Kochaj krety

  • Views 5863
  • Rating 12345

Nasz przyjaciel bardzo dbał o swój trawnik. Systematycznie kosił, nawadniał, a nawet wyłapywał i wywozi krety, żeby na trawniku nie budowały kopców. Lecz pomimo tak troskliwej pielęgnacji jego trawnik wyglądał z roku na rok coraz gorzej. Pojawiły się na nim place zasychającej trawy i powiększały się mimo intensywnego nawadniania. Usychać zaczęły nawet rosnące tam ozdobne drzewka.

Po zdjęciu kawałka darni okazało się, że trawa prawie nie ma korzeni, można było zrolować całą darń jak dywan. Pod spodem roiło się od białych pędraków różnych rozmiarów. To były larwy sympatycznego chrząszcza majowego zwanego popularnie chrabąszczem.

Właśnie teraz, w maju i w czerwcu, możemy obserwować loty godowe tego chrząszcza. Wieczorami lata mnóstwo dużych brązowych żuków i niejednego z nas skutecznie zniechęca do wyjścia z domu perspektywa nieustannych ?kolizji? z nimi.

Dorosłe osobniki chrząszcza majowego zjadają liście drzew wyrządzając przy masowym wystąpieniu znaczne szkody. Prawdziwym jednak wrogiem wszystkich działkowców są pędraki, czyli larwy tego chrząszcza.

Są bardzo żarłoczne. Ich cykl rozwojowy jest bardzo długi, trwa 4 lata. Larwy spędzają ten czas pod ziemią żywiąc się korzeniami roślin ? traw, drzew, krzewów i warzyw. Mają taki apetyt, że mogą doprowadzić do zasychania całych połaci trawników, a nawet zniszczyć duże drzewa. Nieświadomy działkowiec skutki ich żerowania uznaje często za niedobór wody i nawadnia trawnik, co nie przynosi żadnych efektów.

Zwalczanie larw chrząszcza majowego jest wyjątkowo trudne. Stosowanie środków chemicznych wymaga ogromnych nakładów pracy. Trzeba przede wszystkim zerwać darń, opryskać gołą glebę a następnie jak najgłębiej wymieszać ziemię z trucizną. Zabiegi te na ogół okazują się mało skuteczne. Larwy mają doskonały węch i czując zapach preparatu schodzą w głąb ziemi nawet do głębokości 4 metrów. Po zabiegu wkrótce pojawiają się ponownie.

Środki chemiczne mają jeszcze jedną wadę ? trują wszystko, co znajduje się w zasięgu ich działania. Giną więc również owady pożyteczne.

Na szczęście przyroda sama dba o równowagę. Najlepszym sprzymierzeńcem w zwalczaniu plagi pędraków są pospolite krety. Wystarczy ich nie płoszyć i przez jakiś czas tolerować ich kopce. Krety w ciągu kilku miesięcy potrafią oczyścić nawet spory trawnik. Wystarczy później rozgrabić kopce i podsiać trawę w łysych miejscach.

Niektórzy, widząc kopce kretów, dochodzą do mylnego wniosku, że to krety ?podkopały? i zniszczyły rośliny. Ale krety nie jedzą roślin. Nie drążą korytarzy, żeby zrobić nam na złość. Jeśli się pojawiają w jakimś miejscu to znak, że w ziemi najprawdopodobniej jest dużo larw. Możemy pozwolić kretom oczyścić teren albo je wygonić i walkę ze szkodnikami prowadzić samemu.

Nasz przyjaciel nie dał się zwieść reklamie środków chemicznych. Poszedł po rozum do głowy, gdy od sprzedawcy usłyszał, iż powinien nabyć zestawy preparatów do odstraszania kretów i do wytrucia pędraków. Przestał po prostu walczyć z kretami i zadowolony obserwował, jak kretowiska coraz bardziej zbliżają się do łysin na trawniku. Tej wiosny trawnik i drzewka odżyły. Teraz dba o  sprzymierzeńców, można nawet powiedzieć, że pokochał krety, które oszczędziły mu pracy i pieniędzy.

W przyrodzie funkcjonują mechanizmy, które z jednej strony nie pozwalają opanować ekosystemu jednemu gatunkowi, a z drugiej nie pozwalają żadnemu z nich całkowicie wyginąć. Nasze trucizny zakłócają ten porządek. Z naszego punktu widzenia poprawiają sytuację.  Ale na krótko, bo na ogół problem powraca ze zdwojoną siłą. Możemy to obserwować na przykładzie szczurów. Zaczęliśmy je truć stosując nowoczesne trutki mumifikujące. Mają one tę wadę, że nie ulegają rozkładowi w ciele gryzonia i trują również drapieżniki polujące na te gryzonie ? lisy, kuny, jastrzębie, psy. W ten sposób niszczymy naszych naturalnych sprzymierzeńców. Ktoś może powiedzieć ?i co z tego, szczury też giną?. Tylko, że jedna para szczurów wydaje w ciągu roku nawet tysiąc nowych osobników i w ciągu kilku miesięcy liczebność populacji powraca do pierwotnego stanu. Ale wtedy nie ma już naszych sprzymierzeńców. Szczury opanowują okolicę.  W naszych miastach jest obecnie plaga szczurów,  choć władze nie skąpią funduszy na ich zwalczanie.

Rynek środków chemicznych przeznaczonych do zwalczania różnych stworzeń, które uznajemy za szkodliwe, przynosi duże zyski. Zapotrzebowanie na te specyfiki jest już duże i rośnie w miarę zmniejszania się populacji drapieżników. Reklamy producentów i sprzedawców są bardzo przekonujące. Warto jednak pomyśleć (co nic nie kosztuje!) i tam, gdzie jest możliwe, wykorzystywać naturalne mechanizmy przyrody.

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *