Dyr. Andrzejewski o wnioskach po kontroli NIK

  • Views 4091
  • Rating 12345

Zofia Rózga : Kontrola NIK ujawniła, że w Parku Krajobrazowym doszło do nieodwracalnych zmian w ekosystemach na skutek nadmiernego zurbanizowania. Proszę nam objaśnić co się stało.

Dyrektor Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, pan Hieronim Andrzejewski : Twierdzę konsekwentnie od wielu lat, od powstania Parku Krajobrazowego, że gmina nadmiernie otwiera się na procesy osiedleńcze, że to w konsekwencji spowoduje dla gminy poważne skutki społeczne, przyrodnicze i ekonomiczne.

Społeczne już są widoczne, bo obecnie są na tym terenie w istocie dwie społeczności: tradycyjna i napływowa, które nie zawsze identyfikują w taki sam sposób swoje cele i interesy. Przyrodnicze są także bezdyskusyjne – bo krajobraz się zasadniczo zmienił. Gmina dawniej wiejska przestała nią być; nie ma warunków do prowadzenia rolnictwa, gdyż trudno uprawiać glebę pomiędzy budującymi się domami. Są obszary, gdzie jest to krajobraz podmiejski. Nadmierna urbanizacja wywołuje skutki środowiskowe. Gmina nie ma nadal kanalizacji, co przy takim poziomie intensywności osadnictwa jest co najmniej niewłaściwe. Nikt nie wie, tak naprawdę, ile zanieczyszczeń przenika do gleby. Nikt tego nie jest w stanie skontrolować.

Blokowane, przez zabudowę i ogrodzenia, są korytarze ekologiczne; znikają niektóre otwarte ekosystemy, są one zamieniane w obszary zakrzewione z domami. Oczywiście mieszkańcy nowych domów dbają o swoje ogrody. Jest tam nawet więcej krzewów i zadrzewień niż było kiedyś, ale płoty powodują, że tylko dla ptaków jest to przestrzeń absolutnie dostępna, ale np. dla ssaków już nie.

Jeśli chodzi o skutki ekonomiczne to twierdzę, że gminie trudno będzie się utrzymać przy tym rozproszeniu budownictwa. Jest tyle obszarów, w których gmina powinna realizować swoje obowiązki – utrzymywać właściwy standard dróg, oświetlenia, porządku …

ZR : Może zostawmy ekonomię i poziom życia ludzi jako temat na kolejną rozmowę i powróćmy do tematu ochrony przyrody.

Dyr. H. Andrzejewski : Ależ to jest bardzo ważne, czy gmina ma środki na zapewnienie właściwych standardów, czy ich nie ma?. Tworzenie nowych obszarów pod zabudowę, jeśli finansowo nie podołało się budowie kanalizacji na tym wrażliwym środowiskowo terenie – bo to jest obszar wododziałowy – jest zagrożeniem dla środowiska.

ZR : Jakie działania w stosunku do gminy zostały podjęte przez dyrekcję Parku żeby wymusić ochronę środowiska ?

Dyr. H. Andrzejewski : Opiniujemy działania planistyczne. Składaliśmy wnioski do miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i do studium. Za każdym razem podkreślamy w nich, że dla tej gminy taki rozwój stanowić może zagrożenie.

Nic innego zrobić nie mogę. Nie mamy jako Dyrekcja Parku uprawnień do uchylenia decyzji władz gminy.

ZR : Plan ochrony Parku powinna realizować gmina ?

Dyr. H. Andrzejewski : Tak. Każdy, kto prowadzi działalność w sferze regulowanej przez plan ochrony. A gmina jako organ administracji w sposób oczywisty powinna realizować ustalenia planu ochrony, które są zapisane jako rozporządzenie wojewody, czyli prawo powszechnie obowiązujące.

ZR : Problem więc tkwi w braku skutecznych narzędzi?

Dyr. H. Andrzejewski : To nie jest takie proste, o czym świadczy to, co dzieje się w parkach narodowych, np. w Tatrach, czy Karkonoszach, gdzie dyrektorzy parków są w zasadzie szantażowani przez lokalny samorząd. A dyrektor parku narodowego ma znacząco szersze uprawnienia, odpowiadające w istocie uprawnieniom wojewody w stosunku do tego obszaru i jednocześnie posiada uprawnienia zarządcy w stosunku do terenów Skarbu Państwa wchodzących w skład parku narodowego.

Ja nie posiadam uprawnień zarządcy w stosunku do obszaru chronionego parku krajobrazowego. W powszechnej opinii park krajobrazowy jest trudniejszą formą ochrony. Uznano, że ta forma będzie rodzajem pewnego kompromisu pomiędzy potrzebami lokalnej społeczności a wymogami ochrony przyrody. Obowiązkiem administracji parku krajobrazowego jest inspirowanie i dostarczanie wiedzy na temat walorów przyrodniczych i środowiskowych zagrożeń, z złożeniem, że samorząd i lokalna społeczność zechce tę wiedzę wykorzystać, gdyż jest to w ich długofalowym interesie. Park tworzy rodzaj parasola nad tymi terenami. Służy ich promocji, rozwijaniu turystyki; przy pozyskiwaniu środków pomocowych przez samorządy obszary chronione mają też często wyższy procent dofinansowania.

To są narzędzia, którymi dysponujemy.

Nakreśliliśmy strategię ochrony tego, co jest wyróżniającym walorem krajobrazowym i przyrodniczym i co powinno w sposób świadomy być objęte właściwą ochroną.

ZR: NIK stwierdza, że niestety nie jest

Dyr. H. Andrzejewski : To też są błędy i grzechy przeszłości. Na to już często nie mamy wpływu. Uważam, że błędem i brakiem wyobraźni było to co się stało w Kalonce i Kopance. Budowa bez właściwego przygotowania takiego dużego zespołu osadniczego. Tamte decyzje i oczywiste błędy są już nieodwracalne. Choćby zbudowanie kanalizacji jest teraz prawie niemożliwe. Bo kto się zgodzi, żeby ?ryć? głębokie wykopy przez wszystkie działki, przez te wąskie uliczki, gdzie często nawet trudno przejechać. To jest już ?grzech? nie do naprawienia w tej chwili. Nigdzie w cywilizowanym świecie tego się nie robi. Jest inne prawo budowlane i prawo dotyczące gospodarki przestrzennej. Zwykle (np. u naszych zachodnich sąsiadów) gmina najpierw przejmuje nieruchomości, które mają być przeznaczone pod zabudowę, opracowuje szczegółowy plan, dokonuje podziałów nieruchomości, uzbraja teren i buduje ulice etc.. I dopiero wtedy udostępnia działki prywatnym inwestorom. Tutaj zostało wszystko odwrócone.

ZR : Plan zagospodarowania terenu gminy, który został sądownie zawieszony, miał błędy.

Dyr. H. Andrzejewski : To były błędy w procedurze

ZR : Były błędy merytoryczne w samym Planie. Nawet bardzo dużo błędów. Samo ich wymienienie zajmuje w uzasadnieniu wyroku dwie strony. Sąd stwierdził, że Plan z takimi uchybieniami nie może znajdować się w obrocie prawnym. Jednak go przywrócono i oto mamy skutki.

Dyr. H. Andrzejewski : Gdyby nie było Planu, to decyzjami o warunkach zabudowy mieszkańcy wymusiliby wszystko. Tak się dzieje w Łodzi, gdzie nie ma miejscowego planu i dzieją się rzeczy po prostu karygodne. Nie można bowiem odmówić decyzji o warunkach zabudowy jeśli tylko spełnionych jest pięć prostych warunków określonych w art. 61 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Decyzja o warunkach zabudowy nie wymaga nawet zgodności z obowiązującym studium uwarunkowań!. Ja twierdzę, że lepszy nawet plan z błędami, plan który coś reguluje, niż brak planu.

ZR : Toteż uregulował…

Dyr. H. Andrzejewski : Mam świadomość, że oczekiwania części mieszkańców są jednak inne. Czterysta wniosków wpłynęło do Rady Gminy i nie są to wnioski o przeznaczenie gruntów budowlanych na cele rolnicze. Wszystkie są w jedną stronę ? ?rolnicze na cele budowlane?. Jako dyrektor Parku i jako członek komisji urbanistycznej opiniowałem większość wniosków negatywnie. W przekonaniu wielu osób jest to ponad skalę rzeczywistych potrzeb mieszkańców, samorządu i zamieniłoby całą gminę w jedno wielkie osiedle. Gdyby nie było miejscowego Planu, to pewnie wszystkie wnioski otrzymałyby decyzję o zabudowie. Nikt by nie zatrzymał fali urbanizacyjnego naporu. W orzecznictwie sądów administracyjnych nawet zapis planu ochrony nie jest przesłanką do odmowy wydania decyzji o warunkach zabudowy. Takich orzeczeń jak Polska długa i szeroka jest bardzo wiele i teraz już żaden organ nie odmówi – na podstawie zapisów w planie ochrony parku ? wydania decyzji zezwalającej na zabudowę terenu. Najczęściej wyda decyzję, mając świadomość, że łamie rozporządzenie ? ponieważ tak orzekają sądy.

ZR : No cóż, takie mamy prawo jakich mamy polityków w Sejmie RP

Dyr. H. Andrzejewski : Nie będę komentował.

ZR : Dziękuję Panu za rozmowę.

Treść wywiadu dotyczy kontroli NIK w zakresie gospodarki przestrzennej gminy Nowosolna, a nie Parku Krajobrazowego.

Dyrekcja PKWŁ była kontrolowana w zakresie realizacji zadań ustawowych przez NIK w listopadzie i grudniu ubiegłego roku i otrzymała pozytywną ocenę działalności

 


23 thoughts on “Dyr. Andrzejewski o wnioskach po kontroli NIK

  1. Faktycznie, osiedle Kalonka, Kopanka, jest brzydkie. Domki są poustawiane bez ładu i składu. Gdyby na początku został zaprojektowany cały układ osiedla, to w tej tak urokliwej okolicy byłoby naprawdę ładnie. A tak to jest bałagan i szpeci. Szkoda.
    W wielu miejscach irytuje nowobogacki gust właścicieli. Jest to widoczne na elewacjach budynków i na „wypasionych” ogrodzeniach.
    To osiedle w bardzo złym stylu.

  2. Przesada, p. Ewo! Mnie się tu podoba i większości moich znajomych i sąsiadów też. Powiem więcej, dobrze nam się tu mieszka. U nas przynajmniej są duże działki , domy nie stoją blisko siebie, nie ma ciasnoty jak na innych osiedlach. Mamy dużo zieleni w ogrodach, mamy las. Kanalizacja też przecież będzie.
    Pozdrawiam

  3. „Obowiązkiem administracji parku krajobrazowego jest inspirowanie i dostarczanie wiedzy na temat walorów przyrodniczych i środowiskowych zagrożeń, z złożeniem, że samorząd i lokalna społeczność zechce tę wiedzę wykorzystać”
    Zdecydowanie za mało tej wiedzy płynie od Dyrekcji PKWŁ do mieszkańców. Jest to pierwszy tekst odnoszący się do istotnych problemów, które bez wątpienia są.
    A, tak na marginesie, podoba mi się ciekawie poprowadzona rozmowa.

  4. .A co z tego że będziemy dużo wiedzieć jak nic nie możemy. Przecież my nie wydajemy decyzji co ma tu być robione. Czy będzie kanalizacja czy nie będzie to zależy od Urzędu Gminy a nie ode mnie. Zawracanie głowy i mydlenie oczu.
    Poza tym park krajobrazowy nie powstał wczoraj ani dziś tylko był już wtedy jak na Kalonce i Kopance budowali. Może by wyciągnąć z tego jakieś wnioski Drodzy Państwo !

  5. Kanalizacji w Kalonce nie będzie bardzo długo. Ostatnio Wójt podjął Salomonową decyzję o wyłączeniu m.in Kalonki z projektowanego obszaru Aglomeracji Łódzkiej pozbywając się w ten sposób, narzuconego przez Unię, obowiązku skanalizowania aglomeracji miejskich do 2016 r, Jakoś nasz Wójt nie lubi inwestycji infrastrukturalnych. Lubi natomiast takie „zabaweczki” jak Centrum w Plichtowie, Halę Sportową w Lipinach, budowę Orlika przy istniejącym pełnowymiarowym boisku w Wiączyniu, a na przyszły rok marzy mu się wieża widokowa w Plichtowie. Wejdzie sobie na nią aby nie czuć smrodu unoszącego nad zarządzaną przez siebie Gminą. Na ewentualne pytania co na to Rada, odpowiem z góry. O składzie Rady decydowali mieszkańcy, podobno w demokratycznych wyborach. Ich wynikiem jest to, że większość Rady stanowią bezmyślni poplecznicy Wójta albo myślący ale o własnych interesach.

    1. Z wieży widokowej będzie sobie oglądał swoje imperium, czyli prywatny OŚRODEK SPORTÓW ZIMOWYCH , który jest zaplanowany na wzgórzu Plichtów oraz MOTEL , w przejętym od gminy za psi grosz budynku. Gminno-Parkowe Centrum nieprzypadkowo wybudowano akurat naprzeciwko tego wgórza, żeby było blisko. Facet już od trzech kadencji czyni starania i przygotowuje wszystko – od czasów gdy powstawał plan zagospodarowania gminy. Jest w nim wszystko wyrysowane i zaplanowane.
      A wtedy w Radzie gminy też byli sami zaufani

    2. Jest dużo komitetów, czy też stowarzyszeń mieszkańców w całym kraju, które mogą występować o fundusze tak samo jak gmina i realizować zbiorową oczyszczalnię lub kanalizację. W takich okolicznościach mogłoby być to jakieś rozwiązanie.

      1. Zastanów się Ninia co ty wypisujesz . Że znowu to mieszkańcy mają coś zrobić. To po jakiego ….. nam Urząd Gminy? Żeby urzędnicy mieli posady i brali co miesiąc wypłaty za nic?

  6. Dobrze zorientowany masz rację co do Rady sami sobie ją wybraliśmy a teraz oni służą wójtowi a nie nam mieszkańcom, włażą mu w d… nawet bez mydła, najbardziej zastanawia fakt służalczości radnych po których człowiek spodziewałby się więcej kultury,taktu i zaangażowania społecznego a nie pilnowania swoich interesów i umizgów w stronę wójta, jak się ma 65 lat to lepiej wnuków pilnować a nie decydować o sprawach które z racji wieku już są poza zasięgiem zobaczenia swoich efektów.A co do parku to więcej inicjatywy i jakiejkolwiek działalności na rzecz terenów należących do parku na pewno by się zdało, na razie to mam odczucie że park tylko wymaga, kontroluje, ale sam od siebie to za wiele nie robi, wiem że nie zawsze przepisy są sprzyjające ale tyko samo narzekanie nic nie zmieni.

  7. wasze narzekania, wasze słabości, wasze nic….gdy będzie nowy to będzie tak samo bo to typowa bolączka polaczków czyli nic robienie i siedzenie przy komputerze po szklance mleka i wypisywanie bzdur. Macie radą jaką wybrali ludzie a patrząc w jedną i drugą stronę to nie widać różnicy, wiedza pełną gębą.

  8. miotło,.. a ja wierzę, żeś ty z polskich gałęzi;)i masz rację….nic nie robić i narzekać…tyle potrafimy….a, że można zrzucić winę na kogoś to jeszcze wygodniej…a prawda boli nie tylko niunie

  9. miotło,.. a ja wierzę, żeś ty z polskich gałęzi;)i masz rację….nic nie robić i narzekać…tyle potrafimy….a, że można zrzucić winę na kogoś to jeszcze wygodniej…a prawda boli nie tylko niunie

    1. A ja powiem inaczej. Nie mów – pisz skoro nie wiesz. Przytoczyłbym tu mnóstwo przykładów niegospodarności obecnej władzy gminy Nowosolnej oraz radnych. Ale nie będę.
      Robili i będą robić dobrze ale to tylko nieliczni którzy giną w tłumie przygnieceni cieniem nieróbstwa urzędu gminy. Jest wielu mądrych osobistości w naszej gminie, podpowiadają odzywają , proponują na sesjach , ale to tylko jednostki i nikt nie bierze ich pod uwagę. Jest sporo inicjatywy w niektórych sołectwach , podejmują działania robią na własną rękę, natomiast pozostali którym się nie chce nawet ponieść rękę idą do wójta po tzw. kaskę. No i co . Ręce mi opadają.
      „Byszewianie” mieli okazję sfinansować swoje „łowickie stroje” z funduszy unijnych , ale jednak powędrowali ścieżką pełną ułudy do wójtowej kieszeni no i podatników gminnych. Wiele by tu wymieniać.
      Prawda boli ale ta prawdziwa Calineczko.

      1. Dodaj jeszcze świetlicę w L, gdzie przesiadują w wiekszości Twoje, Kolego, wnuki…a kaska najpierw unijna potem gminna leciii, to też mi zakrawa na sporą niegospodarność, dobrze byłoby tam od czasu do czasu zajrzeć i zobaczyć, ile i czyje dzieci tam przebywają:-) Czy rzeczywiście to te, których rodzice są w trudnej sytuacji materialnej, czy te których rodzice narzekają tutaj jak to im w tej gminie jest źle:-)

  10. Całe szczęście, że strażacy z L…. są inni, prawda Kolego KASI? Reszta to mniej niż z e r o! Mam nadzieję, że się rozumiemy bez zbędnych słów;-)

  11. …a może lepiej będzie tatuś Kasi. Nie ????? W wieku 70 kolega jakoś głupio brzmi….

  12. hahaha kolega kasi to tatuś kasi????to wiele wyjaśnia ….ale co tam….raz się jest kolegą wójta a raz kasi

  13. Kasia chyba czuje się dobrze , jej tato chyba jeszcze lepiej ( nie wiem )a koledzy – sikacze ( ochotnicy) w Lipinach, urządzają wieczorami w kotłowni popijawki, ale i tak są lepsi od skoszewiaków. Przynajmniej przyjeżdżaja na czas.
    Jest super , świetlica świeci pustkami, pięcioro dzieci na krzyż samych znajomków, innym wstęp wzbroniony. A i nawet nie przyjdą bo nie te klimaty, czyli inny dialekt.
    I wszystko w tym temacie, a co do ekologii w gminie to leżymy drodzy panowie i panie !!!!!!!!!!!!!!!!.
    Zimą przez Lipiny nie da się przejechać- siwy dym !!!
    Hieronim Andrzejewski -Brawo kolego wójta brawo. Teraz wytyka błędy z przeszłości- Kalonka. a gdzie wy wszyscy wtedy byliście, gdzie , na Borchówce pod namiotem staw podziwialiście ?
    Kto teraz rozgrzeszy te wasze ” grzechy z przeszłości”? Pytam się kto ?

  14. A proszę poszperać w starych numerach na wzniesieniach – czy nie pisało się wówczas o szpetocie urbanistycznej nowo budowanych osiedli? Jak grochem o ścianę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *