Myślistwo

  • Views 581
  • Rating 12345

Często chodzę do lasu. Widzę dużych chłopców, z siwymi włosami, którzy siedzą na stołkach i czekają, aż nagonka wygoni na nich sarny, daniele, dziki, lisy i inne zwierzęta. Strzelają wtedy do zwierząt jak do tarczy. Strzelają zresztą do wszystkiego, co się rusza. Ostatnio na drodze był zakaz chodzenia, bo myśliwi mogli mnie trafić. Dziwne, bo chodzę na dwóch nogach, czym dość wyraźnie różnię się od zwierząt. A myśliwi mają do dyspozycji lunety, noktowizory i inne udogodnienia i nic przez nie widzą, bo i tak nie potrafią odróżnić człowieka od zwierzęcia.

Las po polowaniu spływa krwią. Mnóstwo czerwonych śladów i unosi się taki charakterystyczny zapach. Przy ścieżkach leżą wnętrzności upolowanych zwierząt, patroszonych na poczekaniu oraz chusteczki jednorazowe, butelki po napojach, puszki po piwie, kieliszki, plastikowe szklanki i pełno łusek. Czasami znajduję w lesie postrzałki, także na moim polu pod lasem. W zeszłym roku znalazłem na polu wielkiego dzika, który miał dziury od kul w brzuchu i w płucach. Dzika zwietrzyły moje psy. Zgłosiłem to leśniczemu. Dzik nie nadawał się do konsumpcji, gdyż był już w rozkładzie.

Podobno myślistwo jest instynktem odziedziczonym po naszych polujących przodkach. W pradziejach takie polowanie zapewniało jedzenie dla ludzi. Obecnie myślistwo nie zaspokaja żadnych ludzkich potrzeb. Daje jedynie myśliwym przyjemność zabijania. Na szczęście przeważająca część społeczeństwa jest najwyraźniej pozbawiona tego instynktu i zdecydowanie negatywnie postrzega myśliwych. Oni dobrze o tym wiedzą. Kiedyś spacerując po lesie powiedziałem myśliwemu „Dzień Dobry”, a ten w pierwszym odruchu złapał za strzelbę …

Myśliwi głoszą, że strzelanie do zwierząt służy utrzymywaniu równowagi w przyrodzie. Tak rozumując wytrzebili tura, na większości obszaru Polski wybili niedźwiedzia, wilka, rysia. Żbik – drugi dziki kot żyjący w naszych lasach – poszedł w zapomnienie. W ostatnich latach wybito głuszce, kuropatwy, zające. A przecież od miliardów lat przyroda utrzymywała się sama, bez myśliwych. Istniejące gatunki się doskonaliły, powstawały nowe gatunki. Drapieżniki, takie jak wilki, niedźwiedzie, lisy, kuny wyłapują zwierzęta chore lub kalekie i poprawiają w ten sposób zdrowotność zwierząt, na które polują – przeżywają zwierzęta zdrowe i w dobrej kondycji. Myśliwi postępują odwrotnie – strzelają do zwierząt w dobrej kondycji, aby mieć duże trofea, bo cena za takie trofea jest dużo wyższa. Ze strony myśliwych to zupełne niezrozumienie praw przyrody.

Teraz „pod nóż” idą dziki. Minister Jan Szyszko pochylił się właśnie nad postulatami rolników, którzy hodują świnie na rzeź. Podobno dziki roznoszą afrykański pomór świń.
Nie słyszałem, by dzik wsiadł do samolotu, poleciał do Afryki, zaraził się tam i wrócił do Polski tą samą drogą, by rozsiewać tę chorobę. Afrykański pomór świń przenoszą ludzie. Nie można wykluczyć, że to właśnie myśliwi, którzy włóczą się po sawannach i strzelają do grubej zwierzyny na Safari. Minister Szyszko umożliwił teraz myśliwym strzelanie do samic dzików w ciąży przez okrągły rok oraz zezwolił na polowanie w Parkach Narodowych, co do tej pory było zakazane. Wytyczne są takie, że na wschód od Wisły ma zostać 1 dzik na 1000 ha lasu, na zachód od Wisły ma zostać 5 dzików na 1000 ha lasu. Przy takiej polityce dzik stanie się zwierzęciem rzadko spotykanym w naszych lasach. W Lesie Wiączyńskim od kilku tygodni słychać strzały – to myśliwi ruszyli gorliwie realizować rozporządzenie Ministra Jana Szyszki za wynagrodzeniem w postaci płatnego urlopu.

Myśliwi dokarmiają zwierzęta w zimie. Wykładają siano, kukurydzę, sól. Fakt ten mógłby zjednywać im sympatię. Jednak oni nie czynią tego bezinteresownie. „– to właśnie dokarmianie jest jednym z czynników wzrostu populacji, bowiem w przyrodzie jest tak, że im więcej jedzenia – tym więcej zwierząt. Drugim czynnikiem jest tzw. odstrzał stabilizacyjny – jeśli np. mamy w końcu marca 100 zwierząt w stadzie i wiemy, że to stado urodzi kolejnych 100 osobników, to w sezonie łowieckim dajemy sobie przyzwolenie na zastrzelenie 100 zwierząt, żeby zachować wielkość stada podstawowego. Tymczasem, jeśli będziemy cały czas wybijać stado do stanu wyjściowego i jednocześnie masywnie karmić, to jego mechanizmy rozrodcze będą pracowały na najwyższych obrotach.” – wyjaśnia Zenon Kruczyński, były myśliwy, który nawrócił się po 20 latach polowań i teraz działa na rzecz zwierząt. http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/552469,wywiad-z-zenonem-kruczynskim-na-temat-mysliwych-polowan-i-lowiectwa.html
Dokarmianie leśnych zwierząt powoduje, że myśliwi wciąż mają na co polować, a ich działalność jest usprawiedliwiona, gdyż muszą ratować uprawy rolników przed stadami wychodzącymi z lasu w poszukiwaniu pożywienia. Myśliwi, oprócz przyjemności z polowania, mają kasę za trofea – skóry, czaszki jeleni z okazałymi rogami, czaszki dzików z siekaczami oraz za mięso. I tak kręci się ten biznes.

Gdyby ktoś nie lubił polowań i myśliwych, to może wyłączyć swoją działkę czy pole z polowań. Informacje, jak tego dokonać, są na stronie https://zakazpolowania.pl

Można też przyłączyć się do akcji prowadzonej przez naszego radnego Andrzeja Sebastiańskiego  ŁODZIANIE PRZECIW MYŚLIWYM

 


One thought on “Myślistwo

  1. Myśliwi, to pozbawione jakichkolwiek uczuć istoty. Jak można w ten sposób zabijać zwierzęta? Jak chcą równowagi, to niech polują z dzidami, a nie siedząc na ambonie i strzelając z broni do zwierząt na środku pola.
    A jak już robią takie spustoszenie, to niechby po sobie sprzątali i nie narażali normalnych, wrażliwych ludzi na krwawe rezultaty ich działań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *