Nowy Rok 2015 – wobec takiego stanu finansowego gminy żarty się skończyły

  • Views 3212
  • Rating 12345

No i mamy kolejny nowy rok. W naszej gminie pierwszym, najważniejszym zadaniem dla Rady jest uchwalenie budżetu. Jego propozycja została przygotowana przez poprzedniego wójta, a decyzję o jego uchwaleniu zwyczajowo zostawia się nowej radzie.

Od jednego z radnych na Wigilii Gminnej dowiedziałem się, że preliminarz Gminno-Parkowego Centrum Kultury i Ekologii (GE) wynosi ponad 600 tys. zł. Zaskoczyło mnie to. Co takiego ma tam powstać, bo już poprzedni budżet w wysokości ok. 400 tys. zł był nieprzyzwoicie wysoki.

Po pierwsze postanowiłem sprawdzić, jak kształtowały się wydatki na domy kultury i świetlice w innych, bliskich nam gminach.
Dla porównania wziąłem Andrespol i Brójce. Okazało się, że chociaż są one liczniejsze od naszej (Brójce 1,5 a Andrespol 3 razy), to wydają one zdecydowanie mniej pieniędzy. Sprawdziłem też jak wyglądają budżety tych trzech gmin. Stwierdziłem, że przeliczając na jednego mieszkańca dysponujemy sumami o około 40% wyższymi. Mówiąc inaczej, gdybyśmy dysponowali takimi pieniędzmi jak oni, to nasz budżet byłby niższy o ok. 4 mln zł. Jesteśmy małą gminą i rozumiem, że wydatki nasze mogą być nieznacznie wyższe (1-1,5 mln zł). Ale ponieważ nie prowadzimy jakichś nadzwyczajnych inwestycji, to oznacza, że gdzieś te pieniądze giną.
I po tym przystąpiłem do analizy naszego preliminarza budżetowego. Zacząłem od GE.

To co tam znalazłem, uważam za skandalicznie niedopuszczalne. Każda pozycja, która tam się znajduje jest merytorycznie i finansowo (powiem delikatnie) błędna. Największe koszty to wypłaty dla pracowników merytorycznych – 4 osoby – ok. 200 tys. zł (nie licząc pochodnych). Może w naszej gminie panują i obowiązują inne pojęcia, ale ja przez pracowników merytorycznych rozumiem osoby, które zarządzają instytucją (tu potrzeba 1/2 etatu) i prowadzą zajęcia (potrzeba 2 etatów – plastyk + muzyk). A z preliminarza dowiedziałem się, że trzeba jeszcze zatrudnić za około 100 tys. zł. instruktorów do prowadzenia tych zajęć. Nie rozumiem więc, co oznaczają etaty pracowników merytorycznych.
W preliminarzu są w każdej pozycji takie kwiatki jak: zakupy materiałów piśmiennych, wizyta gości (40 tys. zł), telewizja lokalna, wyjazdy studyjne itd., itd. Ilość imprez towarzyskich jest przeogromna. Uważam, że maksymalnie 4 imprezy gminne (Majówka, Dożynki, Święto Narodowe i Wigilia) mogą być finansowane z budżetu. A może i mniej. Reszta imprez winna być finansowana przez sponsorów i z funduszy własnych.
Gdybym był dyr. GE to suma 250 tys. zł. byłaby wystarczająca, aby zrealizować program merytoryczny a i ja też byłbym dobrze gratyfikowany.

Po analizie tego preliminarza zrezygnowałem z czytania preliminarza budżetu, bo ogarnęła mnie wielka żałość, że tak długo gmina (czyli my) byliśmy naciągani na zbędne wydatki. I zastanawia kto za to wszystko odpowiada. Odpowiedz jest tylko jedna: stary wójt i osoby, które przez wiele lat go popierały i „lansowały” a w szczególności tzw. „drużyna”. Ten mechanizm zmarnowane pieniądze-władza-ludzie był nadzwyczaj prosty, ale nigdy nie myślałem, że ten rak wgryzł się w organizm gminy tak głęboko. Myślę, że do części radnych (byłych i obecnych) nie dotarło (ale może jestem naiwny) ile szkód narobili i w jakiej procedurze uczestniczyli. Oczekiwałbym słów samokrytyki i rehabilitacji poprzez dobrą, bezpłatną pracę na posiedzeniach.

Budżet gminy musi być uchwalony. Co zatem należy robić? Odpowiem co ja bym zrobił. Pracowałbym przez 8-10 godzin dziennie przez 10 dni dokonując przeglądu budżetów: GE, szkół, zakładu gosp. kom., struktury urzędu gminy i innych. Dokonałbym przeglądu inwestycji już wykonanych i planowanych na ten rok. Tu zatrzymam się chwilkę. Kampania wyborcza uzmysłowiła mi, jak niedoinwestowana jest część gminy, którą nazwę Kalonka. W okręgu skoszewskim jest szkoła, świetlica, świetlica w Byszewach, GE. Niewielki okręg wiączyński ma wspaniale doinwestowaną szkołę, okręg lipinski- doinwestowana szkoła, świetlica. A okręg Kalonki- dwie rudery (nie liczę szopki w Dobieszkowie), z których jedna pełni funkcję świetlicy. O ich stanie najlepiej świadczy taka autentyczna anegdota. Gramy tam w brydża sportowego (zachęcam zwolenników tej dyscypliny sportowej, bo to rozwija zdolności analityczne, osoba kontaktowa- Marek Markiewicz). Grał z nami wójt Kieler- przestał grać. Zgłosił się mieszkaniec Skoszew- zrezygnował. Zapytałem się go dlaczego, odpowiedział krótko: „W norze nie będę grał”. Oczywiście w brydża można grać gdzie indziej, ale ta anegdotka pokazuje stan tych ruder.

Oceniam, że najbardziej potrzebne w 2015 roku inwestycje to: chodnik w Wiączyniu, przebudowa skrzyżowania w Kalonce i po uzyskaniu pisemnych zapewnień mieszkańców, że podłączą się do kanalizacji, jej dalsza budowa. I dopiero w dalszej kolejności należy inwestować w inne zadania. Ale też z głową, a nie tak jak do tej pory. Jak marnotrawi się nasze pieniądze to przykład inwestycji drogowych. Gmina jeszcze płaci właścicielom domów, które są przy drodze, aby uzyskać pas drogowy. Przecież następuje poprawa dojazdu do domów, większy komfort i za to gmina płaci. To jakiś absurd. To tak jakby jakiś bank kupił nam domek i jeszcze dodatkowo dał pieniądze za kawałek działki. Rozumiem, że każdy chce mieć bardziej dogodny dojazd, ale wykonując takie inwestycje muszą być spełnione 3 warunki:
1- przekazanie nieodpłatne praw własności przez wszystkich właścicieli do gminy,
2- w miarę ciągła zabudowa drogi,
3- zameldowanie w gminie przez wszystkich właścicieli (a co najmniej przekazanie informacji z US o płatnościach PIT do naszej gminy).
Wiem, że dotychczasowa metoda to zdobywanie popleczników i zwolenników i wiem także, że przy konsekwentnym postępowaniu (nie spełnione warunki inwestycja przesuwa się na koniec listy) po 2 latach będzie porządek. I gmina zaoszczędzi niepotrzebnie wydawane pieniądze. Inaczej stale będziemy naciągani i dziadowali.

Czy radni dokonają w krótkim czasie przebudowy budżetu? Nie wiem, ale wiem, że wobec takiego stanu finansowego gminy, żarty się skończyły. Trzeba ukrócić to marnotrawstwo.
Chciałbym w tym miejscu zaapelować do osób posiadających zdolności analityczne (myślę tu przykładowo o p. Strzałkowskim, G.Grzelińskim i innych) o czynne włączenie się w zwalczanie istniejących absurdów gminnych.

Na zakończenie powiem, że brałem czynny udział w kampanii wyborczej obecnego wójta. Wiem, że on mówił, że każdemu chce dać szansę, ale też wiem, jakie są oczekiwania większości mieszkańców. 100 dni upłynie na początku marca.

Roman Zarzycki


17 thoughts on “Nowy Rok 2015 – wobec takiego stanu finansowego gminy żarty się skończyły

  1. Brawo panie profesorze, obawiam się jednakże, że zmiany w budżecie będą kosmetyczne, w stosunku do planu budżetu opracowanego przez byłego wójta. Dodam jeszcze, że i te kosmetyczne zmiany z wielkim trudem są wyszarpywane przez jednego z wymienionych przez Pana radnych. Chociaż nie wszystko jeszcze stracone, budżet nie uchwalony jeszcze i mam nadzieję, że Pański artykuł pomoże wyszarpnąć nieco więcej na budowę chodników czy utwardzenie ulic.
    Pozdrawiam

    1. Tak ale można przecież zmieniać budżet w trakcie roku wydatkowego. Czy są jakieś ograniczenia natury prawnej ? Prawnicy z doświadczeniem przecież są zatrudnieni w gminie. Jak rozumiem zmiany „kosmetyczne”, są wynikiem braku czasu na wprowadzenie zmian radykalnych do budżetu przygotowanego przez poprzednią ekipę. Jeśli przyczyny są inne i w skrócie oznaczają akceptacje tego budżetu…to o co biega? Skład rady wygląda obiecująco jeśli spojrzeć na obietnice wyborcze komitetów.

  2. Daleko mi do bliższej znajomości tematu, ale liczyłem, że w nowym rozdaniu opinie na temat wydatkowania naszych pieniędzy będą inne.

    Nie jestem pewien, czy osobiście byłbym tak cierpliwy, aby powstrzymywać się od komentarzy do upłynięcia 100 dni. Wydaje się, że wystarczającą deklaracją zamierzeń będzie sam budżet. Jeśli w budżecie nie będzie zmiany zasadniczej, to już w tym momencie będzie można wnioskować gdzie sprawy idą.

    Odnosząc się do wydatków na kulturę: jest to obszar, który determinuje nasze życie w stopniu przez powszechny odbiór niedocenianym. Czym byśmy się stali, będąc jedynie konsumentami, czym nasze życie by było bez wrażliwości na świat wokoło? Jakkolwiek jednak byśmy na sprawę patrzyli, trudno uciec od pytań, czy opisane w artykule kwoty planowane są właściwie? Nie mogę odeprzeć wrażenia, że muzykę i plastykę, to dzieci przecież już w szkołach mają i 300tys. na zajęcia dodatkowe to trochę dużo. Wrażenie mam, iż nawet w tak ważnym temacie musimy zachować umiar. Czy od lekcji muzyki nie jest ważniejsze zapewnienie dzieciom fizycznego bezpieczeństwa, gdy ze szkoły zamiast szerokim chodnikiem wracają wąskim nieoświetlonym poboczem?

    Próbnikiem determinacji nowej ekipy będzie stosunek nie do wydatków na kulturę, ale na administrację wogóle. Temat jest złożony, jak jednak z niego wybrniemy, wskaże na umiejętności osób podejmujących decyzje, lub ich brak.

    Zapewne najważniejszym testem, po którym poznamy determinację nowego samorządu, będzie w jaki sposób zabezpieczą środki, aby uzyskanie funduszy unijnych stało się możliwe. Bo ich uzyskiwanie było główną obietnicą.

    Z innych priorytetów kosztowych podkreśliłbym postulat proponowany w trakcie niedawnych wyborów, co do kontroli jakości dokonywanych inwestycji. Powszechną opinią do tej pory było, iż ? owszem – inwestycje widać, ale ? niestety ? większość z nich przesączona była marnotrawstwem, od projektowania począwszy, na odbiorze kończąc.

    Zastanawiam się, czy w budżecie wspomniano menu tych imprez towarzyskich. Ośmiorniczki będą?

    Jakkolwiek; w tym momencie powinniśmy zachować umiar w naszych osądach. Zanim wystąpimy z dalej idącą krytyką, dajmy nowej władzy szansę aby rzeczywiście przyjrzała się projektowi pozostawionemu w spadku przez poprzedną ekipę. Nie rozliczajmy ich z bagażu jaki dostali, ale z tego co z nim zrobią.

    Jeśli jednak ku lepszemu nie pójdzie i na kosmetyce się skończy, to jestem spokojny. Ludzie dojrzeli swoją siłę i drugi raz ze zmianą ?drużyny? dwadzieście lat czekać nie będą.

    1. Pan jest nad wyraz spokojny. Jeśli teza o niepodjęciu radykalnych oszczędności w administracji się potwierdzi to.. trzeba będzie winnym po prostu dać w ryj. Cztery lata, do wyborów… Pan dasz się tak wykiwać? Ja pozostanę anonimowym instrumentem nadzoru Pozdro

  3. Winnym, czyli konkretnie komu?
    A może pan profesor na wójta następnej kadencji, tyle pomysłów?
    A tak na marginesie, nie wyobrażam sobie, żeby grywać w brydża w świetlicy, raczej spotykaliśmy się po kolei u poszczególnych graczy w domach, to był cały rytuał: ciasteczka, koniaczek, kawusia i z tym do świetlicy? Brydża sportowego można w klubie, dawniej turnieje były organizowane przez NOT, a jeśli chcemy urządzić taki turniej w gminie, to można wynająć salę w GPCKiE nieprawdaż. Świetlica jest potrzebna, ale raczej dla niezaopiekowanych dzieci i młodzieży, tylko czy takie są „na Kalonce”, jeśli tak to jestem za.
    Co do oszczędności jak się mają do tego codzienne spotkania różnych komisji, chyba, że radni zrzekli się diet ?
    „Odnosząc się do wydatków na kulturę: jest to obszar, który determinuje nasze życie w stopniu przez powszechny odbiór niedocenianym” no właśnie z tym zgadzam się z panem B.
    Ile wynosi dieta radnego, czy stawka jest od godziny, czy całej sesji lub posiedzenia komisji?
    Jaką miał pan profesor na myśli świetlicę w Lipinach, czy jest coś o czym nie wiem?

  4. Z reguły nie zabieram głosu w polemikach, ale teraz muszę, bo chcę poruszyć inny problem.
    Odbieram, że część komentatorów pisze, gdyż ma duże kompleksy i albo wylewa gromadzącą się im żółć albo pisze z naiwności umysłowej. W obu przypadkach potrzebna jest nie gazeta ale psycholog( piszę to bez złośliwości). Myślę, że pewnym remedium byłoby podpisanie się własnym nazwiskiem.
    Każda gazeta w tym i nasza ma zupełnie inne cele. Ma służyć informacji, aby pochwalić godne i społeczne zachowanie, ale także aby opisać nieprawidłowości i jeśli ktoś umie podać środki zaradcze i prostujące te nieprawidłowości to je podać.
    Gdyby po artykule, ktoś napisał w komentarzu „a po co nam GE, przecież ono zaczyna działać od godz. 15, kiedy kończą się lekcje i może cała ta działalność powinna być prowadzona w szkołach lub/i świetlicach. Jakie to by były oszczędności dla nas wszystkich”. Albo „czy planowana rozbudowa szkoły w Skoszewach( będącej w najbardziej niekorzystnym miejscu dla młodych małżeństw) ma sens. Czy nie lepiej byłoby wejść w kontakt z Łodzia i rozbudować szkołę w Nowosolnej, bo jest to punkt centralny dla naszej gminy? A może przenieść tę planowaną inwestycję do jakiegoś istniejącego już budynku”. Takich rozwiązań, w których wydajemy zbędnie pieniądze jest pełno.
    Szanowny (chyba) Lipinianie,
    Przecież świetlica w Lipinach jest nad OSP. Tam życie kulturalne powinno toczyć się wartko. Przecież tam można się spotkać, grać w brydża, w szachy, w ping-ponga, pośpiewać itd.,itp. To miejsce w porównaniu z ruderami w Kalonce jest luksusem do kwadratu. W rzeczywistości nie jest luksusowe, ale pokazuje skalę tych budynków. Tak na marginesie powiem, że mimo, że w Kalonce nie ma takich warunków to życie kulturalne wre. Przecież bez pomocy gminy (parking jaki gmina zrobiła-patrz artykuł p.Strzałkowskiego) został przez mieszkańców zbudowany dom parafialny pełniący obecnie funkcje kościoła, odbywają się imprezy kulturalne niesponsorowane przez gminę, Tour de Kalonka (ok. 1000 uczestników każdego roku) obsługiwany społecznie przez mieszkańców, mamy o czymało kto wie mistrza Polski( chyba jedyny taki klub w powiecie), czynny klub piłkarski i mógłbym jeszcze wymienić. Ale nie mamy warunków. To nie wymaga komentarza.
    Kończąc , chcę uspokoić komentatora- nie będę kandydował na wójta. Dość w życiu się narządziłem.
    Roman Zarzycki

  5. Serdeczne dzięki za ten artykuł. Bardzo trafny tekst. Ktoś wreszcie odważył się dołożyć do tego miodku trochę dziegciu. Skład rady niewiele się zmienił po ostatnich wyborach. Wciąż mamy w niej 8 „starych” członków plus wójta wyłonionego z poprzedniej rady i radnego sołtysa, który ma za sobą przedszkole samorządowca. Zatem na 16 osób tylko 6 to całkiem świeża krew. Społeczeństwo wybierało swoich radnych wedle sympatii a nie kompetencji, to teraz będziemy znosić dyletantów przez kolejne lata i ich decyzje . Wszyscy Radni dostają materiały przed planowanymi sesjami i jeśli czegokolwiek nie wiedzą to wujek google zawsze chętnie pomoże w uzupełnieniu wiadomości. Koncertem ignorancji było ustalanie wysokości wynagrodzenia wójta. Z „taśm” wynika, jakby kwota 8,5 tys zł była wcześniej ustalona i niezorientowani w składnikach wynagrodzenia wójta Radni, zdobywając swoją wiedzę za sprawą niewiedzącej pani i wiedzącego prawnika na linii telefonicznej, to obniżała to podwyższała „procenty” tak, żeby wyszło ok. 8,5 tys. Czy to dużo? Bardzo! Zważywszy, że niektóre składniki wynagrodzenia oscylowały zdecydowanie w górnej granicy widełek. Nasza gmina jest niewielka. W wyliczeniu składników wynagrodzenia wójta stosuje się widełki wg ilości mieszkańców od 5 do 15 tys. Nas jest ok. 4500 mieszkańców i nie rozumiem dlaczego nasz wójt zarabia tyle jakby było nas ok. 12 tys. Tym bardziej nie rozumiem ubolewania pani Redaktor, że to wcale nie jest tak dużo jak odliczy się podatki i zus, bo poprzedni zarabiał 9,4 tys zł. No cóż? Hmmm Pani chyba nie wzięła pod uwagę dodatku stażowego. Nowy wójt, o ile dobrze pamiętam, ma tylko 14 lat udokumentowanego zatrudnienia. Poprzedni miał 20. Dodatek stażowy przekłada się na podwyższenie wynagrodzenia podstawowego odpowiednio o 14% i 20%. Zatem czy nowy zarabia mniej niż stary biorąc pod uwagę, procentowy dodatek stażowy?
    Pozdrawiam analityków
    N.

  6. Chciałbym się odnieść do części tekstu Pana Profesora a dokładnie o niedoinwestowanej części gminy jaką jest podobno Kalonka. Wiadomo, że bliska ciału koszula i każdy widzi głównie problemy ze swojej okolicy. Ja np. widzę problemy Plichtowa i uważam, że dopiero tutaj widać niedofinansowanie.
    A oto krótkie zestawienie inwestycji w ostatnich 3 kadencjach (niestety na podstawie Historii Rozwoju Gminy Nowosolna utworzonej przez byłego Wójta)

    KADENCJA 2002-2006 0 zł inwestycji w Plichtowie (Kalonka 310 000,00)
    Uruchomienie komunikacji publicznej MPK

    KADENCJA 2006-2010 20 000,00 zł inwestycji w Plichtowie (Kalonka 1 710 000,00)
    Zakup kruszywa ? Plichtów – Moskwa
    Przyłącze oświetlenia, uzupełnienie lamp świetlenia

    KADENCJA 2010-2014 2 338 000,00 zł inwestycji w Plichtowie (Kalonka 900 000,00)
    Remont drogi gminnej w m. Plichtów dz Nr 192/11, 192/12
    Budowa oświetlenia drogi gminnej w Plichtowie (osiedle) (projekt)
    Gminno Parkowe Centrum Kultury i Ekologii w Plichtowie

    Przy tym ostatnim jak wiemy najwięcej pieniędzy oczywiście poszło na GPCKiE i gdybyśmy je odliczyli to okazałoby się, że była to kolejna nędzna kadencja dla Plichtowa.

    A teraz inwestycje w Kalonce w latach 2002-2014 (kwoty podałem wyżej)

    Oświetlenie ul. Krokusowa
    Wodociąg do Niecek ? 257 m
    Droga Kalonka Borki II etap, 650 mb
    Droga asfaltowa ul. Jaśminowa 3 km x 4 m
    Droga z kostki 0,2 km x 4 m ul. Malwowa
    Droga asfaltowa 0,4 km ul. Główna
    Oświetlenie 1,5 km ? 44 lampy
    Oświetlenie ul. Krokusowa
    Przystanek autobusowy
    Zjazd z ulicy Głównej w kierunku św. Ojca Pio
    Modernizacja drogi Dąbrówka 3 km x 4 m
    Remont krańcówki ? nakładka asfaltowa
    Peron przystankowy
    Odwodnienie ul. Irysowa
    Budowa parkingów przy Centrum Ojca Pio
    Przyłącze oświetlenia
    Oświetlenie ul. Magnoliowa
    Oświetlenie ul. Goździkowa
    Przebudowa drogi gminnej nr 106316E w Kalonce (Borki)
    Budowa parkingów oraz zatoki dla autobusów przy centrum św Ojca Pio w Kalonce
    Budowa oświetlenia- ul Goździkowa i Zawilcowa
    Przebudowa drogi powiatowej Nr 1186E na odcinku od granicy gminy w miejscowości Wódka do ul. Głównej w miejscowości Kalonka (projekt)
    Budowa dróg osiedlowych w Kalonce 200 m
    Budowa oświetlenia ul. Zawilcowej, ul. Jaśminowej, ul. Narcyzowej i ul. Goździkowej w m. Kalonka 8 lamp
    Budowa ośrodka kultury, sportu i oświaty (koncepcja)

    Widząc taką listę, można powiedzieć że jednak trochę się działo. Oczywiście można też powiedzieć, że ilość mieszkańców jest inna w obu przypadkach, ale jednak moim zdaniem Plichtów i okolice były traktowane naprawdę niesprawiedliwie.

    Reasumując ja widzę oczywiście priorytety inaczej i dla mnie jako mieszkańca Plichtowa najważniejszy w tej chwili cel to budowa chodnika przy drodze powiatowej 1150E (lub stary numer 24141) idącej przez Plichtów i Byszewy i lepsze oznakowania ograniczające prędkość w okolicach przystanku i skrzyżowania Plichtów/Natolin.
    Droga ta jest równie ruchliwa jak ta we Wiączyniu i chyba nie możemy czekać na to, aż ktoś zginie potrącony na tym odcinku (a potrącenia już się zdarzały na szczęście bez ofiar). Po za tym jeśli już mamy GPCKiE to dobrze było móc do niego bezpiecznie dojść.

    O petycji z kilkuset podpisami sąsiadów z Plichtowa, Janowa, Natolina i Byszew poinformowałem już Piotra Szcześniaka jako wójta a sprawę przekazałem Radkowi Mielczarkowi jako Radnemu, który jest najbliżej nas i zresztą równie zainteresowanemu tą sprawą. Mam nadzieję, że Pani Wlazło i Pan Sebastiański jako radni tej okolicy również przyłączą się do promowania tej inwestycji a przede wszystkim zrobią wszystko, aby rozpocząć jak najszybciej negocjacje z Powiatem, gdyż podobno pieniądze przynajmniej na projekt są.

    1. Szanowny Panie Robercie Rusek,
      Znam pana i dlatego odpowiem na pański komentarz.
      Ja nie jestem z Kalonki. Mój artykuł nie był o Kalonce, Plichtowie czy Lipinach. Mój artykuł był o marnotrawieniu pieniędzy przez wójta i znaczną część radnych. Podam jeszcze jeden przykład, aby wszystko dla pana było zrozumiałe. W tym samym czasie w naszej gminie budowany był dom parafialny i GE. Ta sama kubatura, różnica w kosztach dwukrotna, przy czym ten tańszy jest wybudowany z lepszych materiałów i lepiej wykończony.
      Proszę patrzeć się na problemy gminne szerzej.

    2. Panie Robercie, zgadzam się z Panem, że chodnik w Plichtowie jest bardzo potrzebny, podobnie jak w Wiączyniu, Kalonce oraz innych miejscowościach. O tym, gdzie w pierwszej kolejności, powinno decydować natężenie ruchu pieszych na tych trasach. Są podobno urządzenia, które potrafią to policzyć.
      Co do Pańskiego zestawienia inwestycji w Kalonce to niestety muszę uznać, że takie zestawienie służące uzasadnieniu, że Kalonka była tak dopieszczona inwestycjami przez byłego wójta może wynikać z Pańskiego braku wiedzy albo braku rzetelności.
      Otóż przypisuje Pan wyłącznie Kalonce takie inwestycje jak budowa parkingu przy kościele parafialnym, a parafia w Kalonce to blisko 40 % mieszkańców całej gminy. Podobnie ul. Aksamitna, najkrótsze połączenie prawie całej gminy ze Strykowską i północną częścią Łodzi, ul. Główna to w większym stopniu inwestycja dla Bukowca, Grabiny, Janowa niż dla Kalonki. Budowa kostki na ul. Malwowej było możliwa wyłącznie z tego powodu, że jej mieszkańcy, w tym również ja, dołożyli do tej inwestycji 50% kosztów i przekazaliśmy nieodpłatnie pas drogowy należący do naszych działek. Gdyby tak uczciwie policzyć, to z Pańskiej długiej listy pozostałoby tylko oświetlenie. Jeśli już mowa o sprawiedliwości to dodam jeszcze, że na terenie tej części gminy mieszka największa część podatników rozliczających się z fiskusem pit – m, a już dotarło do świadomości wszystkich, że odpisy od podatku pit stanowią druzgocąca większość dochodów naszej Gminy. Z kolei największa część wydatków z naszego budżetu to wydatki na szkolnictwo, a mieszkańcom tej części gminy, nawet tym autochtonicznym, wygodniej jest zawozić dzieci do łódzkich szkół niż do Skoszew.
      Panie Robercie nasza gmina, jak wielokrotnie pisałem i mówiłem, jest gminą bardzo bogatą i jeśli uruchomimy ogromne rezerwy tkwiące w naszym budżecie to w perspektywie tej kadencji wybudujemy chodniki, wszędzie tam gdzie są naprawdę potrzebne, ulice osiedlowe, żeby ludzie idący do przystanków nie brodzili w błocie oraz świetlice tam gdzie ich niema, a kwitnie działalność kulturalna.

      +

      1. Panie Romanie, przede wszystkim moim celem nie był atak na Pana i krytyka Pana tekstu. Zbyt Pana szanuję. Poznałem realia gminy i wiem, że Kalonka mogłaby by lepiej wyglądać biorąc pod uwagę dochody do budżetu gminy. Znam te realia bo moi rodzice tu mieszkają.
        Wiem, że tekst nie był tylko o tym jednym, ale akurat to mnie zbulwersowało bo odniosłem wrażenie z części Pana tekstu, że najbardziej niedofinansowana jest Kalonka. Mimo tego co Pan Grzegorz pisze to jednak lista jest dość pokaźna nawet jak zaczniemy coś z niej ujmować, choć fakt że gmina pokryła tylko 50% jakiś wydatków nie upoważnia nas do usunięcia danej inwestycji z tej listy. Proszę jeszcze raz zwrócić uwagę przez ostatnich 12 lat w Plichtowie nie zrobiono praktycznie nic (trochę oświetlenia, kawałek pseudo drogi z odpadów). Budowę GPCKIE można porównać do parkingu przy kościele w Kalonce czy ul. Aksamitnej tzn korzystają z niej nie tylko lokalni mieszkańcy.
        Reasumując, niedofinansowania dotyczy każdej części gminy, więc chcę tylko zwrócić uwagę, żeby rządzący tą gminą nie skupiali się głównie na problemach jednej części, bo jeśli chodzi np. o liczebność i dochody PIT to z czasem się to zmieni choćby w mojej okolicy gdzie powstają trzy osiedla mieszkaniowe (Plichtów i 2x Natolin) gdzie w sumie będzie kilkadziesiąt domów na małym obszarze.

      2. Szanowny Panie Grzeliński nie podważając Pana kompetencji analitycznych nie da się zauważyć, że podaje Pan nie do końca rzetelną informację konkludując, iż do szkoły w Skoszewach mieszkańcom Kalonki nie jest po drodze i wolą zawozić dzieci do łódzkich szkół. Wnioskować można, że albo nie posiada Pan w temacie wystarczającej wiedzy albo celowo wprowadza mieszkańców w błąd. Można się zgodzić z twierdzeniem, że mieszkańcom Kalonki pracującym w Łodzi jest nie po drodze do Skoszew, lecz zupełnie nie można się zgodzić, z druga tezą. Mimo, iż jest im nie po drodze to około 70 rodziców z tego rejonu wybrało właśnie tę szkołę dla swoich dzieci. To nie mała liczba biorąc pod uwagę, że stanowi to 33% wszystkich uczniów szkoły /na marginesie 21% stanowią dzieci z rejonu Byszew, 35% z rejonu Skoszew i 11% z innych rejonów/.

        Rodzic

        1. Przy najbliższej okazji sprawdzę te dane, które Pan(i) przytacza. Jesteśmy co do tego , że pracującym w Łodzi mieszkańcom Kalonki jest nie po drodze odwozić dzieci do szkoły w Skoszewach, a do głównie tych miałem na myśli jako główne źródło dochodów gminy. A faktem niezbitym jest również i to, że dzieci rodzin zamieszkałych od pokoleń w tej części gminy, pomimo, że nie pracują w Łodzi to posyłają swoje dzieci do szkoły na ul. Janosika. Znam takich z imienia i nazwiska. A tak w ogóle, jestem za rozwojem i jak najwyższym poziomem gminnych szkół tylko niższym kosztem, co jest możliwe, na szczęście nie tylko moim zdaniem. Przyjdzie czas to przedstawię paranoiczne pozycje budżetów tych szkół, zwłaszcza obydwu podstawówek.

          1. O tym, czy budżet naszych podstawówek jest naprawdę paranoiczny powinni zadecydować ci radni, którzy mają lub zamierzają mieć dzieci w wieku szkolnym (nie wiem czy tacy są w naszej radzie). Pan ma trochę już nieaktualne informacje, panie radny (chyba tak?) – rodzice z Kalonki nie mogą posyłać dzieci do podstawówki na Janosika, bo już od 20 co najmniej lat jej tam nie ma. Jest tylko gimnazjum i przedszkole.
            Ktoś mądry powiedział dawno temu, że takie będą Rzeczypospolite jakie młodzieży chowanie więc …pola golfowe, świetlice do brydża, asfalt i beton czy …. no właśnie na czym będziemy oszczędzać????

            1. Ma Pani racje ale młodzież można dobrze uczyć i wychowywać niekoniecznie zatrudniając 10 pracowników niepedagogicznych, w tym 4 etaty dla woźnych i ze 2 dla sprzątaczek tylko w szkole w Skoszewach. Czym zajmują się owe 4 woźne w czasie gdy trwają lekcje czy nie mogłyby wtedy zająć się sprzątaniem. Nie wiem jak taka organizacja przekłada się na dobre wyniki w nauce. Nie krytykuję liczby zatrudnionych nauczycieli – bo nie znam się na tym ale zatrudnianie takiego sztabu pracowników nie związanych z dydaktyka to właśnie ta paranoja. O ile taniej byłoby zatrudnić firmę sprzątającą i zajmującą się doraźnie naprawami i konserwacjami urządzeń we wszystkich szkołach aniżeli utrzymywanie na stałych etatach takiej liczby pracowników. Osobnym zagadnieniem jest liczba księgowych zatrudnionych w gminnych instytucjach.

  7. Szanowny Panie Robercie Rusek,
    Zupełnie nie rozumiem Pana.
    Ja nie jestem z Kalonki. Mój artykuł nie był o Plichtowie, Kalonce czy Lipinach. Był o niewłaściwym wydawaniu naszych funduszy.
    I jak szukać trzeba oszczędności abyśmy mieli więcej pieniędzy na rozsądne inwestycje.
    Poznałem pana i dlatego nic dalej nie powiem.

  8. Szanowny Panie Robercie,
    Już więcej nie odezwę się, ale dam panu jedną radę, która też może być dobrą radą dla wszystkich radnych.
    Oto ona. Nie można rozliczać pojedynczych miejscowości ( mieszkam we wsi Borchówka od ponad 25 lat i do grudnia 2014 r u nas nie było ŻADNYCH inwestycji. Ani słowem nie piknąłem na ten temat nigdy) a jeszcze gorzej jak ktoś (akurat nie pan) pisze o ulicy. Inwestycje gminne należy rozliczać obszarowo. I w naszej gminie mamy obszar kalonkowski, skoszewski (do którego państwo należą),lipiński i wiączyński (bo tam toczy się życie kulturalne i towarzyskie, niekiedy b. liche ale coś się dzieje). I trzeba sprawiedliwie w te obszary inwestować. I liczą się wszystkie inwestycje na tym obszarze – niech to będą drogi powiatowe, parkingi przy kościołach itd. Bo dość trudno odróżnić co służy Plichtowowi a co Kalonce. Jako przykład – droga powiatowa przez Janów. Ona służy bardziej Plichtowowi i Janowowi niż Kalonce. Ale to jest margines.
    A zatem poproszę pana o zrobienie takiego wyliczenia długookresowego (wszystkie kadencje byłego wójta) dla poszczególnych obszarów w przeliczeniu na 1 mieszkańca. A takie dane są w gminie- prezentował je p. wójt Kieler. I wtedy wszyscy będziemy mieli sytuację czystą.
    Niewątpliwie chodniki tu i tam na drogach powiatowych (i nie tylko) są potrzebne. Ale ja PISAŁEM o inwestycjach na 2015 r i o ile się orientuje to taka inwestycja nie została zaplanowana w powiecie na ten rok. Żeby ona mogła być wykonana w przyszłym roku to trzeba ją uzgodnić z powiatem w tym roku.
    Panie Robercie.
    Mam swoje lata i naprawdę nie mam już czasu za wiele. Chciałbym jeszcze wyprostować trochę rzeczy w gminie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *