GPCKiE się sypie

  • Views 2125
  • Rating 12345

Budynek GPCKiE w Plichtowie jest popękany jak skorupka jajka. Został wybudowany przed trzema laty a jego stan jest taki, jakby był użytkowany od lat dwudziestu. Zaniepokojeni mieszkańcy mówią, że budynek ?się sypie?.

Budownictwo to mój zawód. Zarabiam na życie projektowaniem obiektów przemysłowych i budynków użyteczności publicznej oraz wykonuję ekspertyzy budowlane. Mogę ocenić stan tego budynku i powiedzieć, jakie są przyczyny widocznych uszkodzeń.

Niepokojące rysy na ścianach w sali widowiskowej są skutkiem błędu popełnionego przez projektanta. Polega on na tym, że nie dostosowano konstrukcji ściany do sposobu uginania się stropu. Strop oparto na belkach i słupach ustawionych blisko ścian. Skutek jest taki, że między słupami strop ugina się do dołu, a jego końce wysunięte poza słupy i wpuszczone w ścianę podnoszą się do góry razem z fragmentami muru. Zjawisko to występuje dlatego, że odległość słupów od ścian jest znacznie mniejsza niż odległość między słupami. Słupy zachowują się tak jak podpora dźwigni.
Sposób uginania się stropu był łatwy do przewidzenia. Właściwie jest to elementarna wiedza inżynierska. Mówią o tym wszystkie normy budowlane dotyczące konstrukcji żelbetowych oraz podręczniki. Aby uniknąć tych rys należało w ścianach, w miejscach oparcia belek stropowych, wykonać dodatkowe słupy rozciągane i ich zbrojenie zakotwić w fundamentach.
Zaprojektowanie tego i wykonanie w trakcie budowy było proste. Usunięcie wady w chwili obecnej będzie kłopotliwe i kosztowne.

Drugim pomieszczeniem, w którym widać mnóstwo rys jest świetlica znajdująca się na piętrze. Rysy widoczne są na wszystkich połączeniach sufitu ze ścianami oraz między ścianami a drewnianymi słupami podtrzymującymi dach. Belki biegnące pod sufitem obróciły się na zewnątrz. Podobnie na zewnątrz odchyliły się słupy podpierające dach. To również błąd projektowy. Konstrukcja dachu nad tym pomieszczeniem oparta jest na tzw. ścianach kolankowych ? to zewnętrzne ściany murowane. Dach pod wpływem obciążeń ugiął się, przez co dolne końce krokwi przesunęły się na zewnątrz budynku. Prawdopodobnie ściany zewnętrzne nie wytrzymały tego nacisku i wychyliły się na zewnątrz. Nie widać tego, bo ściany zasłonięte są z jednej strony płytami gipsowo-kartonowymi, a z drugiej ociepleniem. Można podejrzewać, że pod wieńcami i tuż nad stropem ściany te są zarysowane. Siły poziome pochodzące od krokwi w takich konstrukcjach mogą przekraczać nawet 2 tony na metr bieżący ściany kolankowej. Bez odpowiednio skonstruowanych wieńców oraz żelbetowych rdzeni ściana tego nie wytrzyma. Zrozumiałe, dlaczego słupy wychyliły się na zewnątrz a belki doznały obrotów. Ten błąd również będzie trudny do usunięcia. Zdjęcia ilustrują, jak obróciła się płatew oraz rysy powstałe na skutek poziomego przemieszczenia się dolnych końców krokwi.

Również wady wykonawcze przyczyniły się do obecnego fatalnego stanu budynku GPCKiE. Z komina odpada tynk, bo nie wykonano obróbki blacharskiej. Kształt komina tworzy półkę, na której zbiera się śnieg, który topniejąc wsiąka w tynk i cegły. Ta woda zamarzając rozsadziła materiały, z których komin wykonano. Tę akurat wadę można łatwo i tanio naprawić.

W sali widowiskowej pod otworami wentylacyjnymi widoczna jest spora plama. Zaciek powstał prawdopodobnie dlatego, że po rurach wentylacyjnych spływa woda deszczowa z dachu. Nie wchodziliśmy na dach, ale widoczny z dołu sposób osadzenia rur wentylacyjnych w dachu budzi zastrzeżenia. Otóż kołnierze tych rur są umieszczone pod pokryciem wykonanym z dachówki bitumicznej. Takie połączenie nie daje gwarancji szczelności. Jeśli dachówka nie jest dokładnie przyklejona do kołnierza w dolnej jego części, to woda może wpływać pod nią i dalej po rurze przedostawać się do pomieszczeń w budynku. Prawidłowe osadzenie takiej rury powinno wyglądać tak, że w dolnej części metalowy kołnierz rury powinien leżeć na dachówce, a w górnej odwrotnie. Wtedy woda spływałaby z dachówki na kołnierz i ponownie na dachówkę. Nawet niedokładne przyklejenie pokrycia nie powodowałoby przedostawania się wody do wnętrza budynku.

To zapewne nie wszystkie wady tego budynku. W projekcie znaleźliśmy jeszcze jedną, poważną ? zbyt cienkie śruby mocujące więźbę dachową do wieńców. Może to być jedna z przyczyn rys obserwowanych w świetlicy na piętrze. Poza tym grozi to zerwaniem dachu przy mocniejszych podmuchach wiatru.

Nie sposób nie dostrzec tandetnego wykończenia budynku i kiepskich materiałów, które nie wytrzymały eksploatacji w warunkach budynku użyteczności publicznej.

 

I oto mamy kolejny bubel zbudowany przez wójta Bystrońskiego. Bardzo drogi bubel – nie dość, że dużo kosztowało wybudowanie go, to ledwo ukończony, już wymaga kosztownych remontów.
Najpoważniejsze wady budynku wynikają z błędów projektowych. Projektantem był pan Tadeusz Wiśniewski, który dostał to zlecenie bez przetargu – wygrał tzw. konkurs.
A tak na marginesie – ciekawi mnie, w jakim też stanie jest ?bliźniacza willa pielęgniarki w Skoszewach Nowych?. Czy prywatny budynek też się tak sypie jak gminny dom kultury?

autor: Jerzy Strzałkowski


2 thoughts on “GPCKiE się sypie

  1. Szanowny Panie Jerzy.
    Z uwaga przeczytałem Pana tekst na temat sypiącego się budynku GPCKIE w Plichtowie i muszę wyznać iż każde zdanie wszystkich artykułów , prowadzi do konkluzji iż wszystkiemu jest winien Wójt Bystroński. Słuszne uwagi. Podobnie brzmią
    teksty wygłaszane przez P. Hofmana i innych prominentnych działaczy PIS. Wójt musi odejść ( Podobne zdanie wygłaszał ś.p
    Andrzej Lepper-” Balcerowicz musi odejść „)
    Gdzie Pan był jak budowano ten obiekt, przecież ten projekt był do wglądu w Gminie. A może Pan żałuje ,iż to nie Pan wykonał to zadanie.
    A tak na marginesie ,też pracuję w budownictwie – nie projektuję tylko buduję- nie spotkałem do tej pory żadnego projektu z Pana udziałem.
    Adam

    1. Odpowiadam Panu Adamowi:
      – odnośnie wójta – rzeczywiście to on jest wszystkiemu winien – to wójt wybiera wykonawców i zatrudnia nadzór, trudno więc winić kogoś innego. Wykonawca, który budował GPCKiE wcześniej remontował gimnazjum w Wiączyniu i też nie do końca się sprawdził, przynajmniej od strony technicznej. Podpisanie z nim kolejnej umowy jest dość kontrowersyjne.
      – odnośnie projektu odnoszę wrażenie, że, Pana zdaniem, powinienem wykonać weryfikację projektu. Odpowiem pytaniem – dlaczego miałbym to robić? To nie mój problem, tylko tzw. lokalnej społeczności. Dodam jeszcze, że projekt nie był dostępny w internecie. Dostaliśmy go na wniosek o informację publiczną na CD. Część konstrukcyjna była nieczytelna.
      – nie żałuję, że nie robiłem tego projektu – nie składałem nigdy ofert w żadnej gminie. Teraz, gdy lepiej poznałem mechanizmy prowadzonych tu inwestycji tym bardziej nie zamierzam tego robić. Wójt wprawdzie nie skąpi grosza dla projektantów, projekty są drogie – ale pieniądze to nie wszystko. Dodam jeszcze, że ten projekt nie był przedmiotem przetargu – projektanta wyłoniono w drodze konkursu.
      – Jeśli interesuje Pana moja działalność zawodowa, to zapraszam do odwiedzenia strony http://halkon.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *