Gmina Nowosolna. Bój krwawy a zajadły śmieciom był wydany

  • Views 857
  • Rating 12345

Nie było dalej jak pół roku od pamiętnej wyprawy wojów w ostępy leśne gdzie bój krwawy a zajadły śmieciom był wydany, gdy okazało się, że to tylko potyczka była, na jej pamiątkę „pierwszą” zwana. Teraz bitwa szykowała się walna tem bardziej, iż zima raczej łagodną była i przez te pół roku śmieć wszelaki po krzakach walający się widocznym był aż oczy bolały patrzeć.

Tedy lud okoliczny tu i ówdzie szeptać zaczął, że do roboty brać się trzeba i Nowosolnowo raz a dobrze od zarazy uwolnić. A znaleźli się i tacy co na ten pomysł okropnie się dziwowali i że w obronie Małej Ojczyzny stanąć, nie staną i że lepiej wojska zaciężnego użyć. I trwały by te przepychanki może i wiosen kilka gdyby Słońce takim obrotem sprawy zdenerwowane na znak swego niezadowolenia lico swe pewnego, pięknego dnia częściowo nie skryło. Stała zatem ciżba oniemiała na ten dziw przyrody i już wiadomo było, że innej drogi nie ma jak rękawy zakasać.

No i poszedł cały lud Nowosolnowa ławą po lasach, polach, wsiach i zaściankach. A że ludu mrowie wyległo z chałup tedy jak nigdy wiadomo było, że do ostatecznego rozstrzygnięcia dojść musi. Gdzie okiem nie spojrzysz tam wojownik pieszy czy konny z workiem u boku ze

śmieciem walczy, a mina zajadła bój na śmieć i życie zdradza. Łatwo nie było, nieprzyjaciel czasem tak w zaroślach ukryty, że go na kolanach, a czworakiem czasem, a kijem dobywać trzeba. A i różnie, to w pojedynkę, to gromadą naszych atakować próbował a najgorszy był ten co fortyfikacyje na kształt mrowisk w danym miejscu tworzył z „małpeczek” się składający. Tu było widać, że to latami jeden i ten sam zdrajca na drodze sklep – dom konsumpcji zażywał i ścierwo w krzaki rzucał. Znają ludzie swoich i zrazu było wiadomo do kogo ów kopczyk przynależał i nie jednego tego dnia uszy piekły gdy ludzie z nich drwili i nie jeden od dziś zamiast nazwiska inne imię nosi: „Pan Cytrynówka”, „Pan Grejfrutówka”, „Gorzki Żołądek”.

Co by nie było a tak po dwóch godzinach robota skończoną była i worki przepełnione lud do miejsc zbiórki zwozić zaczął. Ktoś zwoził, ktoś nosił, ktoś układał i tylko ten co liczyć miał bez roboty został, bo od tej ilości całkiem mu się pomieszało i wiadomo tylko, że było ich bardzo, bardzo, naprawdę bardzo dużo.

Na koniec usiedli zwycięscy wojowie i radość napełniła ich serca bo słońce w podzięce mocno grzać zaczęło. Lud pokrzepiony zwycięstwem jeszcze bardziej do dalszych czynów i dokonań ochoty nabiera i nie dziw, że uradzono, że teraz ze szkodnikiem przystankowym bój regularny wydany będzie. Każden z nas będzie ostrożny czy się taki truteń gdzie nie czai i w razie czego

innych o wandalu powiadomi, a żeby skuteczność jeszcze większą zachować „magiczne oko” po przystankach ukryte będzie i zaraz złe uczynki zapisane będą.

Zastanów się zatem graficiarzu miły co robisz, bo jak schwytanym zostaniesz to splendoru swemu rodowi raczej nie przyniesiesz. A schwytanym będziesz z pewnością, bo taką obietnicę już mamy i kara będzie taka, że Ci w pięty pójdzie.

Bo my teraz to już jedność tworzymy i radość i duma nas przepełnia że w takich pięknych okolicznościach przyrody żyć nam przyszło i na ten znak Nowosolnowo „Czystym” w annałach zapisać chcemy czego sobie i innym życzym.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *