Koński biznes potomków ułanów

  • Views 1256
  • Rating 12345

Sprzedaż koni do rzeźni oraz chów koni na rzeź bulwersują opinię publiczną. Polska wiedzie prym w tym procederze. Z naszego kraju co roku eksportowanych jest od 50 do 90 tys. koni. Wywożone są głownie do Włoch. Część trafia na stoły we Francji i Belgii. Duży eksport koni z Polski nie oznacza, że nasze społeczeństwo akceptuje przeznaczanie koni na rzeź. Wręcz przeciwnie. Różne organizacje wspierane przez licznych wolontariuszy prowadzą akcje informacyjne i podejmują działania zmierzające do wprowadzenia zakazu wywożenia koni.

W Polsce stosunek do koni był zawsze szczególny ? wystarczy wspomnieć tradycje ułańskie czy husarskie. Koń ? towarzysz w pracy i w walce ? taki przekaz znajdujemy w literaturze. Jego piękno zachwycało najwybitniejszych malarzy. Jeszcze nigdy w naszej historii koń nie był zwierzęciem rzeźnym. Stał się nim dopiero teraz, dopiero dla naszego pokolenia. Duża część rodaków nie chce takiej zmiany wizerunku w świecie – z bohaterskich ułanów i husarów na prymitywnych koniopasów.

Podejmowane są liczne akcje na rzecz ratowania koni. Nie są to działania wspierane przez państwo, lecz inicjatywy społeczne bazujące na aktywności i zaangażowaniu ludzi. Nie chodzi tu tylko o podreperowanie wizerunku. Ludzie nie godzą się, by zwierzęta o tak wrażliwej psychice i umiejące nawiązywać więzi emocjonalne z człowiekiem były w ten sposób traktowane. Konie w hodowlach-tuczarniach często przez całe życie trzymane są w pomieszczeniu i nigdy nie widzą otwartej przestrzeni. Sposób transportowania koni do rzeźni oraz to, jak są one traktowane podczas tej, ostatniej w ich życiu podróży budzi sprzeciw nawet u amatorów koniny.

W Internecie jest dużo zdjęć i filmów dokumentujących co tam się dzieje. http://ratujkonie.pl/2011/01/raport-2000/

Konie ładowane są do tirów nieprzystosowanych do transportu żywych koni. Samochody nie mają boksów i barierek zabezpieczających przed przewróceniem się zwierząt podczas jazdy. W rezultacie już na granicy z Czechami konie tworzą często zbitą, krwawą masę. Mają połamane nogi, powybijane oczy. Te, które się przewróciły są tratowane przez swych towarzyszy niedoli. Mimo to jadą dalej, aż do południowych Włoch ? najczęściej na Sardynię. Cała podróż, nie licząc postojów, trwa ponad 95 godzin. W tym czasie konie nie są pojone, bo podobno mają wtedy lepsze mięso. Siano w małych porcjach podawane jest im przez małe otwory wentylacyjne. Nietrudno zgadnąć, że tylko nieliczne są w stanie coś z tego siana skubnąć. W takich warunkach podróżują źrebaki razem z dorosłymi końmi. Obsługa transportów cechuje się dużą brutalnością i bezdusznością. Były przypadki, że koniom, którym nogi uwięzły w elementach przyczepy obcinano te nogi piłą łańcuchową. Koniom leżącym i stratowanym, zbyt słabym by wstać, ?pomaga się?wstać wkładając w odbyt pręt podłączony do prądu. Jeśli i to nie skutkuje, wywleka się je ciągnąc za ogony lub za linę oplecioną wokół szyi. Pomysłowość owych ?opiekunów? przekracza wyobraźnię normalnych ludzi.

Ten nowy ?polski biznes? jest kontrowersyjny nie tylko ze względów etycznych. Również ekonomika przedsięwzięcia stoi pod znakiem zapytania.
Interes może się wydawać opłacalny gdy pasza pochodzi z własnego gospodarstwa i hodowca nie wliczy jej do kosztów (niesłusznie, bo może ją sprzedać i uzyskać realny dochód). Nakłady na hodowlę ponosi małymi porcjami, więc nie odczuwa tego w sposób dotkliwy jako jednorazowego znacznego wydatku natomiast sprzedając konia otrzymuje jednorazowo dużą kwotę.
Dużo pracy nie dającej powodów do dumy a na koniec marny zysk lub strata.

Tak to, pokrótce, wygląda koński biznes potomków ułanów.

Zofia Rózga


2 thoughts on “Koński biznes potomków ułanów

  1. Pariasi Europy – to my.
    Myjemy gary w Anglii, podcieramy tyłki starym Niemcom (pewnie tym, którzy w młodości spalali w obozowych krematoriach naszych rodziców i dziadków), tuczymy konie na rzeź. Robimy to wszystko, czego żaden szanujący się naród nie chce robić. Do takiego poziomu zeszliśmy w ciągu jednego pokolenia. Co dalej?

  2. nie daje rady nawet przeczytać w jakich męczarniach giną konie, szkoda słów może kiedyś ktoś zabroni ludziom krzywdzić konie działają na zasadzie człowieka, mają serce, nerwy , uczucia a my tego niedostrzegamy mówiąc głupi zwierzak chwila i go nie będzie:((

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *