Niepokojące sygnały o przekraczaniu uprawnień przez lokalne organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości

  • Views 1101
  • Rating 12345

Na posesję państwa Adamczewskich o godzinie 6.30 wszedł dzielnicowy w towarzystwie dwóch mężczyzn i przeszukali mieszkanie.

Matka: – Szukali syna. Powiedziałam, że żadnego z synów nie ma u mnie w domu, ale oni przeszukali pokoje i zaglądali nawet do szafy. Była szósta rano, dopiero co się obudziłam i byłam tak zdezorientowana, że nie stawiałam żadnego oporu. Byli bez mundurów i bez radiowozu. Spytałam, czy mają nakaz. Chyba nie mieli bo nie pokazali. Dzielnicowy powiedział, że przyszedł doręczyć synowi list. I jeszcze powiedział, że syn nie ucieknie, bo dom jest otoczony przez policję. Było ciemno, ale na podwórku widziałam dwóch mężczyzn. Syna nie znaleźli, bo go u mnie nie było, to dorosły człowiek, ma swoje mieszkanie. Wcześniej już kilka razy policja nas nachodziła, ale wtedy nie wchodzili do mieszkania, rozmowy odbywały się przed bramą. To też było stresujące dla mnie i dla męża. Bo czego to się nie nasłuchaliśmy. Namawiali nas, żeby nie walczyć w sądzie o ziemię, którą gmina nam chce zabrać, straszyli, że list gończy za synem wyślą, że na leczenie psychiatryczne go zabiorą. Chcieli, żebyśmy wpłynęli na syna, żeby przestał pisać do wyższych instancji o tym co tu się dzieje. Policja postępuje z naszym synem jak z jakimś przestępcą, jakby człowiek nie miał żadnych praw.

Radosław Adamczewski (syn): – Nie popełniłem żadnego przestępstwa. Zaczęło się to wszystko, kiedy osiem lat temu zacząłem walczyć w sądzie o naszą ziemię, do której gmina rości sobie prawo. To działka, na której obecnie stoi sklep. Mamy na nią księgę wieczystą i akt własności. Sprawa jest zagmatwana, ponieważ gmina zawarła umowę na dzierżawę wieczystą z przedsiębiorcą, który chce tę działkę kupić. Sprawa ciągnie się już osiem lat. Pięć lat temu zostałem wrobiony w sprawę rodzinną. Gminny ośrodek pomocy społecznej, w trakcie mojego rozwodu, wypłacał żonie pieniądze i później wytoczyli mi proces o zwrot całej kwoty. Podczas sprawy rozwodowej sąd nie wydał postanowienia o zabezpieczeniu finansowym dla żony, pomoc społeczna działała bez wyroku sądowego. Ja płacę zasądzone mi alimenty w terminie i nigdy nie miałem żadnych zaległości, a mimo to wrabiają mnie w dłużnika alimentacyjnego. Moje dochody są w gminie znane, więc wiedzą, że zwrot pieniędzy, które ośrodek pomocy społecznej wypłacił byłej żonie przekracza moje możliwości finansowe.
I tak z jednej sprawy o ziemię zrobiły się dwie, tyle, że ta druga, rodzinna jest bez porównania bardziej dotkliwa. Kto miał do czynienia z sądami rodzinnymi, ten wie o czym mówię.
O ile tamte sprawy o ziemię toczą się przed sądami łódzkimi i warszawskimi, to sprawa rodzinna toczy się w lokalnym sądzie w Brzezinach. Ten sąd współpracuje z lokalną policją, która mnie ściga.

Redakcja: – Czy sąd w Brzezinach wydał policji nakaz aresztowania Pana?

Radosław Adamczewski: – Nie. Sąd nie ma do tego podstaw. Nigdy nie naruszyłem przepisów, ja się tylko skutecznie bronię. Składam apelacje, przestrzegam terminów sądowych, a w przypadku nieobecności na rozprawie dostarczam zwolnienia lekarza sądowego. A że te ciągnące się latami procesy odbiły się na moim zdrowiu, to zwolnień było ostatnio sporo. Policja nie ma żadnego nakazu, i tak do końca to nie wiem, na czyje zlecenia oni działają, czy sądu w Brzezinach, czy kolegi, co chce od gminy nabyć moją ziemię, którego pozwałem o zwrot zaległej dzierżawy. W lipcu ofiarowałem pawilon, który stoi na mojej ziemi ojcom Paulinom z Jasnej Góry. (posiadane dokumenty pozwalają mi tę ziemię sprzedać, tylko nie ma kupca). Na reakcję organów nie trzeba było długo czekać. W sierpniu dostałem postanowienie sądu w Brzezinach o skierowaniu mnie na badania psychiatryczne. W uzasadnieniu napisali, że mogę być groźny dla otoczenia.
Zaskarżyłem to postanowienie i sąd w Brzezinach powinien czekać na decyzję wyższej instancji, ale nie czekają. Policjanci chcą mnie złapać i doprowadzić na badania. Ja się boję, że zrobią ze mnie wariata, osobę niepoczytalną, i nie będę mógł doprowadzić toczących się przed sądami spraw do sprawiedliwego rozwiązania. W przypadku przegranej grozi mi konfiskata majątku. Boję się, że gdy mnie dopadną, to spotka mnie coś złego, coś podobnego do ?Lotu nad kukułczym gniazdem?. Więc uciekam jak tylko mogę przed naszą lokalną policją i staram się zawiadomić wyższe instancje oraz opinię publiczną,


One thought on “Niepokojące sygnały o przekraczaniu uprawnień przez lokalne organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości

  1. Do czasu kiedy każdy obywatel w celu obrony siebie i najbliższych oraz własnego mienia nie odzyska Prawa do posiadania broni oraz jej użycia ..panoszyć się będą mniejsze i większe bandy które metodami bolszewików w tzw. majestacie prawa gnębią praworządnych ludzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *