Nadużycia finansowe w samorządach są ścigane niechętnie – cz.3 Prokuratura i NIK zamiatają pod dywan

  • Views 0
  • Rating 12345

Nadużycia finansowe w samorządach są ścigane niechętnie. Dotyczy to w równym stopniu pieniędzy pochodzących z naszych podatków jak i tych z dopłat unijnych.

 Nieco statystyki –

Ilość wykrywanych przestępstw w zakresie gospodarowania finansami w gminach jest w Polsce bardzo mała. A już zupełnie symboliczna jest liczba ukaranych sprawców tych przestępstw ? wójtów, burmistrzów, prezydentów miast.

W latach 2005-2011 Naczelna Izba Kontroli przeprowadziła w gminach 4378 kontroli obejmując nimi 1713 gmin. W związku z tymi kontrolami NIK skierowała 433 zawiadomienia o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych oraz 126 zawiadomień o przestępstwach w samorządach lokalnych. W trakcie kontroli stwierdzono więc 559 różnych naruszeń prawa. Z tej liczby rozpatrzenia doczekało się tylko 189 zawiadomień. Z tego tylko w jednym przypadku wymierzono karę za naruszenie dyscypliny finansów publicznych (1 z 433 zawiadomień), a prokuratury sporządziły zaledwie 15 aktów oskarżenia (15 ze 126 przestępstw). Wyników postępowań sądowych w tych 15 sprawach Prokuratura nie ujawnia.

Jeśli założymy optymistycznie, że wszystkie akty oskarżenia zakończyły się wyrokami skazującymi, to w liczbach względnych wygląda to tak, że tylko 2,86% stwierdzonych przez NIK naruszeń prawa doczekało się jakichś kar. To bardzo mało. Może to oznaczać, że wszystkie te instytucje, czyli NIK, Prokuratura i Komisja Dyscypliny Finansów Publicznych tworzą tylko pozory, że pilnują publicznych pieniędzy w gminach.

Niewiele lepiej wygląda sprawa z finansami unijnymi. W latach 2006-2011 Europejski Urząd ds Zwalczania Nadużyć Finansowych (w skrócie OLAF) stwierdził w Polsce 90 nadużyć i tyle spraw zgłosił polskim organom ścigania. Tylko 17 spraw znalazło finał w sądach, w 6 przypadkach wydano wyroki skazujące. W liczbach względnych jest to niespełna 6,7%.

Spuścizna Okrągłego Stołu

Przyczyn takiego stanu rzeczy trzeba szukać w rozwiązaniach systemowych wprowadzonych reformą samorządową. Reformę tę rozpoczęto 9 miesięcy po historycznych wyborach 4 czerwca 1989 roku, gdy ?skończył się w Polsce komunizm?.  Był to jeszcze okres społecznej euforii i pełnego zaufania do ludzi z ugrupowań postsolidarnościowych. W tym czasie nikomu nie przychodziło do głowy, by politykom patrzeć na ręce czy doszukiwać się w nowych ustawach jakichś podstępów. A szkoda.

Reforma samorządowa nadała wójtom szereg nowych uprawnień, w tym m.in. znaczną swobodę w dysponowaniu publicznymi pieniędzmi. Jednak przez pierwsze 12 lat przy władzy pozostawiono dotychczasowych naczelników gmin. Początkowo wybierano jedynie radnych, wybory wójtów odbyły się dopiero w 2002 roku.

Tak więc ludzie mający często układy z organami ścigania i wymiarem sprawiedliwości nie zostali usunięci z urzędów, otrzymali nowe uprawnienia oraz dostali 12 lat na zorganizowanie sobie zaplecza wyborców i ugruntowanie swojej pozycji w gminach. Przez ten czas w wielu gminach potworzyły się kliki czerpiące korzyści z gminnego majątku i gwarantujące swoim wójtom systematyczne wygrywanie kolejnych wyborów (problem przedstawiliśmy w artykule ?Wójt na dożywociu?). Obecnie mamy w Polsce ponad 70% wielokadencyjnych wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Obowiązujące obecnie przepisy dają urzędującym wójtom znaczne fory w wyborach. Są one tak duże, że mieszkańcom trudno jest ich wymienić. Urzędującemu wójtowi wystarcza poparcie na poziomie 22%, by wygrać wybory. Takie wybory trudno nazwać demokratycznymi. Tak więc system wprowadzony w 1990 roku sprzyjał tworzeniu się lokalnych klik, które mają w gminach niepodzielną władzę i mogą nie liczyć się z wyborcami.

Reforma w rzeczywistości pogrzebała demokrację na poziomie gmin. Stworzyła też znakomite warunki do rozwoju wszelkich form korupcji.

Bezkarność

Do końca marca 2010 roku Prokuratorem Generalnym był Minister Sprawiedliwości. Nie było to rozwiązanie idealne. Miało jednak ważną zaletę ? społeczeństwo miało wpływ na obsadzanie tego stanowiska. Był to wpływ pośredni poprzez wybór partii w wyborach do Sejmu.

Od 1 kwietnia 2010 roku Prokuratura jest całkowicie niezależna. Posłowie uznali, że łączenie stanowiska Ministra Sprawiedliwości z Prokuratorem Generalnym sprzyja nieprawidłowościom w pracy Prokuratur. Minister, jako zwierzchnik prokuratorów, może wywierać wpływ na wyniki ich pracy. Zlikwidowano więc tę formalną zależność. Zyskały możliwości nieskrępowanego rozwoju zależności nieformalne, zwane układami. Pracy prokuratorów nikt w tej chwili nie kontroluje. Ani Państwo, ani społeczeństwo. Poza tym prokuratorzy mają szereg przywilejów, jak immunitet i utajniony przed społeczeństwem stan majątkowy.

Nie ulega wątpliwości, że w państwie demokratycznym organ mający takie uprawnienia powinien być poddany kontroli społecznej, bo inaczej dochodzi do patologii. Amnesty International i inne organizacje pozarządowe od dawna alarmują,  że prokuratorzy nader często wchodzą w układy z wójtami, burmistrzami, prezydentami miast, czyli ludźmi dysponującymi publicznym majątkiem. Taki korupcyjny układ zapewnia bezkarność.

Stojąca na straży publicznego grosza Najwyższa Izba Kontroli również nie podlega kontroli społecznej. Społeczeństwo w ogóle nie jest dla niej partnerem. Jedynie Sejm otrzymuje raz w roku sprawozdania z działalności NIK.

Niepoznana skala nadużyć

Załóżmy, że postanowiono uwłaszczyć się kosztem społeczeństwa tak, by nie wzbudzać zainteresowania mediów.

W Polsce jest ok. 2500 gmin. Załóżmy, że w 30% gmin wójt sprawujący władzę przez wiele kadencji ?wyciąga? z kasy gminy 1 mln zł. – na przepłacanych inwestycjach, sprzedając gminne działki, zatrudniając znajomków. W sumie daje to co roku kwotę ok 750 mln zł bez rozgłosu i ryzyka. Bez rozgłosu, bo kto interesuje się u nas gminnymi pieniędzmi. Kto skojarzy ze sobą różne drobne przekręty opisywane w lokalnych mediach. Kto zsumuje te drobne kwoty by stwierdzić, że łącznie mogą się one składać na największy przekręt w III RP. Byłby to przekręt trudny do wykrycia, bo kto miałby to zrobić? Prokuratura?

Polityka państwa

W sprawach gminy Nowosolna prowadziliśmy korespondencję z centralą NIK i Prokuraturą Generalną. Obie te instytucje centralne były na bieżąco informowane o działaniu swoich podwładnych i otrzymywały od nas dokumenty wskazujące na rozbieżności między treścią tworzonych podczas kontroli i dochodzeń dokumentów a stanem faktycznym. Ani centrala NIK, ani Prokuratura Generalna nie podjęły żadnych kroków, by sprawę tych rozbieżności rzetelnie wyjaśnić.

O rozbieżnościach między dokumentami a treścią Protokołu pokontrolnego NIK zawiadomiliśmy również Sejm. Komisja, przed którą prezes NIK składa coroczne sprawozdanie nie podjęła próby wyjaśnienia tych rozbieżności.

Tak więc rzeczywistość sobie, a dokumenty tworzone w NIK i Prokuraturze sobie. W naszym Państwie nie dba się o to, by w oficjalnych dokumentach opisywany był stan faktyczny. Jest przyzwolenie na nieprzejrzyste gospodarowanie gminnymi finansami.

 


One thought on “Nadużycia finansowe w samorządach są ścigane niechętnie – cz.3 Prokuratura i NIK zamiatają pod dywan

  1. Zapraszam wszystkich do poczytania na temat tej gminy i jej urzędu. Naprawdę warto zajrzeć: Urząd Gminy Obrazów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *