacja państwowa, system opieki zdrowotnej- państwowy… koncesje, akcyzy, regulacje, składki…Dzisiejszy model gospodarczy Polski powstał dzięki znawcom wykształconym w czasach Władysława Gomułki, czasach które nastąpiły po ludobójstwie Narodu polskiego przez dwa krwiożercze socjalizmy. Na obraz dzisiejszej Polski wpływ przeogromny mieli ludzie, co to samego Stalina znali, gwarantuje, na hasła „wolność, własność, kapitalizm” mieli specyficzny pogląd..
      W czasach złego kapitalizmu miasto Łódź rozwinęło się z małej wsi do rozmiarów metropolii w tempie światowych rekordzistów!
      W ciągu ostatniego 25 lecia z miasta 900 tysięcznego skurczyło się do faktycznego 600tyś..?

      „Elity” post- magdalenkowe tak urządzały nasz kraj, że wejście pod dyktat UE uznano za zbawienny. Nie powstrzymało to niestety emigracji ok. 3 mln naszych rodaków. Przecież u nas pokój, nie wojna. Emigracja z wolnego wyboru?

      Już Aleksander Fredro pisał: „Socjalizm, równo wszystkim nosa utrze, bogatych zgasi dzisiaj, a biednych pojutrze”. Jemu talentu trafnej analizy chyba nie odmówimy. Dziś natomiast marszałkiem zostaje Pani, która stwierdziła, że zwiększenie składki rentowej pobudzi gospodarkę. Premierem jest Pani która uczciwe, cywilno-prawne umowy między stronami nazywa „śmieciówkami”.. ale ” Nie ma takiej zbrodni czy niegodziwości, której nie dopuściłby się z pozoru liberalny rząd kiedy zabraknie mu pieniędzy” „Demokrację i socjalizm łączy jedno słowo: równość. Ale gdy demokracja dąży do równości w wolności, socjalizm w niewoli” Alexis de Tocqueville.. szczerze polecam.

  6. W PRL-u krytykowanie socjalizmu było w modzie, więc ludzie gadali różne rzeczy. Teraz mamy już własne doświadczenia i nie musimy teoretyzować. Możemy mówić o faktach. Proponuję odnosić się do rzeczywistości, a nie do teorii w literaturze.
    Po wojnie, w ciągu 20 lat odbudowano kraj ze zniszczeń wojennych. Teraz, po 25 latach przodującego ustroju, nie zdołaliśmy zbudować nawet dwóch autostrad. Sprzedaliśmy przy tym całą naszą gospodarkę i zaciągnęliśmy długi, które już przekroczyły bilion zł. Ten dług pobił na głowę długi zostawione przez Gierka. Nie dostrzegam wyższości naszego obecnego ustroju.
    Nie bez znaczenia jest też fakt, że przez kilkaset tysięcy lat ludzkość żyła w ustroju zwanym wspólnotą plemienną. Ten ustrój kształtował naszą psychikę i stosunki społeczne. Człowiek raczej potrzebuje oparcia w swojej społeczności. Socjalizm zaspokajał tę potrzebę, nie było bezdomnych, głodnych, ludzi pozostawionych samym sobie.
    Mówi się dużo o niedoborach w zaopatrzeniu, jakie występowały w socjalizmie. Teraz też są, ale są ukrywane. Żywności w sklepach jest dużo, ale bardzo złej jakości. Współczesna chemia potrafi ją rozmnażać w niemal cudowny sposób.
    Temat jest bardzo obszerny. Próbowałem zasygnalizować pewne zjawiska, ale bez odpowiedniego ich omówienia były tylko hasłami niewiele wnoszącymi do dyskusji. To raczej temat na artykuł. Zachęcam do jego napisania.

  7. Fakt, dowód na centralistycznie zarządzaną gospodarkę globalną z „centrum dowodzenia” w Banku Rezerwy Federalnej, London City, Goldman Sachs no i oczywiście ministerstwach skarbu i finansów USA, UK i innych powiązanych w sieci „krajowych banków centralnych”?
    Oczywiście że taki podam. W obliczu kryzysu finansowego 2008 wprowadzono w życie zasadę, wykutą już wcześniej, mianowicie ” Too big to fail”. Powód kryzysu; Instytucje finansowe stworzyły piramidę finansową, w jej rezultacie doszło do ogromnego kłopotu z płynnością. Zamiast ukarać odpowiedzialnych więzieniem, co zrobiło państwo? Subsydiowało kryminalistów niebotycznymi sumami publicznych pieniędzy i robi to dalej w najlepsze!
    socjalizm- koncentracja środków produkcji w ramach państwa czy jak tu instytucji międzynarodowych
    Kapitalizm- wolny rynek, środki produkcji wolne i prywatne
    Bo to pieniądz, może być narzędziem bogacenia się w wolność lub narzędziem ucisku..
    Historia 20 wieku to historia hegemoni banków centralnych. Ostatnia opierała się Rosja carska. Jak to zakończyło się dla cara Mikołaja II i rodziny..? Później nastąpiły żniwa wieku XX. Krwawe żniwa których najnowszym owocem będzie dwumetrowy mur na granicy Węgier i Serbii.
    Nawet od czasu plemion, ludzie naturalnie przyjmowali że żyją w społeczności z wyraźną hierarchią, podziałem klasowym. Nobilitacją, uznaniem w tej hierarchii było przyznanie szlachectwa. Trzeba było sobie zasłużyć, zapracować, wybić się ponad przeciętność. Mądry władca,wódź tak dopierał swoje wywyższone otoczenie by w dobrobycie i bezpieczeństwie mógł żyć on i jego następcy.
    Mrzonki socjalizmu bezpowrotnie zniszczyły ten naturalny, kształtowany przez stulecia system. W dążeniu do równości socjaliści najpierw zdeptali tych którzy się wyróżniali. Tych szlachetnie urodzonych. Wychowanych w domach z tradycjami i majątkiem.
    Poprzestawiano system wartości w którym dotychczasowa „nobilitacja dla ludzi dobrej woli” czyli szlachetność zostało podmieniona przez nowy cel. Kasa i wpływy.
    Oczywistym jest, że społeczeństwo klasowe miało swoje wady ale za obrócenie tego porządku w pył i dalsze chaotyczne zagubienie w „postępowym myśleniu” są odpowiedzialni socjaliści.

    Konserwatysta to człowiek stateczny, zdyscyplinowany , prawy. Postępowiec za cel nadrzędny stawia „postęp” a na drodze do celu poświęci wiele…

    1. Chiny to potega. Od niedawna takze gospodarcza i milotarna. Polaczenie centrlnego planowania z woLnym rynkiem konczy sie u nich tak jak wszedzie…drukowaniem piniadza bez opamietania…by ozywic rynki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *