Emerytury ? obecne reformy prowadzą donikąd

  • Views 0
  • Rating 12345

Rząd podniósł wiek emerytalny uzasadniając to dobrem przyszłych emerytów. Jest to kolejny, po wprowadzeniu indywidualnych kont emerytalnych i OFE, krok w złym kierunku.

Gdy w 1999 roku wprowadzano reformę systemu emerytalnego krytyczne głosy zagłuszała prowadzona w mediach intensywna reklama nowych funduszy. A już wtedy było wiadomo, że ta reforma nie rozwiąże narastających problemów.
W miejsce umowy społecznej wprowadzono indywidualne konta emerytalne. Młodzi ludzie mieli nawet obowiązek założenia takich kont w prywatnych firmach ubezpieczeniowych. W krótkim czasie składki wzrosły 20-krotnie (z 45,- zł przed reformą do 900,- obecnie), a pieniędzy w systemie nadal brakuje.
Problemy narastają a nasi politycy proponują obecnie dwa sposoby zaradzenia im. Pierwszy to podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Drugi to rodzenie dzieci. One to w przyszłości mają zarobić na emerytury obecnych pracowników. Nietrudno przewidzieć, że żadna z tych propozycji nie rozwiąże problemu. Pieniędzy w systemie emerytalnym będzie brakować.

Dlaczego brakuje pieniędzy?

Obowiązujące obecnie zasady zbierania składek na ZUS są anachroniczne. Powstawały w czasach, gdy produkcja była oparta na pracy ludzi. Wtedy rzeczywiście wzrost produkcji (wzrost gospodarczy) był ściśle związany z wielkością zatrudnienia.
To już przeszłość. Od lat 80-tych ubiegłego wieku ma miejsce burzliwy rozwój elektroniki. W przemyśle objawia się to przede wszystkim automatyzacją całych linii produkcyjnych. Obecnie ogromne fabryki, które dawniej zatrudniały tysiące pracowników, zredukowały zatrudnienie do kilkudziesięciu osób. Resztę załatwiają automaty.

Zwalniani pracownicy nie znajdują zatrudnienia i nie płacą składek. Teoretycznie powinni się przekwalifikować i przejść do sektora usług. To jednak tylko teoria. Zapotrzebowanie na usługi też jest ograniczone. Poza tym tam też występują redukcje zatrudnienia w wyniku komputeryzacji.

Skutkiem jest rosnące bezrobocie, małe wpływy do systemu ubezpieczeń społecznych i coraz większe obciążenie tych, którzy jeszcze pracy nie stracili.

Czy przedłużenie wieku emerytalnego może pomóc ?

Jest to mało prawdopodobne. Statystyki są tutaj jednoznaczne. Wśród osób 50+ panuje ogromne bezrobocie wynoszące obecnie 73%. Trudno uwierzyć, że armia bezrobotnych zasili jakimiś składkami fundusz emerytalny. Co gorsza, niewiele lepiej wygląda sytuacja wśród absolwentów szkół wyższych. Zatrudnienie znajduje zaledwie 50% młodych ludzi.
Zwróćmy uwagę, że to bezrobocie nie wpływa w jakikolwiek sposób na spadek produkcji ? ta idzie pełną parą a półki w sklepach uginają się od towarów. Wygląda na to, że ludzie pozostający bez pracy nie będą pracodawcom potrzebni.
Czy zatem większy przyrost naturalny jako recepta na ratowanie emerytur ma jakikolwiek sens?
Reforma systemu powinna uwzględniać współczesne technologie i stosunki pracy. Rozwiązania rodem z XIX wieku oparte wyłącznie na składkach płaconych przez pracowników zupełnie nie przystają do współczesnych realiów. Fundusz emerytalny powinien być, podobnie jak podatki, częścią dochodów osiąganych przez pracowników i firmy. Współczesne zdobycze techniki mogą i powinny służyć wszystkim ? pracodawcom i pracownikom. Wydaje się to oczywiste. Dlaczego więc się tego nie robi?
Bo to nie jest w interesie wielkiego kapitału.
Zauważmy, że dawny system oparty na umowie społecznej zastąpiono indywidualnymi kontami emerytalnymi właśnie teraz, gdy automatyzacja produkcji na trwałe eliminuje zapotrzebowanie na pracę ludzką. W tej sytuacji ludziom pozbawionym pracy wmawia się, że teraz będą pracować na siebie i muszą sami sobie radzić. To chwytliwe hasło, które niestety niewiele ma wspólnego z realiami. Nikt nie wspomina o tym, że technika, która wyeliminowała z rynku pracy rzesze ludzi powinna jednocześnie zapewnić im warunki do życia. Jako rzecz oczywistą traktuje się to, że korzyści z tych technologii czerpią właściciele fabryk. Dlaczego? Przecież zdobycze techniki są dorobkiem całej ludzkości i korzyści płynące z tego postępu powinny być dzielone między wszystkich. Rozsądnym rozwiązaniem powinno być zwiększanie zatrudnienia, ale w mniejszym wymiarze godzin.
U nas reforma z 1999 roku była pierwszym krokiem w złym kierunku. Nie uzdrowiła ona, bo nie mogła, systemu emerytalnego, więc obecnie wmawia się nam, że podwyższenie wieku emerytalnego da w efekcie większe emerytury. To zwykła manipulacja. Bezrobotny w żaden sposób nie powiększy swojego indywidualnego konta. Na przedłużeniu wieku emerytalnego zyskają wyłącznie firmy ubezpieczeniowe – po prostu będą o kilka lat krócej wypłacać emerytury.
Skoro rozwiązanie problemu jest tak proste, to dlaczego się go nie stosuje. Na przeszkodzie stoi globalizacja. Zagraniczne firmy nie płacą podatków albo płacą je sporadycznie. Nie tylko dlatego, że korzystają z ustawowych zwolnień. Przede wszystkim mają duże możliwości transferowania zysków za granicę. Mogą nie wykazywać dochodów. Reformy z lat 90-tych przekształciły nas w społeczeństwo pracowników. Zyski z kapitału czerpią inni. Niestety był to proces nieodwracalny.

Artykuł opublikowały WIADOMOŚCI 24 – zobacz, oceń, skomentuj

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/emerytury_obecne_reformy_prowadza_donikad_229402.html


13 thoughts on “Emerytury ? obecne reformy prowadzą donikąd

  1. Oprócz zmniejszającej się pracochłonności produkcji, współwinnym ogromnemu bezrobociu jest globalizm. Duże korporacje wyprowadziły z Europy niemal cała produkcje, przede wszystkim charakteryzującą się wyższą pracochłonnością do Chin (tekstylia, odzież, obuwie). Wg.oficjalnych danych, z Chin sprowadzamy towary o wartości 9 razy wyższej niż tych, które im sprzedajemy. W rzeczywistości ten deficyt jest wielokrotnie wyższy. Potwierdzi to (prywatnie) każdy właściciel sklepu z odzieżą czy butami zaopatrujący się w buty, odzież czy inne towary u azjatów np. w Nadarzynie pod Warszawą. Doszło już do tego, że pamiątki z Zakopanego czy Sopot są made in China.Takie kraje jak Polska są w szczególnie trudnej sytuacji bowiem nie mogą tego deficytu równoważyć sprzedażą know how, czy wyrobów bardzo wysokich technologii. Z tego biznesu największe korzyści odnoszą wielkie sieci handlowe, które z jednej strony mają do dyspozycji przeogromny rynek azjatycki, z drugiej za pół darmo kupują Chińskie badziewie zalewając nim Polski rynek eliminując większość naszych firm odzieżowych obuwniczych i innych zwiększając w ten sposób bezrobocie. Polecam znakomita książkę francuskich autorów pt Chiny światowym hegemonem

  2. I co dalej? Ta sytuacja nie zależy od nas. Demonstrowanie swojego sprzeciwu jest jedyną rzeczą jaką możemy zrobić. Może to coś pomoże, a jeśli nie, to przecież i tak nie mamy nic do stracenia.
    Bez pracy, bez emerytury – strach myśleć o przyszłości.

  3. Panie Grzegorzu tu przyznać trzeba że tzw. Makro przedsiębiorczość której stworzono warunki likwidując nasz przemysł : lenta, wifama itd. to naprawde importerzy taniego badziewia ze wschodu a tereny po naszym rodzimym przemyśle to magazyny. Likwidacja zakładu pracy to niejednokrotnie tragedja i ogromny problem dla osoby w wieku przedemerytalnym. Dla prezesa natomiast to „sukces”

    1. Czyżbyś uważał, drogi M. że prezesi obecnie likwidowanych firm odnieśli sukces i cieszą się z tego?

    2. List do M, tak jak mylisz nazwy przedsiębiorstw, tak mylisz podstawowe pojęcia z zakresu przedsiębiorczości i chodziło ci bardziej o mikroprzedsiębiorstwa, a nie makro. Tak dla Ciebie niedouczony komentatorze wszystkie przedsiębiorstwa dzielą się na mikro, małe, średnie i duże. Jeśli mnie o to poprosisz to zapoznam Cię z kryteriami podziału.
      Grzegorz

      1. Pan jest strasznie nerwowy …. i bardzo nieelegancko wypowiada się tu o mnie.
        Ja tylko przedkładam tu spostrzeżenia jakie o pana działalności ma pewna grupa „przedsiębiorców”, a pan może dalej być z siebie dumny, z tego w czym brał pan udział.

  4. Niejednokrotnie bywało tak że na prezesa wielkich kombinatow powolywano osoby ślepe na zamiary osób chcących zrobić biznes na wylożeniu firmy Dziś już prawie nie ma przedsiębiorstw państwowych i interesy w tej branży wygasły.

  5. Niejednokrotnie bywało tak że na prezesa wielkich kombinatow powolywano osoby „ślepe” na zamiary osób chcących zrobić biznes na wylożeniu firmy . Dziś już prawie nie ma przedsiębiorstw państwowych i interesy w tej branży wygasły.
    W tej sprawie wypowiada się gdzieś tu były prezes a zaraz ostatmi nie jednego przedsiębiorstw
    po którym nie ma śladu.

    1. To nie prezesi są winni. To były przedsiębiorstwa państwowe i ich likwidacja była polityką państwa. To nasze władze państwowe postanowiły zlikwidować nasz przemysł i realizowały ten cel nie zważając na przyszłe konsekwencje. A już wtedy nie brakowało głosów przestrzegających przed skutkami takiej transformacji. Wiele z tych przedsiębiorstw było na wysokim poziomie. Np. „Boruta” w Zgierzu była największą i najnowocześniejszą wytwórnią barwników w Europie, przemysł lekki w Łodzi też nie pozostawiał wiele do życzenia – wszystkie fabryki były systematycznie modernizowane. Podobnych przykładów z całej Polski można by mnożyć.
      Teraz mamy na stałe podłączony dren w postaci kapitału zagranicznego, a nasz rodzimy kapitał jest w stanie szczątkowym. Nic dziwnego, że nie ma pieniędzy na zaspakajanie potrzeb społecznych. Emerytury to tylko część problemu. To samo dotyczy służby zdrowia, szkolnictwa, przedszkoli, domów opieki dla osób w podeszłym wieku i t.d.
      Nie szukajmy więc winnych wśród ludzi, którzy tych decyzji nie podejmowali. Oni byli tylko pracownikami.

      1. Bardzo światły i obeznany z realiami anonimowy Liście do M może w swojej nadzwyczajnej mądrości zdradzisz receptę na to jak prezesi spółek, które wymieniasz mogli wygrać z Chińską konkurencją, uzyskiwać przychody pozwalające na godziwe wynagrodzenia wszystkim pracownikom i utrzymanie do dzisiaj firm o technologii w sporej części archaicznej.To jest już ostatni, z mojej strony komentarz do opinii osoby piszącej takie głupoty i i ukrywającej się pod anonimem

    2. Wydaje mi się, że M usiłuje zaszargać komuś opinię. Ale robi to nieudolnie i wypisuje jakieś głupoty. Oczywiście, że prezesi państwowych przediębiorstw nie byli właścicielami i musieli robić tak jak kazał Balcerowicz i spółka, co te przedsiębiorstwa polikwidowali, żeby wpuścić obcy kapitał.
      Równie dobrze M mógłby napisać, że bezrobotni są winni temu, że nie mają pracy.
      Gdybym był na miejscu M to bym przeprosił publicznie człowieka.

  6. Drodzy Państwo, nie przeczytacie w krajowej prasie i nie usłyszycie w mediach tego co tutaj tak jasno i logicznie wyłożył pan Strzałkowski.
    Artykuł pokazuje nieadekwatność rozwiązań stosowanych przez nasz rząd do realiów współczesnego świata. Jasno widać, że politycy usiłują uspokoić społeczeństwo obiecankami (że będzie lepiej) bez pokrycia.
    Problem z naszą gospodarką jest duży, dotyka nas wszystkich i trzeba, żeby jak najwięcej rodaków rozumiało o co w tym wszystkim chodzi. Tylko wtedy nie pozwolą się oskubać.
    Wyrazy uznania dla autora artykułu i dla gazety counas.info.

  7. @Grzegorz
    istotne uzupełnienie sytuacji dodałeś.
    Czytałem „Chiny światowym hegemonem”. Lekturę polecam wszystkim, których interesuje na jakim świecie żyją,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *