Osiem lat i sto dni Piotra Szcześniaka

  • Views 3442
  • Rating 12345

Dwie kadencje pracy w Radzie Gminy Nowosolna dały panu Piotrowi Szcześniakowi przewagę nad innymi kandydatami w wyborach. Mieszkańcy postawili na jego znajomość spraw i stanu finansów gminy. Nieco dziwiła wyrażana przez nowego wójta potrzeba 100 dni na zapoznanie się z funkcją, ale obiecywał, że w tym czasie przygotuje ?bilans otwarcia?. Z niecierpliwością oczekiwano więc tego przełomowego opracowania. Lecz sto dni minęło i żadnego bilansu otwarcia nie ma.

Mieszkańcy też mieli swoje100 dni żeby obserwować pana Piotra Szcześniaka w roli wójta.

W trakcie uchwalania budżetu okazało się, jak niewiele wie na temat stanu finansów gminy. Bez inwentaryzacji (bilansu otwarcia) nie mógł wprowadzić oczekiwanych zmian. To dziwne, gdyż przez osiem lat radny Piotr Szcześniak uchwalał budżety i rozliczał byłego wójta z gospodarki finansowej. Czyżby głosując nad uchwałami budżetowymi nie wiedział co czyni? Może więc te sprawy go przerastają, bo chyba nie można przypuszczać, że sprawy publiczne niewiele wtedy  radnego obchodziły ?

Struktura zatrudnienia w gminie to problem, o którym mówi się od kilku lat. Wyborcy oczekiwali szybkich i zdecydowanych zmian. Mieliśmy nadzieję, że tak doświadczony radny, po 8 latach czynnego udziału w samorządzie, ten temat ma przemyślany i gotowe plany jego rozwiązania. Okazuje się, że nie ma nawet takich intencji.

Pomysły wójta dotyczące planu zagospodarowania gminy przedstawione w wypowiedziach prasowych budzą wątpliwości. W gminie jest 70% działek budowlanych jeszcze nie zabudowanych. A już teraz widać wszędzie osiedla mieszkalne. Tych osiedli może więc być trzy razy więcej. W takiej gminie, nastawionej na budownictwo mieszkalne, wójt chce wydzielić obszary mieszkalne, przemysłowe i rolnicze. Ten pomysł zupełnie nie pasuje do rzeczywistości. Przez szereg lat mieszkańcy odralniali grunty i dzielili je na działki. Działki budowlane są wszędzie ? w Lipinach, Wiączyniu, Moskwie, Ksawerowie, Teolinie i chyba we wszystkich pozostałych wsiach. Gmina samoistnie przekształciła się już w jedno wielkie podmiejskie osiedle. I nie ma tu znaczenia, że część tych działek jeszcze nie jest zabudowana. To kwestia kilku lat. Chodzi o to, że w tej sytuacji nie ma gdzie tworzyć terenów przemysłowych i rolniczych. Plany wójta są może teoretycznie słuszne, ale abstrahują od rzeczywistości tej gminy.

Wątpliwości budzą też plany dotyczące kultury. Wójt chce, by GPCKiE stało się ?parasolem? dla świetlic i bibliotek i organizowało życie kulturalne w gminie. Praktyka jest jednak taka, że w GPCKiE nie potrafiono do tej pory stworzyć dobrej oferty kulturalnej. Ta oferta przypomina raczej działalność szkolnej świetlicy. Dorastająca młodzież i ludzie dorośli praktycznie nie mają czego tam szukać i faktycznie omijają ten dom kultury. GPCKiE nie prowadzi aż tak ożywionej działalności, żeby mogło część imprez przerzucać do innych świetlic. Ożywienie kulturalne w gminie można nastąpić gdy radykalnie zmieni się struktura zatrudnienia. Do ?robienia w kulturze? potrzebni są ludzie z wyobraźnią i pasją, którzy potrafiliby przygotować ofertę dla wymagającego odbiorcy.

W czasie tych stu dni redakcja CO U NAS poddawała wójta próbom transparentności. Próbowaliśmy uzyskać informacje publiczne w sprawach finansowych. Stwierdziliśmy, że te informacje, wzorem poprzedniego wójta, są ukrywane. Dotyczy to zarówno finansów związanych z inwestycjami prowadzonymi przez byłego wójta, jak również ukrywane są sprawy finansowe prowadzone przez obecnego. Pod tym względem w gminie niewiele się zmieniło.

Minęło 100 dni. Spodziewaliśmy się informacji o ogólnej sytuacji gminy. Zamiast tego otrzymaliśmy komunikat informujący o kilku szczególnych dokonaniach wójta. To nie jest bilans otwarcia. Swoją bezczynność na stanowisku wójta pan Piotr Szcześniak uzasadnia rozwagą. Ale niemożność dokonania analizy sytuacji i brak realistycznych planów wskazują raczej na niekompetencje.


28 thoughts on “Osiem lat i sto dni Piotra Szcześniaka

  1. Dokonaliście Państwo analizy działalności wójta przez pierwsze sto dni piastowania przez niego urzędu i trudno się z nią nie zgodzić.Dokonania są mizerne.Miał być dokonany bilans otwarcia,szumnie zapowiadany – gdzie on jest? Jest natomiast wystąpienie wójta po stu dniach jego urzędowania w którym wymienia punkty – 1,2,3 – jakie są realizowane zgodnie z przyjętym planem inwestycyjnym przez radę gminy na 2015r.Przecież to są jego obowiązki służbowe wynikające ze stosunku pracy.Tematy ekonomiczne – nie istnieją.Brak jakichkolwiek konkretów.Cytuję:”Udało się mi się „znaleźć” już ponad pół miliona złotych zaoszczędzonych głównie na cięciu kosztów administracyjnych”Pytam skromnie które koszty w ramach kosztów administracyjnych stanowią kwotę pół miliona złotych? Tego już Pan wójt nie podaje,a dlaczego? Jest wiele pytań,ale daję jeszcze czas wójtowi aby wyszedł z tego ośmioletniego marazmu gminnego w którym uczestniczył.Obawiam się, czy aby jedynym celem radnego P.Szcześniaka nie było tylko objęcie stanowiska wójta.Chcę się mylić, – ale to się niebawem okaże.

    Dla mnie te symboliczne sto dni to dreptanie w miejscu .

  2. Zmiany są już widoczne i zmieniła się chyba najistotniejsza kwestia.. pracownicy samorządowi oraz podmioty podlegające wójtowi nastawieni są na osiąganie rezultatów własnej pracy. Czują że kryteria ich oceny zostały diametralnie zmienione i muszą konkurować z innymi. Wójt wybrał taka taktykę działania tj. „daje wszystkim szansę”. Jest ona czasochłonna ale może okazać się bardzo owocna bo czas inwestowany jest w ludzi,a ci są zasobem cennym. Droga wyburzenia i budowy na zgliszczach wcale nie musi być lepsza… Bardzo łatwo jest krytykować z dużego dystansu bez podejmowania próby wsparci zmian. Jednak nam wszystkim powinno zależeć na poprawie.
    Autor artykułu pisze że próby zmiany planów ich uporządkowanie są niepotrzebne. Czyli obecne plany są takie doskonałe? Niestety nie. Sam jestem w grupie osób które te plany krzywdzą. Posiadam kawałek gruntu. W działce sąsiedniej wszystkie media. Sąsiaduje z osiedlem domków a mimo to nie mam absolutnie możliwości zabudowy. Działka była w moim posiadaniu także na długo zanim powstały te krzywdzące mnie plany. Nie jestem zatem osobą próbującą „dorobić się” na ich zmianie. Takie rzucanie „Lipiny, Wiączyń, Moskwa, Ksawerów i chyba we wszystkich pozostałych wsiach” jest argumentem mocno subiektywnym,a co ważniejsze nieudokumentowanym i populistycznym. Pomimo takiej „nadpodaży” działek ceny są nadal bardzo wysokie, a pieniądze wolę wydać na budowę niż na zakup gruntu…
    To że wójt zamierza dokonać rewizji tych planów jest dla mnie oczywiste i żywię z tym spore nadzieje.
    Głównym problem autor artykułu widzi w ludziach. Szczególnie kierujący „instytucjami kultury” są do wymiany. Czyżby miał już jakiś zastępców czekających w kolejce? No, o tak niskie pobudki nie mogę posądzać. Zmiana lidera, jakim jest wójt, na takiego który wymaga samodzielności w działaniach może dać rezultaty. Spróbujmy być dobrej myśli. Czas pokaże że słabe ogniwa same się wykruszą, a co najmniej ujawnią. Czas pokaże czy obrana taktyka była dobra. Za tym strategiem i grupą wsparcia głosowała trzy miesiące temu zdecydowana większość wyborców. Dajmy im czas i nie bijmy niepotrzebnie piany. Taką energię trzeba lepiej wykorzystać…Tak myślę i pozdrawiam

    1. „Autor artykułu pisze że próby zmiany planów ich uporządkowanie są niepotrzebne.” – nieprawda, takiej opinii w artykule nie ma.
      Wielokrotnie i przy różnych okazjach przytaczaliśmy opinię jaką sąd administracyjny wydał o obowiązującym obecnie planie – stwierdzono, że nie powinien „znajdować się w obrocie prawnym” z powodu zbyt wielu wad. Przez pewien czas był nawet zawieszony. Zmiana tego planu jest konieczna.
      Zofia Rózga

  3. Odpowiadam Sąsiadowi Sołtysa

    1. Z wypowiedzi wójta w wywiadzie wynika, że działek budowlanych w tej gminie jest już za dużo i dalszych odrolnień nie będzie. Mają powstać strefy przemysłowe i rolnicze. Tak więc nie ma Pan co liczyć, że zmiany w Planie będą po Pana myśli. My tylko zwróciliśmy uwagę, że tych stref nie da się wydzielić w taki sposób, by nie kolidowały z już istniejącymi lub mającymi powstać osiedlami mieszkalnymi. Gmina zmieniła swój charakter, tylko samorządowcy tego nie chcą dostrzec. Pana działka może się znaleźć w strefie rolniczej lub przemysłowej. W konsekwencji za płotem ktoś postawi Panu rzeźnię, wytwórnię kostki brukowej lub inny tego typu zakład.
    2. Zmiany ilości zatrudnianych urzędników mogą być wprowadzone szybko lub wolno, ewolucyjnie. Niestety nie wiemy, która metoda jest lepsza, bo wójt nie przedstawił ich analizy odnośnie kosztów i skutków dla funkcjonowania Urzędu. Wiemy natomiast, że każdy zatrudniony urzędnik to mniej dróg, chodników, oświetlenia i t.p. To przemawia za tym, by zmiany wprowadzić jak najszybciej.
    3. Nie zauważyłem wśród urzędników jakiejkolwiek konkurencji. Nic w Urzędzie nie funkcjonuje lepiej, niż poprzednio. Pod wieloma względami jest nawet gorzej, np. gorszy jest dostęp do informacji o gminnych finansach. Nie napisał Pan, o co konkurują urzędnicy. Jakie są kryteria tej konkurencji. Może konkurują wyłącznie o względy wójta.

  4. cyt. ”
    Praktyka jest jednak taka, że w GPCKiE nie potrafiono do tej pory stworzyć dobrej oferty kulturalnej. Ta oferta przypomina raczej działalność szkolnej świetlicy…..”
    Ciekawe co redakcja uznaje za „dobrą ofertę kulturalną”. Przecież to jest jak sama nazwa wskazuje Gminne Centrum…, jak potrzebuję wyższej kultury to jadę do filharmonii, teatru, na wystawę, na koncert do Łodzi, Warszawy (nie cierpię zapraszania aktorów i chałturzenia przez nich po świetlicach)…Jeśli chcę nauczyć się rysowania, tańca czy sztuki decoupage,u, poćwiczyć jogę u to zapisuję się do GPCKiE. Na siłownię czy fitness udam się już gdzie indziej do wyspecjalizowanej placówki. Nie mieszkamy przecież w Bieszczadach.
    Bo wg mnie tylko chęci do uczestnictwa w zajęciach. Nawet uniwersytet trzeciego wieku jest w organizacji. Ale, kto w tym pędzie życiowym ma czas, trzeba by przekształcić sposób życia, myślenia, egzystencji, a to praca na lata i dla kilku wójtów. Zaczęło się od wspólnego porządkowania na dobry początek, a i powoli, powoli może zaczniemy wspólnie coś robić, tylko czy rzeczywiście wszyscy tego potrzebują.
    Mnie np. dom kultury, jako osobie dorosłej nie jest potrzebny, bo potrafię swoje potrzeby w tym zakresie zaspokoić.
    Właściwie to powinien służyć dzieciom i seniorom i chyba służy. Czego brakuje, może redakcja się wypowie….

    1. Redakcja nie wie po co zostało Centrum wybudowane. Ale jeśli już jest i trzeba to utrzymywać, to powinno jakoś służyć mieszkańcom. Nazywa się Centrum kultury i ekologii i taką funkcję powinno pełnić. A jak to zrobić? – to wójt, radni i urzędnicy biorą pieniądze za rozwiązywanie tych problemów.
      Poprzedni wójt zaraz po wybudowaniu obiektu przebąkiwał o przekształceniu go w knajpę. Te pomysły znów odżyły. Być może takie jest jego docelowe przeznaczenie

  5. No przecież służy kulturze i ekologii właśnie, na jakiej podstawie redakcja twierdzi, że tak nie jest?
    Knajpy tam raczej nie ma, dziwne insynuacje gazety, która która uważa się za obiektywną!

  6. Drodzy Państwo,
    W temacie GPCKiE w Plichtowie: niedawno budżet tego miejsca został określony na ok. 430 tys. zł. Łatwo policzyć, że na tydzień to około 8 tysięcy, 1,200zł dziennie. I teraz, co w takim przykładowym tygodniu tam się dzieje takiego, co uzasadniałoby ten koszt? Wszedłem na stronę http://www.gpckie.pl/ i spędziłem chwilę nad harmonogramem zajęć, wszystkich czytających też zachęcam. Mamy tam trochę zajęć dla dzieci, takich jak gra na instrumentach, plastyka, ceramika artystyczna, języki. Jest trochę zajęć dla dorosłych, takich jak języki, gimnastyka rehabilitacyjna, joga. Generalnie, to może i zajęcia fajne, ale stawiam sobie pytanie, kto z tego korzysta, czy dla reszty dla mieszkańców nie wychodzi za drogo. Ze swojej strony nie jestem skłonny dopłacać do zajęć dla dorosłych, bo ci powinni płacić za siebie. Co zaś do zajęć dla dzieci, to zastanawiam się, dlaczego tej oferty nie mają w szkole? Bo jeśli poziom nauczania języków w szkole jest za lichy, to trzeba go poprawić. Albo stworzyć zajęcia dodatkowe. Jeśli dziatwa garnie się do lepienia garnków i tańca, to szczerze się cieszę, ale znowu, dlaczego nie można tych zajęć zrobić w pustych przecież po południu szkołach? Zastanawiam się też, czy oferta w ośrodku gminnym rzeczywiście trafia do wszystkich dzieci w gminie. Czy rodzice z Wiączynia lub z Paprotni dowiązą dziecko do Plichtowa, czy raczej już do Łodzi?

    Przyłączam się do głosu Redakcji, iż oferta GPCKiE przypomina działalność szkolnej świetlicy. Jako taka powinna zostać przeniesiona do szkół. Co zaś zrobić z GPCKiE? Otóż nic złego w tym by nie było, aby Centrum dostało zadanie, aby na siebie zarabiać. Wynajmować sale dla chcących się douczać, czy na spotkania konferencyjne firm. Oczywiście, jeśli Rada Gminy zechce dofinansować takie czy inne zajęcia, to może do określonych zajęć dopłacać, ale nazwijmy po imieniu jakie one są i dlaczego gminny podatnik ma je wspierać. Ale Centrum powinno być samodzielne i na siebie zarabiać. Albo zostać sprzedane.

    Co zaś do pozostałych tematów artykułu (bo GPCKiE to wątek poboczny 100 dni nowego wójta), to trudno mi ukryć uczucia mieszane. Bardzo się cieszę, że pan wójt pokazał ludzką twarz i wyszedł do ludzi z informacją o dotychczasowych osiągnięciach. Podsumowując jednak pierwsze kilka miesięcy, zawęził wypowiedź do kilku raptem wątków. Zabrakło mi natomiast ogólnego planu, koncepcji na całą kadencję. Podsumowanie pierwszych 100 dni przecież do tego jest.

    Nie przyłączę się do krytyki przedstawionego zamiaru zmiany planu zagospodarowania. Zgadzam się z wójtem, że w gminie może powstać park przemysłowy, centrum logistyczne. Terenem jest rozległy obszar między Lipinami i lasem. Idę o zakład, że każdy z mieszkańców z radością zamieni perspektywę chlewni na perspektywę magazynu. My wszyscy zaś na tym finansowo zyskamy. Pewnie możemy zyskać niemało, bo bliskość zjazdu z autostrady to poważny atut. Zgodzę się natomiast z Redakcją, iż w naszej gminie może i powinno być znacznie więcej osiedli mieszkaniowych. Pustych przestrzeni jest mnóstwo i jeśli powstanie dobry plan, to wszyscy powinniśmy się cieszyć z nowych sąsiadów. W większym gronie łatwiej będzie budować nowe drogi i chodniki, zadbać o czystość, czy dopłacić do oferty kulturalnej. Oczekiwałbym od mojej gminy, aby wyszła z jakąś poważną ofertą w kierunku potencjalnych nowych mieszkańców. Zachęty finansowe, to niekoniecznie koszt, to tylko mniejszy przychód. Możemy być sypialnią nie tylko Łodzi, właśnie otwiera nam się wygodny dojazd na każdą stronę tego rejonu kraju.

    Przed chwilą ?znalazłem? 430 tys. złotych. Czy w zw. z tym mam prawo oczekiwać, aby po pierwszych kilku miesiącach nowa władza mówiła o oszczędnościach w dalej idących szczegółach? Wójt informuje, iż ?wkrótce? przedstawi publikację, która przedstawi na co gmina wydaje pieniądze, z zaznaczeniem nowego kierunku. Bardzo dobrze, ale co to znaczy ?wkrótce?? 100 dni powinno było wystarczyć.

    Głównymi tematami wyborów były drogi i przerost administracji. Temat dróg dotknięto w odniesieniu jedynie do Bukowej i Kalonki, ale tylko ?dotknięto?. Nie poruszono w ogóle tematu dopłat unijnych, o które mieli się zacząć starać urzędnicy, co miało uzasadnić utrzymanie etatów.

    Jednym słowem wypowiedź nowego wójta jest cenna i oby ich więcej. Pozostawia jednak niedosyt. Krytykować nie będę, bo nie po słowach powinniśmy oceniać, a po czynach. Na te zaś czasu było za mało. Jeżeli jednak o słowa chodzi, to serdecznie proszę, aby w obiecywanej publikacji znalazło się mniej ogólników, więcej szczegółów. A może byłoby dobrym pomysłem, aby taka szczegółowa publikacja nie była jednorazowa?

    1. Jedna uwaga do zajęć w GPCKiE: część z nich, a mianowicie joga, gimnastyka rehabilitacyjna i robotyka jest płatna. Na zajęcia muzyczne i językowe jest bardzo ograniczony dostęp. Od lat korzysta z nich stała grupa dzieci.
      O wycieczkach organizowanych dla dzieci w okresie ferii czy wakacji informacja przekazywana jest „pocztą pantoflową”, tak więc nie wszyscy zainteresowani mogą z nich skorzystać.
      Natomiast należałoby również zadać pytanie jaka część z prowadzonych tam bezpłatnych zajęć finansowana jest z projektów unijnych. Oczywiście bardzo dobrze, że Centrum udało się takie środki pozyskać, ale tym bardziej zasadne staje się pytanie na co przeznaczana jest, wyliczona przez p. Barancewicza, kwota 1200 PLN dziennie?

    2. Na tym ?ogromnym? terenie między Lipinami a lasem znajduje się wieś Ksawerów. Droga idąca przez wieś, równoległa do Brzezińskiej, jest zabudowywana domkami. Jest tam też sporo działek rekreacyjnych, których też nie można ignorować. Są też co najmniej dwa gospodarstwa ekologiczne (uzyskanie takiego certyfikatu wymaga czasu i odpowiedniego przygotowania gleby oraz właściwego sąsiedztwa). Droga prowadząca od Brzezińskiej do lasu jest już zabudowana na całej długości.
      Tutaj nie ma miejsca na teren przemysłowy. Tym bardziej, że deweloperzy zainteresowani są z reguły budową kompleksu hal, a najmniejsze hale logistyczne mają po 2 ? 3 hektary powierzchni. Do tego dochodzą dojazdy, place manewrowe, parkingi, zbiorniki retencyjne i t.p.. Możliwości powiększenia strefy przemysłowej o sąsiadujące tereny w gminie Brzeziny nie ma. Teren zamyka droga na granicy wsi Helenów wzdłuż której leżą uzbrojone działki z warunkami zabudowy.
      Poza tym te pola między Lipinami i Ksawerowem są prywatne i trudno sobie wyobrazić, że mieszkańcy je sprzedadzą, by sąsiedztwo lasu zamienić na sąsiedztwo hal.
      Powtórzę więc ? ta gmina już przekształciła się w podmiejskie osiedle. Tylko nasz samorząd tego nie dostrzega.

      1. Też uważam że próby stworzenia strefy przemysłowej to pomysł chybiony. Konkurencję mamy ogromną w postaci „węzła stryków” i łódzkiej specjalnej strefy ekonomicznej. Nie jesteśmy w stanie dorównać im pod względem, odpowiednio, gotowej już infrastruktury i ulg podatkowych.
        Nie do pominięcia jest również gospodarcza sytuacja makroekonomiczna w której mamy obecnie do czynienia z dużą nadpodażą przestrzeni magazynowych, handlowych i usługowych…

        Bardzo wyraźnym przykładem pozorowanych lub niewłaściwych działań władz naszej gminy jest ostatnie rozporządzenie Wójta w sprawie wystawienia na sprzedaż działek w Bogini. Sprawa dotyczy 19 działek. Są one w sprzedaży juz co najmniej kilka lat. W ciągu tych lat udało sie sprzedać dosłownie kilka.
        Jednak cały proces wystawiania na sprzedaż pochłania przecież czas i nakłady pracy. Kto za to płaci? Pomimo braku realnych sukcesów w zbyciu tych działek ceny utrzymywane są na tym samym poziomie lub jak ostatnio nawet podniesione. O działki natomiast trzeba dbać a to chyba również kosztuje?
        Zamiast realnie obniżyć ceny lub wystawić na sprzedaż w przetargu bez ceny minimalnej i sprzedać a nie „sprzedawać”. Potencjalnych kupców można by związać w umowie obowiązkiem osiedlenia sie i płacenia podatków w gminie.
        Przypomnę tylko fakt historyczny. Obecne tereny gminy były kiedyś zasiedlane przez przybyszów z terenów bardzo odległych. Ziemie oddawano im pod opiekę. Bo ziemia bez ludzi dziczeje. Ludzie odwdzięczali się ciężką pracą , pomysłowością no i podatkami.
        Dzisiaj ziemia bywa jedynie zabezpieczeniem dla kredytów w banku. Jej wartość musi być zatem wysoka. Przynajmniej na papierze bo ten jest cierpliwy.

        1. Mam nieco odmienny pogląd. W odniesieniu do strefy przemysłowej, jeśli tylko istnieje taki obszar, który można byłoby wykorzystać na ten cel, to pełne uzbrojenie terenu, w niezbędną infrastrukturę, można wykonać przy wsparciu finansowym UE ( do 80%) w RPO dla woj. łódzkiego są wydzielone środki specjalnie na ten cel. Wskazywałem panu wójtowi numer działania i osi priorytetowej. Oczywiście aby otrzymać takie kilkanaście milionów złotych trzeba dobrze uzasadnić celowość takiego projektu pod względem finansowym i społecznym. Niewątpliwie sąsiedztwo autostrady jest potężnym argumentem.
          Co do działek na Boginii to uważam, że tak bogata gmina ( potencjalnie, II miejsce w województwie pod względem dochodów), nie musi sprzedawać nielicznych działek jakie do niej należą, w okresie bessy na rynku nieruchomości. Działki są niezwykle atrakcyjne z uwagi na przepiękną lokalizacji i uzbrojenie terenu. Sądzę, że za 2 lata gmina mogłaby uzyskać cenę dwukrotnie wyższą. Taki pogląd wyrażałem w poprzedniej kadencji, wójt Bystroński jednakże twierdził, że trzeba je sprzedać, bo w przeciwnym wypadku nie wystarczy na płace dla urzędników.

          1. Skąd Pan bierze nadzieję że nadchodzi hossa w obrocie/cenach nieruchomościami?
            Dotacje UE również są już w ostatniej „czterolatce” i choć uzasadnienie na „cierpliwym papierze” opłacalności strefy przemysłowej nie jest z pewnością trudne to rzeczywistość potrafi płatać figle.
            Zestawiłem, nieprzypadkowo „cierpliwość papieru” z „krótkim życiem ludzkim” i uważam że samorząd powinien być inicjatorem zasiedlania gminy. Obecne ceny są zbyt wysokie czego namacalnym dowodem jest problem ze zbyciem tych, Pana zdaniem, atrakcyjnych nieruchomości(czyli lokaty kapitału?). Chyba że chcemy, nieco na siłę, pozostać prestiżowym, dostępnym dla odpowiednio zasobnych(lub mocno kredytowanych) mieszkańców.
            Pan powinien się orientować jak silnie wspomagana jest obecnie akcja kredytowa i jakie rezultaty ona daje. Czy aby kilkuletnia już hossa na giełdach nie jest wstępem do kolejnego „tąpnięcia”? W tym momencie banki emisyjne robią wszystko co potrafią by wspomagać gospodarkę a Pan z pewnością wie że pola do obniżania stóp to już FED i EBC i inni nie maja.. czy się mylę ? Może -2%? I luzowanie monetarne 5? Pozdrawiam i bądźmy realistami

            1. Pewnie z tego, że należę do optymistów. Miałbym kilka argumentów bardziej merytorycznych, uważam jednakże, iż counas nie jest gazetą wysoce wyspecjalizowaną w zagadnieniach związanych z prognozami światowych, czy nawet krajowych finansów. Zanudzilibyśmy czytelników Panie SąsiedzieSołtysa.

              Pozdrawiam i Wesołych Świąt.

    3. Podatek ? obowiązkowe świadczenie pieniężne pobierane przez związek publicznoprawny (państwo, jednostka samorządu terytorialnego) bez konkretnego, bezpośredniego świadczenia wzajemnego. Zebrane podatki są wykorzystywane na potrzeby realizacji zadań publicznych. Zgodnie z polskim prawem daniny aby zostały uznane za podatki muszą posiadać 4 cechy: nieodpłatność, przymusowość, powszechność, bezzwrotność.
      Zastanawiające jest to jak bardzo w tej gminie niektórzy mieszkańcy domagają się od władz samorządowych odpłatności i zwrotu tego podatku ( w formie nowego asfaltu, kanalizacji, drogi na nowym osiedlu powstałym na skutek sprzedaży przez prywatną osobę gruntów, odśnieżenia wjazdu do posesji, posprzątania wyrzuconych przez okno z samochodu śmieci, darmowych indywidualnych zajęć w Gpckie i kultury wyższej ?dla wymagających? itd? ) i jak bardzo chcą, pomimo ustroju demokratycznego i wybranych do rządzenia w demokratyczny sposób władz, decydować o każdej najdrobniejszej sprawie. Odnoszę wrażenie że najwięcej do powiedzenia w tej kwestii mają ? niespełnieni? potencjalni radni, którzy w ostatnich wyborach odnieśli znaczącą porażkę (otrzymując po kilka ? kilkanaście głosów). Nie dociera do nich że jeśli nie zostali radnymi, oznacza to że ich pojmowanie zasad demokracji i pomysły na zarządzanie gminą nie znalazły poparcia wśród większości demokratycznego społeczeństwa.
      Demokracja to system rządów i sprawowanie władzy, której źródło stanowi wola większości obywateli. Większość obywateli podczas ostatnich wyborów oddała głos na obecnego wójta Piotra Szcześniaka i 15 radnych powierzając w ich ręce sprawowanie władzy w gminie. Jeśli komuś nie udało dostać się do rady Gminy Nowosolna powinien się z tym pogodzić i ewentualnie okazać odrobinę pokory, zamiast głosić na forach różnego rodzaju brednie nie mając pojęcia ani o samorządzie ani o pracy na rzecz samorządu.
      Obowiązkiem każdej gminy jest realizacja wielu zadań (m.in. w ramach polityki społecznej (OPS), przeciwdziałaniu alkoholizmowi, narkomanii, wspieraniu i stwarzaniu warunków do realizacji amatorskiej działalności kulturalnej (temu służy GPCKiE), edukacja i oświata, infrastruktura drogowa, wodociągi, kanalizacja itp.itd.). Nasze podatki mają za zadanie wspierać realizacje tych działań aby zapewnić równy dostęp m.in. do szkolnictwa i kultury tym których nie stać na opłacanie nauki lub pozaszkolnych zajęć w renomowanych szkołach czy klubach. ?Wymagającego? klienta stać na opłacenie tego wszystkiego i korzystanie z ?wyższej? kultury, ale jeśli bardzo chce korzystać z gminnych placówek, niech określi co go interesuje i niech po prostu przyjdzie do GPCKiE, zobaczy jak instytucja funkcjonuje, ilu zadowolonych mieszkańców gminy z niej korzysta (dzieci i emeryci są również mieszkańcami gminy). Na zakończenie dodam że moje dziecko jest uczniem Państwowej Szkoły Muzycznej, ale z ogromną przyjemnością uczęszcza do GPCKiE na zajęcia ceramiki artystycznej i na nic nie narzeka.

      1. Demokracja, jak sama nazwa wskazuje, to władza ludu. Obywatele mogą sprawować tę władzę bezpośrednio, podejmując decyzje dotyczące wspólnoty w powszechnym głosowaniu. Dla wygody mogą wybrać swoich przedstawicieli, którzy utworzą Radę i będą podejmować decyzje w ich imieniu głosując na sesjach. Wybranie Rady nie zwalnia obywateli z obowiązków – oni nadal sprawują władzę w gminie i mają do tego ustawowe narzędzia – DOSTĘP DO INFORMACJI PUBLICZNEJ i dostęp do mediów. Gdy członkowie społeczności nie korzystają ze swoich praw, są bierni, to bardzo szybko władza korumpuje się.

        Usiłowanie zdeprymowania autora wypowiedzi oznacza tylko, że wypowiedź była trafna, poruszyła czułą strunę i ktoś usiłuje bronić swoich przywilejów.

      2. Dziś wspominamy śmierć Jezusa Chrystusa.
        Przypomnijmy, że usiłował Go uratować Piłat z Pontu – obcy namiestnik. Natomiast ukrzyżowania domagali się, d***kratyczną większością głosów, przedstawiciele Jego własnego narodu, czyli Żydzi.

      3. Demokracja to możliwość prowadzenia dyskusji. Ograniczanie jej do samych wyborów jest poważnym nieporozumieniem. To dobrze, że przegrani kandydaci na radnych zabierają głos i wyrażają swoje poglądy na bieżące sprawy. To dobry sposób, by mieszkańcy ich poznali i ocenili.
        W ostatnich wyborach wygrali kandydaci znani, co nie znaczy, że najlepsi. Dobrze, że ci „przegrani” są aktywni i podają swoje nazwiska.
        W wypowiedzi Rastiny widać chęć, by zamknąć im usta i sprawić, by nadal pozostali nieznani i anonimowi. To dobry sposób na to, by obecni radni przedłużyli swoje „rządy” na kolejne kadencje. To, mówiąc inaczej, próba zbudowania nowej kliki rządzącej gminą bez krytyki i możliwości wymiany przez kolejne… 27 lat?
        Chcę jeszcze odnieść się do przeznaczenia podatków. Otóż mieszkańcy domagają się, by budować za nie drogi, chodniki, oświetlenie, sprzątać gminę i oczyszczać ścieki. To są cele jak najbardziej publiczne. Natomiast utrzymywanie armii urzędników to cel jak najbardziej prywatny. To nie służy mieszkańcom, tylko tym urzędnikom i wójtowi, który w ten sposób kupuje sobie glosy poparcia w kolejnych wyborach. Zatrudnienie w gminie musi ulec redukcji i mam nadzieję, że mieszkańcy do tego doprowadzą. Jeśli nie po dobroci, to wymieniając samorząd w drodze referendum.

        1. „Najlepszym argumentem przeciwko demokracji jest pięciominutowa rozmowa z przeciętnym wyborcą.”

          Winston Churchill
          Pewnie te słowa nie dotyczą większości piszących tu osób bo te są przynajmniej zainteresowane i szukają różnych źródeł informacji

      4. Szanowna Rastino,

        po pierwsze,
        zgodnie z art. 23a ustawy o samorządzie gminnym radni składają ślubowanie: ?Ślubuję uroczyście jako radny pracować dla dobra i pomyślności gminy, działać zawsze zgodnie z prawem oraz z interesami gminy i jej mieszkańców ? godnie i rzetelnie reprezentować swoich wyborców, troszczyć się o ich sprawy oraz nie szczędzić sił dla wykonania zadań gminy.?

        Słowa „działać ZAWSZE zgodnie z [..] interesami mieszkańców” są tu kluczowe. To jest sens demokracji – wybrani przez nas Radni są naszymi przedstawicielami i ślubowali (=przyrzekali, obiecywali) działać zgodnie z naszymi interesami!

        Po drugie,
        zgodnie z art. 7. pkt 1. ustawy o samorządzie gminnym zaspokajanie zbiorowych potrzeb w zakresie dróg, ulic, ładu przestrzennego to zadania własne gminy, które ta ma OBOWIĄZEK realizować. Nie ma się co dziwić, że mieszkańcy życzą sobie zaspokajania ich potrzeb w zakresie dróg i chodników i chcą by ten temat traktować priorytetowo.

        Po trzecie,
        Fakt, że działania gminy finansowane są ze środków publicznych (między innymi z naszych podatków) nakłada na gminę obowiązek podawania do wiadomości publicznej informacji o finansach gminy i jednostek jej podległych. To jest obowiązek wynikający wprost z ustawy, a nie wymyślony przez mieszkańców. Fakt, że mieszkańcy, czy też „niespełnieni radni” chcą wiedzieć ile i dlaczego akurat tyle kosztuje rocznie utrzymanie GPCKiE, dowodzi tylko ich świadomości co do możliwości realizacji swoich praw.

        Po czwarte,
        w wyborach jedni przegrywają by wygrać mogli inni. Jednak chciałabym dożyć chwili, kiedy wyborcy pójdą na wybory i ZAGŁOSUJĄ świadomie. Jak pokazuje życie, w Kalonce przez 6 godzin ludzie głosowali (!!) tylko, że nie zauważyli, że mają złe karty do głosowania. Nie wysnuwałabym więc tak daleko idącego wniosku dotyczącego niewłaściwego „pojmowania zasad demokracji i pomysłu na zarządzanie gminą” przegranych kandydatów.

        Jako kandydatka na radną, która zdobyła kilkanaście głosów, wcale nie czuję się niespełniona. Dzięki kandydowaniu dane mi było poznać fantastycznych ludzi – mieszkańców naszej gminy. Dzięki temu zainteresowałam się życiem lokalnym, poza granicami własnego ogródka. I ostatnio między innymi dlatego spędziłam pół dnia na posiedzeniu Komisji […] Rady Gminy na której miała być podjęta uchwała o likwidacji funduszu sołeckiego. Dlatego przekonywałam radnych (wespół z innymi przybyłymi mieszkańcami) o przewadze zalet funduszu sołeckiego nad jego wadami. Dlatego wypowiadałam się na tym forum i zachęcałam mieszkańców do dyskusji na ten temat, by Radni wiedzieli jakie są opinie ludzi. I po to by MIESZKAŃCY wiedzieli, że fundusze sołeckie są i sami mogą zdecydować na co je wydać. I po to by piętnować wydawanie pieniędzy na kiełbasę (=alkohol).

        I, Szanowna Rastino, nie uważam by to były brednie!

      5. Sz.Pani – Restina

        Wymalowała Pani ciekawą pisankę wielkanocną, widziane Pani oczami takie demokratyczne jajo. Rozumiem,że skorupką tego jajka jesteśmy my – mieszkańcy,którzy po dokonaniu aktu wyborczego mamy zamilknąć ,być w bezruchu na całą kadencję i bezkrytycznie( nawet bez konstruktywnej krytyki ) przyglądać się władzy samorządowej. Cytuję: – ” głosić na forach różnego rodzaju brednie nie mając pojęcia ani o samorządzie ani o pracy na rzecz samorządu.”Prezentuje Pani swoisty obraz demokracji,niestety ten z minionej epoki,gdzie nie było żadnej odpowiedzialności rządzących przed rządzonymi.A może po prostu znalazła Pani pisankę sprzed wielu,wielu lat gdzie namalowany obraz nie pasuje do dzisiejszych czasów i naszego ustroju.
        Ot, taka refleksja po przeczytaniu Pani wpisu.

        Wesołego jajka.

  7. Sprytnie. Jednak bez niespodzianki.

    Pozdrawiam i smacznego jajka, w miłym gronie.

  8. Szanowni Państwo , piszecie niby coś wiecie i niby chcecie błysnąć ! PAN WÓJT zwolnił właśnie z dniem 31.03 dwóch mecenasów , zabrał 1/2 etatu Panu Rejmakowi i zwolił Pana Tekielskiego . Troszke trzeba się interesować , iść zapytać w Urzędzie Gminy to się dowiecie np. Szanowny Panie Strzałkowski , Panie Grzeliński itd. , a nie tylko patrzeć w lusterko i mówić sobie jaki to jestem mądry i piękny. Nie interesuje WAS zupełnie zatrudnienie Pani RÓŻAŃSKIEJ( pracownik ds. kontaktu z mediami czy coś takiego , buhaha ) która najprawdopodobniej zajmie miejsce Pana Tekielskiego . Ale skoro się organizowało u Pana Wójta „PCHLI TARG” i jest się bardzo dobrą koleżanką pani Przewodniczącej R.G. to można swojego zatrudnić a WY WSZYSCY o tym milczycie !!!!! .NEPOTYZM mówi wam to coś . WESOŁYCH ŚWIĄT.

    1. do ZORRO – sądzę, że nietrafnie nazwał/a Pan/Pani rodzaj korupcji. Czy aby na pewno chodzi o nepotyzm, czyli popieranie członków rodziny? Czy może raczej o
      Kumoterstwo ? wzajemne popieranie się ludzi związanych przynależnością do jakiejś grupy czy pokrewieństwem, zwykle dla osiągnięcia pozycji społecznej lub korzyści materialnych, nie opierające się na ocenie wartości tych osób, lecz na fakcie znajomości. Kumoterstwo jest pojęciem nieco szerszym niż nepotyzm, gdyż dotyczy nie tylko krewnych, ale znacznie częściej przyjaciół i znajomych.
      Kumoterstwo jest na tyle powszechnym zjawiskiem na całym świecie, że w demokratycznych państwach postuluje się „przezroczystość” wszelkich procedur w życiu publicznym…/wikipedia/.

  9. Szanowny ZORRO

    Zaniepokojony zatrudnieniem osoby do spraw kontaktu z mediami już pisałem na tym forum w dniu – 09.03.2015r godz. 00:08
    ” Jeżeli priorytetem okazało się w pierwszej kolejności zatrudnienie specjalisty od -public relations- i tworzenie sms-owego systemu powiadamiań to ho,ho ? świetlana przyszłość nas czeka.Tylko cyfry budżetu gminnego mówią co innego.”Jak widać nie wszyscy milczą,ale jest coś zastanawiającego w cichym przyzwoleniu na tworzenie zbędnego etatu w urzędzie.

  10. Nepotyzm dotyczył tylko minionych czasów i jak to tu było określane w o d z a, a tu nawet się nie obejrzeliśmy i nowy wódz (ale potężniejszy bo z poparciem) i nowy nepotyzm, bez tego może w naszym kraju się nie da, najważniejsi są przyjaciele królika, a królik aż się oblizuje, żeby zrobić im miejsce. Co do 1/2 etatu p. Rejmaka to też dla przyjaciela królika, tylko pewno pod inną nazwą… hmm, ale czy rzeczywiście inne stanowisko? Jak zwał tak zwał, ale ktoś od oświaty w gminie musi przecież być

  11. Wesołego alleluja! Odrodzenia, odnowy w nadziei na lepsze jutro…trochę pokory i cierpliwości też się przyda nam wszystkim
    Zdrowych, spokojnych i radosnych świąt Wielkiej Nocy
    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *