Fundusz sołecki. Sołtys pozwany przez urzędniczkę

  • Views 1931
  • Rating 12345

Otrzymałam pozew o naruszenie dóbr osobistych urzędniczki zajmującej się funduszami sołeckimi w gminie. Gdy pisałam odpowiedź na ten pozew stwierdziłam, że organizacja obsługi funduszu sołeckiego w Urzędzie Gminy Nowosolna jest wadliwa. Wada polega na tym, że urzędniczka zajmująca się funduszem sołeckim jednocześnie prowadzi biuro Rady Gminy Nowosolna. Jest to sytuacja taka, jak gdyby przedsiębiorca, czyli podatnik, był zatrudniony w urzędzie skarbowym i sam zajmował się tam swoimi deklaracjami podatkowymi. Przy takiej organizacji nie ma praktycznie kontroli nad przechodzeniem publicznych pieniędzy w prywatne ręce .
Autorem tego rozwiązania organizacyjnego był poprzedni wójt. Lecz nowy wójt niczego nie zmienił.

Fundusz sołecki jest to część budżetu, którą Rada wydziela i powierza wójtowi do przekazania sołectwom. W sołectwach mieszkańcy ustalają na zebraniach wiejskich jak zagospodarują swój fundusz i zapisują to w uchwale. Wójt musi wydać te pieniądze zgodnie z wolą mieszkańców, tylko na te cele, które oni wskazali. Sam nie może zmienić przeznaczenia tych pieniędzy. Działania wójta kontroluje Rada, która dała pieniądze.

Z ramienia wójta wydatki w poszczególnych sołectwach realizuje urzędniczka. Ta urzędniczka ma jednocześnie w swojej pieczy wszystkie dokumenty rady gminy – organu kontrolnego, czyli jest w takiej komfortowej sytuacji, jak wspomniany wyżej przedsiębiorca.

Jak funkcjonuje to w praktyce? Oto przykład.

W Ksawerowie urzędniczka dogadała się z sołtysem i zleciła firmie należącej do syna tego sołtysa wykonanie remontu placu zabaw. Zleciła ustnie, nie spisała żadnej umowy, w której określony by został zakres robót i cena. Zanim doszło do realizacji tego zlecenia, wieś wybrała nowego sołtysa. Zlecenie realizowano za kadencji nowego sołtysa. Urzędniczka przyjęła faktury od wykonawcy nie wykonując odbioru robót i nie spisała żadnego protokołu odbioru robót. Z funduszu sołeckiego wypłacono pieniądze. Nowy sołtys stwierdził, że roboty wykonano źle, na placu zabaw nie ma materiałów ani robocizny na kwotę, która widniała na fakturach. Ponadto stwierdził, że urzędniczka dysponowała pieniędzmi niezgodnie z wolą mieszkańców, którzy przeznaczyli je na zupełnie inne cele.

Sołtys wystąpił do wójta o zwrot pieniędzy. Bez skutku. Zwrócił się więc do Rady Gminy jako organu nadzorującego. Informując po kolei odpowiednie organy gminy sołtys spełnił obowiązek zapisany w Statucie Sołectwa – dbania o mienie sołectwa. Należało oczekiwać, że skutkiem tego będzie zobowiązanie Wójta przez Radę do właściwego załatwienia sprawy.

Tymczasem stało się coś, co nie mieści się w procedurach określonych przepisami. Radni nie chcieli słuchać informacji o złym gospodarowaniu funduszem sołeckim. Radni nie wiedzieli, że sprawują kontrolę nad realizacją tego funduszu, bo urzędniczka nie przygotowała dla nich odpowiednich materiałów informacyjnych – ustaw.
Radny Jacek Królikowski:” Ja chciałbym powiedzieć, że jestem znudzony już tymi pani stwierdzeniami, że coś tam nie działa, coś nie zostało zrobione. Wydaje mi się, że trwa to już 3 czy 4 miesiące. Na każdej sesji zabiera pani głos. Mało tego. Po ostatniej nieszczęśliwej według mnie śmierci byłego sołtysa tę sprawę należałoby dzisiaj, za chwilę, w pokoju u wójta podpisać stosowne oświadczenie, że to już jest sprawa przedawniona, nie warta już rozgrzebywania. Zakończyć te spory o jakieś tysiąc, dwa, czy pięć, czy 30 tysięcy. Dajmy sobie spokój, zakopcie ten topór wojenny między Panią a Urzędem i przestańmy się bawić w te jakieś, że na pędzle wydano 73,20, a na farbę 24,70.”

Przewodnicząca Rady Gminy Nowosolna uznała, że informacje przekazane przez sołtysa są ?imiennymi zarzutami? stawianymi urzędniczce (sic!).

Wójt natomiast doszedł podczas sesji do przekonania, że te sprawy, o których wiedział wcześniej mają rangę prokuratorską i publicznie to oświadczył. Zgodnie z treścią art. 304 § 2 Kodeksu Postępowania Karnego instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa.

Tymczasem Wójt nie zgłosił sprawy do prokuratury. Podjął za to działania mające na celu zatuszowanie sprawy. Polegały one na tym, że obiecał usunięcie usterek tego ?remontu?oraz zrekompensował mieszkańcom Ksawerowa straty – bezpłatnie wykonał dwukrotnie koszenie poboczy, na co miały być wydane pieniądze z funduszu sołeckiego. Taką formę rekompensaty uzgodniłam podczas spotkań z wójtem. Poinformowałam o tym mieszkańców na zebraniu sołeckim w dniu 9 września 2015 roku w obecności urzędniczki i Sekretarza Gminy. Mieszkańcy wyrazili zadowolenie z takiego załatwienia sprawy, więc ja też dałam spokój tej sprawie.

W lutym br., kilka miesięcy po moich wystąpieniach na sesji, otrzymałam pozew do sądu. Z powodu wszechstronnych kompetencji urzędniczki ustne występowanie na sesji, które wydawało się jedyną skuteczną drogą powiadomienia radnych, okazało się niebezpieczne. Urzędniczka sporządza protokoły z sesji. W protokole zmieniła moje wypowiedzi i przypisała mi użycie zwrotu, który jest pomówieniem:

„Sołtys Zofia Rózga stwierdziła, że nie ?usłyszała? odpowiedzi na swój wniosek o zwrot do funduszu sołeckiego sołectwa Ksawerów wyprowadzonych przez Panią Lesiak pieniędzy. Dodała, że pieniądze zostały wypłacone na podstawie podrobionych przez Panią Lesiak faktur i ostemplowane przez byłego sołtysa imiennymi pieczątkami, gdy już nie był sołtysem.”

Na podstawie tego ?dowodu? urzędniczka wniosła pozew o naruszenie dóbr osobistych i zażądała 7 tys. zł.  zadośćuczynienia.

Pisząc odpowiedź na ten pozew sięgnęłam po ustawy dotyczące wydawania pieniędzy publicznych – ustawę o zamówieniach publicznych i ustawię o finansach publicznych. Na roboty publiczne powinien być przetarg, konkurs ofert lub aukcja internetowa. Tego nie było. Powinna być spisana umowa z ceną i zakresem robót. Tego też nie było. Syn sołtysa, jako krewny, nie mógł brać udziału w przetargu i t.d… Art. 200 ustawy o zamówieniach publicznych mówi wyraźnie, że osoby, które postępują niezgodnie z zapisami tej ustawy podlegają karze pieniężnej. Na dodatek sfałszowano moje wypowiedzi w protokołach z sesji ( to właśnie wtedy przez dłuży czas nie było w BIP-ie nagrań ani protokołów).

Zastanawiam się w jakim celu urzędniczka wystąpiła do sądu? Dlaczego doniosła na siebie i wójta?

Pewne jest, że organizacja pracy w UGN wymaga pilnej naprawy.


3 thoughts on “Fundusz sołecki. Sołtys pozwany przez urzędniczkę

  1. Konflikt pomiędzy ludźmi najczęściej nie jest sytuacją jednoznaczną, gdzie można zająć stanowisko po wysłuchaniu tylko jednej strony. Najczęściej bywa tak, iż należy zapoznać się z racjami obydwu stron, odnieść je do opinii osób bezstronnych, lub do przedstawianych materiałów. Nawet i jednak wtedy należy zachować umiar wyrażanych ocen, łatwo jest bowiem dać ponieść się emocjom, lub zostać zmanipulowanym. Próba bezstronności nie powinna jednak zamieniac się w obojętność.

    Czytając wpis Pani Rózgi nie mam wrażenia, abym był zaskoczony opisywaną sytuacją. Nie mając wglądu w szczegóły sprawy, z dużym prawdopodobieństwem mogę zakładać, iż opisywana sytuacja wyglądała właśnie tak, jak została opisana. Bez specjalnego zdziwienia przyjmuję fakt, iż roboty były zlecane i przyjmowane bez żadnej umowy ustalającej co i za ile, zapewne bez wysiłku wyjazdu na miejsce wykonania pracy. Ot tak, po zwyczajnemu, na buzię (bo i po co, ?znamy się przecież, no nie??). Bez specjalnego zdziwienia przyjmuję też postawę organu kontrolującego. Jakoś nie mogę uwolnić się od widoku, że siedzi sobie tam kilkanaście osób, z których większość jest pasywnych i ?klepnie? wszystko, aby tylko się nie wychylić. Tych zaś kilku, którzy zabierają głos, niespecjalnie dba o stronę formalną, bo nie po to tam są, aby zawracać sobie głowę drobiazgami. Brak dokumentów przetargowych, choćby tylko pozorów próby znalezienia drugiej oferty wykonawczej, brak umowy, brak właściwego przyjęcia wykonanej pracy, dla takich osób nie jest kryterium wystarczającym, aby wyrazić swój protest.

    Podobne sytuacje widywałem również w swoim bezpośrednim otoczeniu. Po wielu składanych pismach i żalach, ktoś z łaski wyrażał zgodę na przywiezienie kilku furek kruszywa na załatanie największych dziur. Ale nikt już nie fatygował się skontrolować jakości wykonanej pracy. A praca robiona była na pożal się boże, byleby spełnić pozory, w rezultacie czego po pół roku sytuacja wracała do poprzedniej i dalej taplałem się w bagienku.

    Opisywana sprawa wpisuje się w obraz historii opisywanych tutaj wielokrotnie wcześniej. Brak troskliwego gospodarza prowadzić musi do niedbałości wykonawców, marnotrawstwa, bylejakości. Rezultatem jest to co widzimy: mieszkamy w brudnej z zaniedbanej okolicy, drogi są w złym stanie, kałuże zamiast chodników, czas upływa na rozmowach na tematy inne, pieniądze są wydawane na sprawy drugorzędne. Obierane cele są niejasne, no bo przecież określać klarowne priorytety i je potem realizować, to co za sztuka,

    Pani Zofio, z mojej strony wyrażam uznanie za to, że ?Na każdej sesji zabiera pani głos?. Bardzo dziękuję. Kropla po kropli, grupa, którą boli marnotrawstwo, urośnie i w kolejnych wyborach do głosu dojdą inni ludzie. Potrzebujemy ludzi zaangażowanych, którzy nie będą tolerować umów między swoimi, ?po cichu?, bylejakości wykonawstwa, akceptacji kosztu bez sprawdzenia jakości.

    A jeśli w kolejnych wyborach tych ludzi jednak nie zobaczymy, to i tak warto. Bo warto żyć godnie, z głową do góry,

  2. Pani Zofio: 1. Ma Pani opinię pieniaczki która czepia się o byle co i do Sądów przeciwko Gminie też chadza. Nie powinno być dla Pani dziwne że ktoś to zrobił przeciwko Pani. Kto mieczem wojuje to od miecza ginie…
    2. Dziwię się że nie skierowała Pani wtedy zawiadomienia do prokuratury… W końcu Pani twierdzi że walczy o zasady…zasady Pani nagięła dla swojego sołectwa. Błąd.
    3. Dziwię się że nie skierowała Pani teraz zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa fałszowania dokumentów – protokołów z Rady.
    4. Dziwię się że nie występuje Pani do Wójta z wnioskiem o odsunięcie urzedniczki od sprawowanych obowiązków do czasu wyjaśnienia sprawy. Bo to poważny zarzut…i można za niego posiedzieć…
    5. Dziwię się że pisze Pani o tym publicznie i odkrywa karty…
    6. Często się dziwię brakom logiki i umiarkowania w tej Gminie…

  3. Panie Mariuszu, odpowiem po kolei:
    ad 1
    Dorabiają mi gębę pieniaczki, nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego.
    Walczę o dostęp do informacji publicznej. Przypomnę, że gdy po raz pierwszy zwróciłam się do wójta tej gminy o pokazanie rachunków, to wezwał policję i chciał mnie usunąć z budynku. Z czasem nauczył się, jak ma się zachować, gdy mieszkaniec pyta na co wydał gminne pieniądze.
    Poprzedni wójt nie chciał np pokazać kosztorysu budowy GPCKiE. Wygrywaliśmy wszystkie procesy, Urząd Gminy odwoływał się od tych wyroków. Sprawę rozstrzygnął ostatecznie NSA i od tej pory wiadomo w Polsce, że kosztorysy budowlane inwestycji za publiczne pieniądze są jawne. Każdy może mieć do nich wgląd.
    Obecny wójt P. Szcześniak nie chciał ujawnić informacji na jaką kwotę zawarł umowę o dzieło. Nowy wójt, już wie, po wyroku sądu, że wszystkie umowy-zlecenia, które zawiera są jawne, każdy może go zapytać ile komu zapłacił.
    Mówi Pan, że pozew urzędniczki może być zemstą za tamte działania i mieczem, od którego mam zginąć? wątpię.
    ad 2
    dlaczego nie skierowałam zawiadomienia do prokuratury? Nie musiałam. Wystarczy, że zawiadomiłam wójta i Radę Gminy – na nich spadał obowiązek zawiadomienia prokuratury. Ja nie miałam ochoty ich wyręczać. Zabiera to masę czasu, a nie jestem na gminnej pensji.
    ad 3
    Nie skierowałam i nie skieruję z powodu jw.
    Rozważam wystąpienie z pozwem cywilnym przeciwko radnym, którzy przyjęli te protokoły w głosowaniu.
    ad 4
    Do wójta występowałam już w maju ub.r. – o wyciągnięcie konsekwencji służbowych – powiedział, że bierze odpowiedzialność za wszystko co robi jego urzędniczka.
    ad 5
    Odkrywam karty? – nie, to żadna gra. Po co tajemnice?To są sprawy publiczne, problemy, które nasza mała gminna społeczność musi rozwiązać, bo nikt za nas tego nie zrobi. Żaden sąd, żaden prokurator, tylko my kontrolując postępowanie władz administracyjnych
    Mamy świetne narzędzie – dostęp do INFORMACJI PUBLICZNEJ.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *