Profil na Facebooku przedłużeniem CV. Przyszli pracodawcy w sieci sprawdzają kandydatów do pracy

  • Views 0
  • Rating 12345

Firmy rekrutacyjne regularnie korzystają z informacji publikowanych przez kandydatów na portalach społecznościowych. Często publikowane zdjęcia i posty mogą zaważyć na ostatecznej decyzji przyszłego pracodawcy o przyjęciu do pracy. Dlatego eksperci radzą, by z rozwagą tworzyć swoje profile na portalach społecznościowych.Podstawą jest takie ustawienie prywatności konta, żeby mieć kontrolę nad informacjami, aby przyszły ? lub obecny ? pracodawca nie miał do nich dostępu.

 ? To, co wrzucamy do sieci jest częścią naszego wizerunku ? mówi Piotr Bucki z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku. ? Nasz profil powinniśmy traktować tak, jakby miał być naszą wizytówką, przedłużeniem CV, w którym nie zamieścilibyśmy wszystkich informacji o sobie. Nawet jeśli uwielbiamy bawić się do rana, to nie piszemy o tym przyszłemu pracodawcy.

Firmy rekrutacyjne nie opierają się tylko na dokumentach przesłanych przez kandydata. Same szukają dodatkowych informacji na jego temat ? często przy użyciu specjalnych aplikacji.

 ? Spotkałem się już z wieloma oprogramowaniami do aplikacji, które pozwalały bezpośrednio z poziomu biura rekrutacji sprawdzić profil danego kandydata na Facebooku ? wyjaśnia Bucki z rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria. ? Jeśli miał on wszystkie informacje upublicznione, to w bardzo łatwy sposób można było przejrzeć cały jego profil, zobaczyć jakie ma zainteresowania, czym się zajmuje sprawdzić zdjęcia.

Co więcej, odnajdywane są nie tylko wpisy i zdjęcia publikowane przez samego kandydata. Jeśli jego konta na portalach społecznościowych nie są odpowiednio ustawione, informacje o nim są bez trudu odnajdywane na profilach jego znajomych.

 ? Zadbajmy o to, żeby mieć odpowiednio ustawioną prywatność na wszelkich profilach społecznościowych, żeby mieć zabezpieczone chociażby takie funkcje jak tagowanie ? tłumaczy Bucki. ? Chodzi o to, żeby nasi znajomi nie mogli nas tagować na zdjęciach, albo żebyśmy musieli aprobować każde tagowanie. Bardzo często nawet nie wiemy, że ktoś wrzucił nasze zdjęcia z imprezy, a potem się okazuje, że ktoś je odnalazł.

Kłopoty mogą też mieć już zatrudnieni pracownicy, którzy zbyt często i otwarcie korzystają z portali społecznościowych w czasie pracy. Tutaj też duże znaczenie ma stopeń prywatności profilu i odpowiedni dobór ?znajomych?.

 ? Jeżeli mamy upublicznione informacje o sobie, to pracodawca może postawić nam zarzut albo mieć pewne wątpliwości, jak pracownik pracuje w ciągu swoich etatowych godzin ? mówi ekspert Wyższej Szkoły Bankowej. ? Jeżeli zauważy, że są logowania w trakcie godzin pracy, jakieś aktywności w sieci niezwiązane z obowiązkami zawodowymi, to absolutnie będzie miał prawo do tego, żeby podnieść taką kwestię.

Inną sprawą jest publikowanie informacji dotyczących samej firmy przez pracownika, w szczególności, jeśli są to wpisy nieprzychylne czy wręcz naruszające dobre imię pracodawcy. Firmy traktują to często jako łamanie lojalności wobec nich, a to może skończyć się zwolnieniem z pracy. Jak pracownik się z tym nie zgadza, może iść do sądu, chociaż trudno przewidzieć, jaki wyrok w takiej sprawie może zapaść.

 ? To są sprawy zupełnie nowe dla polskich sądów, nie tylko zresztą dla polskich, kiedy pracownik jest zwolniony z powodu jakiegoś wpisu albo jakiejś aktywności na Facebooku, która w rzekomy sposób narusza dobre imię pracodawcy ? mówi Piotr Bucki i dodaje, że najlepszym rozwiązaniem jest profilaktyka. ? Lepiej gospodarować naszym wizerunkiem w sieci i mieć świadomość, że są pewne mechanizmy, które mogą nam zaszkodzić.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *