Emerytury ? w Polsce problem nie do rozwiązania

  • Views 1846
  • Rating 12345

W Polsce istnieją obecnie dwa systemy emerytalne ? ZUS-owski, oparty na solidaryzmie społecznym oraz OFE, oparty na lokatach indywidualnych podobnych do lokat bankowych. Oba są niewydolne. Przyczynę upatruję w anachronicznych założeniach tych systemów, które nie uwzględniają skutków gospodarczych i społecznych, jakie niesie ze sobą rozwój techniki, a ściślej ? postępująca automatyzacja procesów produkcyjnych.

Wprowadzone w Polsce systemy emerytalne gwarantują emeryturę tylko tym, którzy mają pracę i wpłacają stosowne składki. Tymczasem rozwój technologii sprawia, że ludzkie ręce stają się w wielu przypadkach niepotrzebne. Dzieje się tak za sprawą automatów, które zastępują z dobrym skutkiem pracowników. Automaty mają wiele zalet: nie strajkują, nie mają zwolnień chorobowych, mogą pracować we wszystkie dni tygodnia po 24 godziny na dobę. Na dodatek nie podpisuje się z nimi umowy o pracę i tym samym nie odprowadza się składek na ubezpieczenia społeczne. Rachunek ekonomiczny skłania przedsiębiorców do instalowania automatów w jak największym zakresie, przepisy temu sprzyjają, a pracy dla ludzi jest coraz mniej.

Nasi politycy zdają sobie sprawę z niewydolności systemów emerytalnych i usiłują je reformować. Jedna opcja podniosła wiek emerytalny, a druga proponuje zwiększenie dzietności, by młodzi ludzie w przyszłości wpłacali składki na emerytów.
Podniesienie wieku emerytalnego w sytuacji, gdy bezrobocie jest szczególnie wysokie wśród ludzi po pięćdziesiątce, pozbawia szerokie rzesze obywateli środków do życia. To rozwiązanie sprawia, że ludzie w wieku przedemerytalnym nie mają ani pracy ani emerytury.
Zwiększanie dzietności może pogorszyć tylko sytuację. Po pierwsze przybędzie ludzi, dla których i tak nie będzie pracy. Wszak automatyzacja postępuje i obejmuje coraz to nowe branże. Poza tym żyjemy w ograniczonej przestrzeni i nie możemy ciągle powiększać naszej populacji. To tylko odsuwanie problemu na czas późniejszy, i stanie się on jeszcze bardziej nabrzmiały.

Rozwiązaniem mogłaby być zmiana sposobu finansowania funduszy emerytalnych, czyli gruntowna reforma zbierania składek. Mógłby to być system oparty na podatkach, z których część odprowadzana byłaby do ZUS jako składki emerytalne. Rozwiązanie takie byłoby proste i sprawiedliwe społecznie. W ten sposób automaty płaciłyby składki jak pracownicy, ponieważ podatki płacone są od dochodów wypracowanych przez ludzi i automaty.

Niestety taki system w naszym kraju nie może być wprowadzony, ponieważ w ciągu ostatnich 25 lat straciliśmy niemal cały nasz przemysł. Zyski z gospodarki są w większości transferowane za granicę i tam płacone są podatki od tych dochodów. Pracujemy na emerytury dla innych narodów ? n.p. już teraz w Niemczech obniżono wiek emerytalny do 63 lat. Holendrzy chcą skrócić tydzień roboczy do czterech dni.
Kolejne polskie rządy sprzedawały lub likwidowały banki, stocznie, przemysł włókienniczy, AGD, elektronikę, firmy ubezpieczeniowe, zakłady produkujące samochody, rowery, samoloty. W rękach kapitału zagranicznego znalazły się cementownie, huty, cukrownie i w znacznej mierze pozostałe zakłady przetwórcze oraz handel. W rezultacie firmy zagraniczne konsumują w większości dopłaty unijne. Nasze firmy są małe i mało dochodowe. Transformacja ustrojowa w naszym wykonaniu praktycznie zamknęła nam możliwości budowy własnej gospodarki, zwiększania zamożności i gromadzenia kapitału na tzw. ?jesień życia?.

Warto zauważyć, że skala bezrobocia w Polsce waha się w granicach 10-20% i nie widać realnych możliwości jego zmniejszenia. Bez pracy i bez szans na emeryturę pozostaje ok. 2 mln naszych współobywateli. Ci bezrobotni żadnemu przedsiębiorcy nie są do niczego potrzebni. Nie znajdą zatrudnienia w przemyśle, gdzie miejsca pracy redukują automaty, ani w usługach, gdzie chętnych do świadczenia usług jest więcej niż potencjalnych zleceniodawców. Kolejne reformy gospodarcze oraz wejście do Unii Europejskiej na zasadach określonych w Traktacie Akcesyjnym wprowadziło u nas system gospodarczy, który nie zapewnia środków utrzymania wszystkim obywatelom i, tym samym, nie zapewni im emerytur.


13 thoughts on “Emerytury ? w Polsce problem nie do rozwiązania

  1. Tak, tak a wynalazca koła jest winien utraty pracy przez miliony tragarzy. Związek zawodowy kierowców dyliżansów długo walczył by nie pozwolić na budowę linii kolejowych. Natomiast poprzez fakt, że dziś z jednego ziarna rodzi się sto i do uprawy kilkuset hektarów potrzeba dwóch dobrze zmechanizowanych( zautomatyzowanych ) rolników sprawił, że cierpimy światowy głód…

    Panie redaktorze proszę spojrzeć na wysokość stóp procentowych podczas programów QE czy innego „luzowania monetarnego” a zrozumie Pan gdzie przepadają oszczędności setek milionów emerytów.

    1. Wspomina Pan czasy, gdy było mało ludzi, nie było komputerów, było dużo surowców i duże obszary ziemi do zagospodarowania.
      Teraz tak nie jest. Przykłady można mnożyć. Faktem jest, że bezrobocie jest duże i wiele krajów skraca czas pracy, by starczyło jej dla większej liczby zatrudnionych. Co do głodu, to strefa głodu ciągle się powiększa. Już obecnie umiera rocznie tylko z tego powodu ok. 800 mln ludzi. Żywność jest, ale zmodyfikowana, ale to temat na inny artykuł.

  2. Znakomity artykuł Panie Jurku. Dodał bym jedynie informacje gdzie ta produkcja została przeniesiona i co należałoby zrobić, żeby chociaż jej część wróciła do Polski.

    1. Jestem tylko skromnym budowlarzem. Oczywiście wiem, gdzie obecnie są lokowane zakłady produkcyjne, ale nie gwarantuję, że moje informacje będą rzeczowe i kompletne. Chętnie wysłuchamy opinii fachowca.

    2. Artykuł świetny tylko brak danych o tym że roczna obsługa biurokratycznej machiny ZUS to ok.5 mld.
      Podczas rozmów nagranych „u Sowy” Panowie mówią o tym, że realnie jedynie emerytura obywatelska będzie wypłacana. W wysokości ok. 700-900zł. To szczera rozmowa ludzi władzy…
      Wy, Panowie się tutaj po pleckach poklepujecie, zachwalacie, a wnioski…
      Pan Grzeliński tak by chińczyków opodatkował że szans by nie mieli z żadną polską chałturą, a Pan Strzałkowski otworzył na nowo PGR-y tylko takie ekologiczne, europejskie, z dotacji…
      Keynesistowska wizja gospodarki pada na waszych oczach, nie widzicie? Przez korupcję w centralnych ośrodkach zarządzania gospodarką. Panowie jednak dalej jak mantrę powtarzają; „Socjalizm tak, wypaczenia nie!”
      Ludzie szukają odpowiedzi liberalnych gospodarczo. Dlatego wybory 8 lat temu wygrała Platforma. Dlatego teraz prawdopodobnie sukces odniesie kolejny farbowany lis. Pan Petru i jego nowoczesna posiada takie środki na kampanię że musi do budzić podejrzenia. Zaraz po wyborach oczywiście, walka o rząd. Jeśli dojdzie do koalicji ZLEW, nowoczesna z Platformą zagrożone będą branże hodowli przemysłowej zwierząt futerkowych oraz drobiu. W globalnej gospodarce konkurencja nie śpi,a nasi przekupni salonowcy już załatwili ubój rytualny, ku uciesze francuskich rzeźników więc pora na kolejnych.
      Wszystko dzięki regulacjom, koncesjom,pozwoleniom. Dla naszego bezpieczeństwa oczywiście. Przyjemnej emerytury kochani…

      1. Niechaj no Sąsiad Sołtysa spojrzy do rocznika statystycznego, a wtedy zobaczy jaki mamy bilans handlowy z Chinami. A to podobno tylko wierzchołek góry lodowej. Faktycznie mam osobisty stosunek do tej „wymiany handlowej”, ponieważ byłem i świadkiem i jej ofiarą, kiedy w latach dziewięćdziesiątych duże zakłady przemysłu lekkiego, i te pracujące na ich rzecz, padały jak muchy. Nie pomagały żadne restrukturyzacje, spowalniały jedynie całkowity upadek. Nie jest to problem Łodzi, czy Polski, jest problem całego świata. Jedynym krajem na świecie, który ma dodatni bilans w handlu z chinami to Niemcy. Kto zatem najbardziej korzysta na tym oprócz Chińczyków i dlaczego taki nienormalny stan jest utrzymywany?. Otóż, nie tylko moim zdaniem, korzystają z tego globalne sieci handlowe, które z jednej strony mają przeogromny rynek chiński, z drugiej znakomite źródło zaopatrzenia w tanie badziewie, którym zalewają resztę świata. Im więcej biednych tym większy popyt na chińską taniochę. I tak to się kręci. Myślę, że lobby, które rządzi tym interesem potrafi sprawić, że decydenci przymykają oko na rosnące bezrobocie. Panie sąsiedzie, nie wszystko da się wytłumaczyć inżynierią finansową. Jeszcze raz na tym forum polecam znakomitą książkę pt.CHINY światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny.
        Tam są dokładnie opisane mechanizmy, które doprowadziły do tej paranoi, równocześnie jednakże są przedstawione propozycje rozwiązań.

        1. Rozmawiamy o pieniądzach na emerytury, pracy, płacy, oszczędzaniu…jak pominąć temat inżynierii finansowej? Pan proponuje rozwiązania podatkowe. Czym są podatki?
          Żyjemy w czasach globalnej wymiany handlowej. Zależność relacji między gospodarkami narodowymi jeszcze nigdy w historii nie była tak wielka. Bilionowe sumy pieniądza elektronicznego co dzień przepływają przez giełdy i rynki. Uznanie że Panowie w białych rękawiczkach; bankierzy, wysokiego szczebla politycy, regulatory prawa, zarządy gigantycznych korporacji… nie powinni brać odpowiedzialności za swoje błędy jest mega oszustwem. Tak się właśnie jednak dzieje. Dowody przytaczałem wielokrotnie na tym forum. To przede wszystkim przebieg ostatniego „kryzysu” który był niczym więcej jak kolejną pękającą bańką. Pan pamięta bańkę „.com” z przełomu stulecia…no…jak ta historia lubi się powtarzać!?
          Podczas takich zawirowań nie wszyscy tracą. Tak to sprytnie skonstruowano, że tracą masy, a zyskują nieliczni. To są zwykłe oszustwa na masową skalę. Winnych nikt nie ruszy. No może każe im się zapłacić karę w wysokości procenta od zysku z przestępstwa…ale prokurator ma zawsze racje! Dlaczego? No bo mamy demokrację!
          Te oszustwa mają swoje konsekwencje. Cierpi przeciętny Kowalski. Traci pracę, fundusz emerytalny…i środki na utrzymanie rodziny.
          Towary są oczywiście. Jest olbrzymia nadprodukcja dóbr. Chiny się z nią borykają i także mocno zwolniły. Dalej zwalniają kraje bogate w surowce potrzebne do produkcji.
          Zapyta Pan „grube koty” z wall street i london city czy one podczas ostatniego 20-lecia zyskały czy straciły?

          1. Zgadzam się, że kapitalizm nie jest ustrojem dla ludzi. Do wad, które Pan podał mogę dodać i to, że premiuje u ludzi cechy uważane za złe: korupcję, cwaniactwo, nieuczciwość, produkcję tandety i t.p.. Poza tym niszczy środowisko naturalne.
            Warto zauważyć, że młodzież emigruje z Polski do krajów, w których systemy socjalne są znacznie bardziej rozwinięte ? do Anglii, Niemiec i Szwecji. To samo robią Arabowie. Jak widać socjalizm nie do końca jest zły, choć w PRL-u sprawy socjalne wzięły górę nad wszystkim innym. Skończyło się tym, że ludzie obrośli w piórka i zaczęli się domagać wszystkiego niewiele z siebie dając.
            Każdy ustrój ma swoje wady i zalety. Kapitalizm jest moim zdaniem przeżytkiem. Jak mawiał Mahatma Gandhi ?Ziemia może zaspokoić potrzeby człowieka, ale nie zaspokoi jego chciwości?. A właśnie kapitalizm rozwija chciwość.
            Kisiel żył spokojnie w socjalizmie, a kapitalizm oglądał z okien pociągu. Obecnie przeciętny Kowalski jest większym autorytetem w tym temacie, bo teraz mamy to u siebie. Możemy oglądać piękne budynki należące do korporacji, a większość z nas żyje byle jak, często bez szans na poprawę swego losu. Moim zdaniem potrzebna jest trzecia droga.

            1. To z czym spotykamy się dziś na rynkach światowych które także kształtują sytuację gospodarczą w Polsce to nie kapitalizm! Globalny kapitalizm umarł ostatecznie wraz z projektem „to big to fail”! W kapitalizmie bankrut upada i koniec!
              Dzisiejszy system gospodarczy to bankizm. Banki światowy i ECB decydują gdzie wstrzyknąć gotówkę i tym sposobem decydują co działa a co nie. Te instytucje przedstawiciel kapitalizmu/wolnego rynku Pan Milton Friedman nazywał instytucjami komunistycznymi. On nie oglądał kapitalizmu zza okien pociągu.
              Rozmowa o gospodarce bez mowy o polityce monetarnej to jak rozmowa o pieczeniu chleba bez tematu ziarna na mąkę…
              „Naprawę państwa, należy zacząć od naprawy pojęć”
              Pan mi powie dlaczego nikt w mainsteramie nie kwestionuje „drukowania pieniądza celem osiągnięcia celu inflacyjnego”? Bo jak mówią, mamy obecnie deflację. Może nazwijmy rzeczy po imieniu. Mamy do czynienia z depresją gospodarczą. Nie spowodował tego kapitalizm bo nim nie nazwiemy programów QE czy programu luzowania monetarnego przez ECB…
              „W czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest czynem rewolucyjnym” George Orwell

  3. Przedstawiona diagnoza trochę mi się podoba. Ale trochę nie. Bo rzeczywiście fajnie by było, gdyby system zaczął być wspierany podatkami firm. Zamiast tracić te pieniądze w formie transferów za granicę, moglibyśmy za nie chleb i masło na naszym stole położyć. Zaczęlibyśmy się na starość uśmiechać i zapewne chcieli dłużej na tym padole z uzyskanego szczęścia korzystać. A nasze dzieci z naszego szczęścia też by skorzystały, radośnie rodząc więcej roześmianych wnucząt i byłoby cacy.

    Kłopot pojawia się jednak, gdy myślę, czy aby faktycznie taki właśnie rezultat zostałby podniesieniem podatków uzyskany? No bo zaraz, ale jakby się zastanowić, to ten niedobry kapitał zagraniczny (trzymający za buzię nasze cementownie, huty, cukrownie, zakłady przetwórcze oraz handel) głupi nie jest. I gdyby ktoś nagle zechciał podkręcić im tu koszty na rzecz dostatniego życia polskich seniorów, to przecież zabawa zaraz skończyłaby się transferem tegoż kapitału na Słowację albo do innego Bangalore. A nasz senior nie dość, że by sobie nie poprawił, to jeszcze miałby gorzej, bo chleba z masełkiem nie byłoby z systemu ani nowego, ani też starego.

    Obawiam się, że to nie zagraniczny kapitał jest tu winien, ani automaty, tylko my sami. Bo kogo tu tak naprawdę winić za wysokie bezrobocie, jeśli drobny przedsiębiorca czuje się w tym kraju jak pod okupacją? Co każde cztery lata wybieramy darmozjadów i krzykaczy, którzy pokazują palcem jakim zdrajcą narodu jest ten czy ów, z uwielbieniem zajęci są zaglądaniem innym do ich majtek i łóżek, natomiast w wolnych chwilach przyklepują kolejne tomy sprzecznych ze sobą ustaw. Tylko my sami dajemy się tumanić i jak wielkie głośno meczące (na patriotyczną nutę) stado baranów zapominamy, że bogactwo bierze się z pracy, a ta musi się opłacać. I jeśli ktoś chce podatki podnosić, a nie je obniżać i upraszczać, to powinien zrozumieć, iż tą drogą kolejny milion dzieciaków na londyński zmywak wypchniemy,

    Tą radosną nutą zachęcam więc wszystkich czytelników ?Co u Nas?, aby nie szukali winy w automatach, tylko w sobie samych. Wykorzystajcie Państwo ciszę wyborczą do refleksji nad tym, kto pieniądze liczyć chce i potrafi, a komu zależy na czymś innym. Ten problem da się rozwiązać.

    1. W artykule stwierdziłem, że rozwiązanie problemu emerytur jest niemożliwe. Składa się na to wiele czynników – automatyzacja, utrata dużej części gospodarki na rzecz obcego kapitału i t.d. Niewątpliwie to nasza wina. To my przekształciliśmy ten kraj w ten sposób i cofnięcie tego już nie wchodzi w rachubę. Staliśmy się gospodarczą kolonią dla zamożniejszych krajów.
      Podniesienie podatków z jednoczesną likwidacją składek na ZUS nie byłoby bolesne, ale w naszej sytuacji nie wchodzi to w rachubę z powodu zbyt dużej obecności zagranicznego kapitału. Ten kapitał po takiej zmianie po prostu się wyprowadzi.
      Gospodarki powinny być narodowe. Nasz kapitał też automatyzowałby produkcję, bo taka jest kolej rzeczy. Jednakże wtedy, reformując system podatkowy, moglibyśmy rozwiązać wiele społecznych problemów. W końcu przy dużym bezrobociu, jakie mamy w kraju, półki są pełne towarów i niczego nie brakuje. Brakuje natomiast pracy. Automatyzacja produkcji i związany z tym wzrost wydajności powinny wpłynąć na zmiany systemu społeczno-gospodarczego

  4. Odpowiadam Sąsiadowi Sołtysa
    Niestety to jest kapitalizm i to w pełnym znaczeniu tego słowa. Wkrótce po II Wojnie wymyślono, że pieniądze będzie się mnożyć poprzez kredyty bankowe i jednocześnie będzie się produkować jednorazówki i buble. Miało to zmusić ludzi do ciągłego kupowania nowych rzeczy i w ten sposób zapobiegać kryzysom, z którymi kapitalizm nie potrafił sobie poradzić. Tego pomysłu starczyło na ok. 60 lat. Przy obecnym przeludnieniu świata konieczne jest planowanie i to coraz bardziej wnikliwe. Pogoń za pieniędzmi tego nie zastąpi.
    Bezmyślne naśladowanie ewolucji w społeczeństwach ludzkich prowadzi jedynie do konfliktów – w naturze słabsze gatunki giną, w społeczeństwie kapitalistycznym giną słabsze grupy ludzi. Na to przecież nie możemy sobie pozwolić. Poznaliśmy już wiele wariantów kapitalizmu i żaden na dłuższą metę się nie sprawdził. Obecnie świat jest już przeludniony i w dużej mierze wyeksploatowany. Pora przełożyć akcenty. Teraz nadchodzi czas na coraz intensywniejszą ochronę środowiska. Już nie ‚pieniądz’ jak w kapitalizmie, ani nie ‚sprawiedliwość społeczna’ jak w socjalizmie lecz dbałość a środowisko powinna determinować nasze działania, bo to środowisko zadecyduje w ostatecznym rachunku o naszym istnieniu lub nie.

  5. „Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość.”
    System bankowy oparty na „frakcyjnej rezerwie” istnieje znacznie dłużej niż Pan pisze. Mniej więcej od XVII w. Oczywiście ewoluował ale uproszczenie które Pan zastosował…

    Co do „polskiego kapitalizmu” i „terapii szokowej”-oto słowa reformatora;
    http://forsal.pl/artykuly/802085,jeffrey-sachs-ja-tylko-doradzalem.html
    Tutaj jak to faktycznie wyglądało;
    http://andrzej-fidelis.blog.onet.pl/2009/12/21/socjalizm-to-gow-czyli-plan-balcerowicza/
    Tutaj link by mógł Pan zapoznać się z „wolnorynkowcami” bo niestety mam wrażenie że Pana myśleniem kieruje „lęk przed nieznanym”;
    http://prokapitalizm.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *