Prokuratura i NIK zamiatają pod dywan – cz.2

  • Views 3127
  • Rating 12345

Część 2 – NIK

Rzecznik Prasowy NIK w odpowiedzi na krytykę prasową odsyła do ?Wystąpienia pokontrolnego? informując, że tam jest wszystko, co NIK ma do powiedzenia w tej sprawie. Tam jednak nie ma wzmianki o sprawach poruszonych w artykule.

Postępowanie kontrolne reguluje art. 28 ustawy o NIK. Mówi on, że ?Postępowanie kontrolne ma na celu ustalenie stanu faktycznego w zakresie działalności jednostek poddanych kontroli, rzetelne jego udokumentowanie i dokonanie oceny kontrolowanej działalności według kryteriów […] legalności, gospodarności i rzetelności?.

Mamy wątpliwości, czy kontrolerzy NIK dopełnili ustawowych obowiązków.

Wątpliwość 1 – dotyczy podwyższenia w umowie z wykonawcąceny ofertowej.

Cenę ofertową podwyższono w następujący sposób:

  • najpierw wójt Bystroński i wykonawca podpisali umowę wpisując w niej cenę netto 957.307,13 zł oraz cenę brutto 1.418.877,98 zł
  • następnie, po dwóch miesiącach, podpisali ?aneks nr1? do tej umowy w którym cenę 957.307,13 zł zastąpili ceną 1.163.022,93 zł

W tym aneksie cenę 957.307,13 zł nazwali ?omyłką pisarską? i wyjaśnili, że w umowie pomylili cenę samych robót budowlanych z ceną całej oferty.

Gdyby przyjąć, że cena niższa, czyli 957.307,13 zł była rzeczywistą ceną ofertową, to poprzez podpisanie umowy i aneksu zostałaby ona podwyższona o ponad 250 tys. zł. Zabrania tego ustawa o zamówieniach publicznych. Opisany tok postępowania prowadzący do podwyższenia w umowie ceny ofertowej wymagał więc sprawdzenia by ustalić, czy nie doszło do naruszenia zapisów tej ustawy. W tym celu wystarczyło poddać nieskomplikowanej analizie ofertę złożoną przez Spółdzielnię ?Budowlana?. Kontrolerzy NIK tego nie zrobili. Nie ustalili faktycznej ceny ofertowej i nie udokumentowali tego, co w tej sprawie zapisali w Protokole pokontrolnym. A w Protokole przepisali jedynie to, co było w ?aneksie nr1?.

Kontrolerzy NIK nie wykonali więc podstawowych rzeczy wymaganych przez ustawę o NIK ? nie ustalili stanu faktycznego i nie udokumentowali tego, co zapisali w Protokole.

Tymczasem informacje znajdujące się w ?aneksie nr1? i powtórzone przez kontrolerów NIK są mocno naciągane i to z wielu powodów:

Kosztorysy wykonuje się w cenach netto. Cen brutto często w ogóle się tam nie zamieszcza. Nie jest więc możliwe, by z oferty spisać dobrą cenę brutto i złą cenę netto. Podstawą jest zawsze cena netto. Cenę brutto oblicza się dodając do ceny netto podatek VAT, a nie na odwrót, jak usiłują nam wmówić wójt z wykonawcą, a teraz również NIK.

Oferty w przetargu obejmowały swym zakresem wszystkie roboty budowlane i instalacyjne. Spółdzielnia ?Budowlana? nie mogła więc wpisać do swej oferty ceny samych robót budowlanych bez instalacyjnych.

W umowie i aneksie wójt i wykonawca podali wartość podatku VAT, który nie pasuje do podwyższonej ceny netto. Ten podatek wynosi 255.874,57 zł. Suma tego podatku i ceny netto nie daje w wyniku ceny brutto (1.163.022,93 + 255.874,57 = 1.418.897,50 zamiast 1.418.877,98). To może oznaczać, że w chwili podpisywania umowy wójt i wykonawca nie mieli jeszcze ustalonej ceny netto i podatek VAT wpisali ?orientacyjnie?, w przybliżeniu.

Jeśli w ofercie wykonawca podał obie ceny, netto i brutto, to występują one obok siebie. Posługując się ofertą nie można było wpisać do umowy dobrej ceny brutto i złej ceny netto ? albo obie byłyby złe, albo obie dobre.

Wiarygodność cen i wyjaśnień jest wątpliwa także z uwagi na czas, jaki upłynął między podpisaniem umowy i aneksu. Były to niemal dwa miesiące. Zauważmy, że cena jest jednym z podstawowych elementów umowy, decydującym o opłacalności całego przedsięwzięcia. Wykonawca na pewno nie wpisałby do umowy ceny tak mocno zaniżonej i czekał na sprostowanie tej ?omyłki? aż dwa miesiące.

Wspomnieliśmy, że kontrolerzy NIK nie sprawdzili i nie dołączyli do swojej dokumentacji pokontrolnej kopii zwycięskiej oferty. Brak tego udokumentowania to poważne niedociągnięcie. Dali w ten sposób możliwość uzupełnienia lub zmiany kosztorysu ofertowego ? wójt i wykonawca mogli ten kosztorys podmienić, bo nigdzie poza nimi nie istniała kopia tego dokumentu. Kontrolerzy umożliwili więc ?czyszczenie dokumentów?. W tej sytuacji, jeśli nawet kosztorys z tą ceną się znajdzie, to nie będzie już wiarygodnym dokumentem. Czy wobec tego NIK faktycznie kontrolował tę inwestycję, czy legalizował to, co wójt chciał mieć zalegalizowane. Kontrolował go czy pomagał mu uniknąć odpowiedzialności.

Wątpliwość 2 – dotyczy podziału inwestycji na etapy. NIK nie zbadał legalności tego podziału.

Przepisy mówią, że inwestycję można podzielić na etapy, jeżeli realizacja poszczególnych etapów przebiega w różnym czasie lub w każdym z etapów występuje inny charakter robót. Podział na etapy nie może przy tym prowadzić do wzrostu całkowitej ceny inwestycji.

W przypadku GPCKiE, w każdym etapie realizowano roboty budowlane, oba etapy były realizowane jednocześnie, a cena inwestycji wzrosła o ok. 600 tys. zł.. Taki podział na etapy jest nielegalny. Niezależnie od tego, czy został dokonany przed rozpoczęciem budowy czy w trakcie.

Kontrolerzy NIK nie zbadali legalności podziału inwestycji na etapy i przyczyny wzrostu ceny spowodowanej tym podziałem. W ogóle przemilczeli tę sprawę. A nie jest to sprawa błaha bo chodzi tu o dodatkowe koszty wynoszące mniej więcej 600 tys. zł. Uznanie tego podziału za prawidłowy oraz dodatkowe koszty z nim związane powinny być uzasadnione w oparciu o analizę projektu, kosztorysów i ofert złożonych podczas przetargów. Nie musimy dodawać, że skontrolowane dokumenty powinny zostać dołączone do Protokołu pokontrolnego jako dowód legalności działań wójta. Kontrolerzy NIK tego nie zrobili.

NIK nie wykonał więc kontroli w zakresie wymaganym przez ustawę – nie zbadał legalności podziału inwestycji na etapy i nie wyjaśnił wzrostu ceny tej inwestycji po podziale. Po prostu, bez zaglądania w dokumenty, zalegalizowano to, co wójt chciał mieć zalegalizowane.

Kosztorys, który otrzymaliśmy do wglądu i opisaliśmy w artykule ?Wójt ujawnił kosztorys gminnej inwestycji? podważa pozytywną ocenę wystawioną wójtowi. Z tego, co otrzymaliśmy wynika, że cena budynku głównego została zawyżona poprzez zawyżenie przedmiarów. Stwierdziliśmy to w robotach ziemnych, ilości fundamentów. Nie można wykluczyć, że zawyżono też inne roboty. Ostateczna cena inwestycji budzi coraz większe zastrzeżenia.

Dziwne, że człowiek, który prowadzi takie inwestycje od 25 lat ma dokumentację inwestycji pełną błędów, ?omyłek pisarskich? i tak prowadzoną, że trudno się zorientować w przebiegu budowy. Kontrolerzy zaś taką dokumentację budowy przyjmują bez zastrzeżeń, wydają o niej pozytywną opinię i na dodatek wiedzą, których dokumentów nie należy sprawdzać i dołączać do Protokołu pokontrolnego. Wiemy, że zakres tej kontroli ustalił dyrektor Łódzkiej Delegatury NIK, pan Janusz Maj.

W Protokole pokontrolnym znajdują się też bardziej pospolite ?niedociągnięcia?, takie jak zalegalizowanie zapłaty za niewykonane roboty, świadczące o tym, że kontrola NIK była niemerytoryczna i niezgodna z przepisami.

– zalegalizowano zapłatę za niewykonane roboty

Chodzi o roboty wykonane rzekomo na budowie Centrum w I-szym kwartale 2010 roku. W dniu 30 marca 2010 roku wykonawca wystawił fakturę na kwotę brutto 278.081,01 zł za roboty, których nie wykonał. Podstawą do wystawienia faktury był protokół odbioru robót nr 5 z 30 marca 2010 roku. W dokumentacji kontroli inwestycji takiego protokołu nie ma. Jest tylko korekta protokołu nr 5 wykonana 20 kwietnia 2010 roku (czytelnicy, którzy prowadzą działalność gospodarczą wiedzą , że pokazanie korekty faktury zamiast oryginału w skarbówce na pewno nie przjdzie).

Roboty na budowie GPCKiE w I-szym kwartale 2010 roku były wstrzymane z uwagi na niesprzyjające warunki atmosferyczne. NIK jednak mimo to uznał, że faktura wystawiona za roboty wykonane w tym okresie jest prawidłowa.

Inspektorzy NIK usiłowali to ukryć i zalegalizować wypłatę za tę fakturę. Z początku twierdzili, że roboty wymienione na fakturze mogły być wykonywane w zimie, bo budynek był pod dachem i w stanie zamkniętym. W odpowiedzi przesłaliśmy do NIK zdjęcie tego budynku wykonane 4 marca 2010 roku, na którym widać, że budynek nie ma dachu ani drzwi. Wówczas NIK zmienił zdanie i stwierdził, że w marcu 2010 roku średnia temperatura wynosiła +3 st. C, co umożliwiało wykonywanie tych robót. To również zakwestionowaliśmy, bowiem aż do 20 marca temperatura nocą spadała do -7 st.C, co praktycznie wykluczało możliwość wykonywania robót wymienionych na fakturze (większość z nich wymaga temperatur powyżej +5 st. C). Przesłaliśmy też inspektorom dokument w którym inspektor ds inwestycji informuje Radę Gminy Nowosolna, że w I-szym kwartale prace na budowie były wstrzymane. Wtedy NIK oświadczył, że roboty zostały wykonane między 22 a 31 grudnia 2009 roku. To również było nieprawdą. Gdyby te roboty wykonano w grudniu 2009, to na zdjęciu zrobionym 4 marca 2010 byłyby one widoczne. Poza tym wartość tych robót była równa wartości połowy wszystkich robót wykonanych w całym 2009 roku, a takiej pracy nie dało się wykonać przez tydzień, a już na pewno nie tydzień świąteczny, bo przecież okres od 22 do 31 grudnia to okres Świąt Bożego Narodzenia. Poinformowaliśmy NIK, że roboty ruszyły na budowie dopiero w kwietniu 2010 roku. Od tego czasu NIK twierdzi, że roboty zostały wykonane w kwietniu, a… gmina rzekomo wstrzymała przelew do czasu wykonania tych robót, t.j. do 27 kwietnia 2010 roku. Dokumentów potwierdzających wstrzymanie przelewu jednak nie przedstawiono, toteż ?ustalenia? NIK trudno uznać za wiarygodne. Przesunięcie o 27 dni płatności za fakturę ma prostsze wyjaśnienie. Termin płatności za faktury wynosi, według umowy, 30 dni i gmina prawdopodobnie dokonała przelewu pod koniec umownego terminu.

Rzecznik Prasowy NIK nie wyklucza przeprowadzenia kolejnej kontroli.

Merytoryczna i zgodna z przepisami kontrola tej inwestycji jest konieczna. Zanim jednak dojdzie do nowej kontroli, trzeba najpierw dokładnie wyjaśnić, jak doszło do kontroli, która była niezgodna z wymogami określonymi w ustawie o NIK, omijała niewygodna dla wójta dokumenty i kto jest za to odpowiedzialny. Wówczas znikną obawy, że kolejni kontrolerzy NIK przychodzą tylko po to, aby ?wyczyścić? papiery.

Rekomendowany na stanowisko prezesa NIK-u pan Krzysztof Kwiatkowski, niedawny minister sprawiedliwości, jest związany z gminą Nowosolna, ma tutaj swój dom. Czy znajomość problemów gminy i jej wójta ułatwi mu wypełnienie misji pilnowania publicznego grosza?

*****

Zachęcamy do przeczytania całego tekstu ?Wystąpienia pokontrolnego?, do którego odsyła Rzecznik NIK. Kontrola obejmowała różne dziedziny działalności Urzędu Gminy Nowosolna, nie tylko inwestycję w Plichtowie. Opis działalności wójta w zakresie planowania przestrzennego i gospodarki gruntami dostarczył nam materiałów do artykułu ?Folwark Pana Wójta?.

 

 


5 thoughts on “Prokuratura i NIK zamiatają pod dywan – cz.2

  1. mistrz Gałczyński napisał w balladzie o rzeźbiarzu: „”pewien osioł co mylał o sobie bógwico i bógwico sobie wyobrażał, pewnego razu idąc ULICĄ, spotkał rzeźbiarza”

  2. Kto z Was posiada wiedzę, gdzie w gminie Nowosolna jest położona działka min. Kwiatkowskiego. Będziemy obserwować czy nasz bardzo zapobiegliwy wójt nie wybuduje tam drogę dojazdową do pól.

    1. Już tam wybudował. Bardzo ładna droga. I nie robią się w niej dziury choć ma już kilka lat!!!

    2. Tak – ja wiem.
      A droga jest poprowadzona przez całą miejscowość a nie tylko do nieruchomości p.Kwiatkowskiego. Trochę z dużo nadinterpretacji i pomówień z Twojej strony Klaro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *