Jak nie stracić 900 tys.

  • Views 0
  • Rating 12345

Artykuł ? Jak znaleźć 900 tys. złotych? ? o zawyżeniu kosztów gminnej inwestycji wywołał u naszych radnych zainteresowanie kosztorysami. Na posiedzeniu Rady Gminy radny J. Grzeliński postulował, by wójt umożliwiał wgląd do kosztorysów. Argumentował, że w przypadku inwestycji gminnych inwestorem są mieszkańcy. Kosztorys więc powinien w pierwszym rzędzie być udostępniony Radzie Gminy, by na tej podstawie radni mogli uchwalić budżet inwestycji adekwatny do jej wartości. W gminie Nowosolna, jak wiemy, budżety są brane ?z Księżyca? i przeważnie o wiele za wysokie. Radni z obozu wójta byli przeciwni. Twierdzili, że kosztorysy są różne, a w każdym są inne ceny i nie można się na nich opierać.

Trzeba wyraźnie i jednoznacznie stwierdzić, że radny Grzeliński ma absolutną rację, a radni z obozu wójta nie wiedzą o czym mówią. Mylą ?Kosztorys inwestorski? z ?Ofertą wykonawcy?. Kosztorysy w ofertach składanych przez wykonawców faktycznie są różne i nawet powinny takie być. Często nie są to nawet kosztorysy, a jedynie kwoty oparte na przybliżonych kalkulacjach, dodatkowo zawyżone o ok. 10% – na wszelki wypadek, gdyby inwestor chciał koniecznie coś utargować.

Natomiast kosztorys inwestorski podaje rzeczywisty koszt inwestycji. Jest to wycena inwestycji wykonana w oparciu o dokumentację budowlaną i średnie ceny materiałów i robót budowlanych, aktualne dla danego miejsca i czasu. Kosztorys inwestorski służy do tego, by inwestor znał rzeczywistą wartość planowanej inwestycji i mógł właściwie ocenić oferty wykonawców.

Ponieważ finanse publiczne są informacją publiczną, to kosztorys powinien być również udostępniany każdemu zainteresowanemu obywatelowi. Dostęp do niego jest jednym z elementów kontroli społecznej nad demokratycznie wybranymi funkcjonariuszami publicznymi ? wójtem i radnymi.

Dlaczego kosztorys jest tak ważną częścią dokumentacji projektowej

Aby zrozumieć wagę kosztorysu spróbujmy odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania:

  • jak powstaje ?Kosztorys inwestorski? i dlaczego jest tak wiarygodny
  • dlaczego zdarza się, że cena kosztorysowa różni się od ceny zawartej w umowie z wykonawcą

Kosztorys wykonywany jest w oparciu o dokumentację inwestycji oraz katalogi cen. Na podstawie projektu kosztorysant sporządza najpierw przedmiary robót. Oblicza, ile potrzeba zrobić wykopów, ile wymurować ścian, jaką powierzchnię będą miały tynki i t.d. Uwzględnia przy tym takie szczegóły, jak rodzaj gruntu (piaszczysty, gliniasty, kamienisty), poziom wody gruntowej (czyli ewentualną konieczność odwadniania wykopów), wymaganą wytrzymałość cegieł i zaprawy, rodzaj i kategorię tynku, ilość stali zbrojeniowej w konstrukcjach żelbetowych i t.d. Kosztorys stanowi więc bardzo dokładną analizę inwestycji. Uwzględnia wszelkie utrudnienia, jakie mogą wystąpić w trakcie realizacji oraz przyjęte w projekcie technologie. W następnym kroku obliczone w przedmiarach ilości robót, materiałów i pracy sprzętu mnożone są przez aktualne dla danego miejsca i czasu średnie ceny jednostkowe. Aby kosztorys był miarodajny, katalogi cen, z których korzystają kosztorysanci, są nieustannie aktualizowane. Cały kraj podzielony jest na regiony, w których zbierane są ceny materiałów, robocizny i pracy sprzętu. Średnie wartości tych cen są publikowane w postaci katalogów, więc są zawsze możliwe do sprawdzenia.

Z tego krótkiego opisu wynikają istotne wnioski:

1/ kosztorys inwestorski wykonany dla danej inwestycji i odnoszący się do konkretnego miejsca i czasu będzie miał zawsze tę samą wartość, niezależnie od tego, kto go wykona

2/ cena kosztorysowa nie jest ani najniższa, ani najwyższa z możliwych ? jest to cena średnia, co w praktyce oznacza, że dla każdej inwestycji można znaleźć wykonawcę, który wykona wszystkie roboty taniej. Dlatego też cena umowna nie musi się pokrywać z ceną kosztorysową. Zwykle jest niższa. Wyjątkiem jest tu gmina Nowosolna.

Jak widać, w prawidłowo prowadzonej inwestycji nie ma powodu, by gmina płaciła wykonawcy więcej, niż to wynika z kosztorysu. Jeśli cena jest wyższa, to wymaga to merytorycznego uzasadnienia.

Czym różni się oferta od kosztorysu, czyli skąd biorą się nieporozumienia

W przypadku ofert składanych przez wykonawców biorących udział w przetargu sytuacja wygląda inaczej. Tutaj ceny mogą i powinny być różne. Wykonawcy bowiem wyceniają inwestycję nie według cen średnich, ale swoich, a każdy z nich korzysta z innych dostawców materiałów, każdy może mieć inną bazę sprzętową (inaczej kalkuluje pracę maszyn własnych, inaczej wypożyczonych), każdy też może zakładać inną zyskowność swoich robót (mieć inne narzuty). W tej sytuacji jest mało prawdopodobne, by wśród zgłoszonych ofert były dwie identyczne. Równie mało prawdopodobne jest, by którakolwiek z nich była identyczna z kosztorysem inwestorskim. Jest za to niemal pewne, że wśród zgłoszonych ofert znajdą się droższe i tańsze od ceny zawartej w kosztorysie. To wynika z samej definicji wartości średniej. Jeśli tak nie jest, to znaczy, że albo w kosztorysie jest błąd i powinien on zostać zweryfikowany i poprawiony, albo przetarg został ustawiony, wykonawcy znali cenę kosztorysową i tak dostosowali swoje oferty, by żadna nie była tańsza od kosztorysu. To jest możliwe wtedy, gdy przedstawiciel inwestora prowadzący inwestycję i mający dostęp do kosztorysu ?dogada? się z wykonawcami, powie im, jakie mają być ich oferty a następnie wybierze jedną z nich. W takich sytuacjach do przetargu przystępuje mało firm ? dwie, trzy. Jedna z nich jest z góry przewidziana na zwycięzcę przetargu. Pozostałe to tzw. ?zające?, czyli firmy przeznaczone ?do odstrzału?. Wiedzą, że przegrają. Startują tylko po to, żeby zrobić frekwencję i uwiarygodnić przetarg. Oczywiście przetargi ustawia się po to, by wyprowadzić, czyli zdefraudować, publiczne pieniądze. Różnica między ceną kosztorysową a zawyżoną ceną umowną to właśnie ten ?zysk?.

Ludzie nie z branży często mylą pojęcie ?Kosztorysu? i ?Oferty?. To zrozumiałe – ?Oferta? to przecież też rodzaj kosztorysu. To mylenie pojęć sprawia, że kosztorysy nie budzą zaufania. Rodzi się przekonanie, że kosztorys może być różny, zależnie od tego, kto go wykonał. A tak nie jest. Kosztorys to realna, obiektywna i miarodajna wartość inwestycji, niezwiązana z żadnym konkretnym wykonawcą. Oferta to cena, za jaką konkretny wykonawca skłonny jest tę inwestycję wykonać ? nie musi mieć nic wspólnego z realną wartością robót. Rozróżnianie tych pojęć jest ważne i bardzo ułatwia wybranie właściwego wykonawcy oraz kontrolę kosztów inwestycji. Ceny ofertowe podlegają negocjacjom i mogą ulec zmianie. Cena kosztorysowa nie.

 


3 thoughts on “Jak nie stracić 900 tys.

  1. Bardzo dziękuję Panu za proste i zrozumiałe wytłumaczenie tych dwoch pojęć mam wrażenie że nie tylko dla mnie te dwa pojęcia były nie do końca zrozumiałe.Pan Grzeliński z tego co pamiętam jest ekonomistą i mam nadzieję ze zainteresuje się tą sprawą bo chyba warto.

  2. Grzeliński może ma pojęcie o ekonomii i finansach, ale w żaden sposób nie potrafi tego przełożyć na praktykę w gminie. Brakuje mu tego co miał jego poprzednik Jackiewicz. Ten potrafił przekonać wójtową część Rady Gminy by można było wypracować korzystne uchwały dla gminy.Księgowa Mariola D. dostała od niego ładną szkołę i na pewno się teraz cieszy bo nabrała dzięki temu szlifu i nie tylko …
    Za Grzelińskim ciągnie się Wifama i Lenora raczej te przedsiębiorstwa nie osiągnęły sukcesu.
    Likwidacja podmiotów gminnych nie przyniesie oszczędności. Trzeba tu przypomnieć stan funkcjonowania obecnego Zakładu Komunalnego z przed kilku lat. A wizja zlecania na zewnątrz zakresu prac realizowanych przez Z.K. w tle funkcjonowania gminy rodzi duże prawdopodobieństwo nadużyć

    1. Szanowny internauto, może to staroświecki pogląd ale używanie nazwiska w kontekście krytycznych uwag kiedy ich autor podpisuje się pseudonimem jest co najmniej nie taktowne, tym bardziej gdy posiada tak wątłą wiedzę. Na tym w zasadzie mógłbym skończyć, ale aby pozwolić autorowi nabrać „szlifu” polecam zapoznać się, choćby z grubsza, z historią gospodarczo – społeczną ostatniego dwudziestolecia. Zrozumie wtedy, że z dużych przedsiębiorstw działających w branży włókienniczej nie pozostało nawet jedno i to nie tylko w Polsce, ale również w Europie. Co do Wifamy, producenta maszyn włókienniczych to za osobisty sukces poczytuję sobie likwidację kombinatu aby na jego ogromnym terenie mogły działać małe i średnie, dobrze prosperujące firmy, w tym Wifama- Prexer. A tak w ogóle, to posiadasz drogi internauto błędne informacje bowiem mylisz Lenorę z Lentą.
      Co do kompetencji p.Jackiewicza to również uznaje je za wysokie i żałuję, że nie pracuje w Radzie tej kadencji. Jego wiedza z zakresu rachunkowości i finansów przydałaby się bardzo i połączona z moją wiedzą w zakresie bardziej ekonomicznym i zarządzania mogłaby dać lepsze efekty.
      Mam jednakże nadzieję, iż pomimo działania w opozycji mniejszej niż w poprzedniej kadencji( 4 radnych, wcześniej 6-7 na ogólną liczbę 15) również nam uda się coś pozytywnego dla mieszkańców Gminy uczynić.
      Pozdrawiam Cię ” list do M” mimo wszystko b. serdecznie
      Grzegorz Grzeliński.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *