Prokuratura i NIK zamiatają pod dywan – cz.1

  • Views 3017
  • Rating 12345
W odpowiedziach rzeczników prasowych NIK i prokuratury, udzielonych na krytykę prasową zawartą w artykule ?Wójt ujawnił kosztorys gminnej inwestycji?, znajdujemy potwierdzenie, że zarówno NIK jak i prokuratura ignorują dokumenty wskazujące na nieprawidłowości w prowadzeniu inwestycji GPCKiE w Plichtowie.
W artykule wskazaliśmy szereg wad kosztorysu, takich jak zawyżone ilości robót, niespójność spisu treści z faktyczną zawartością i t.p.  Charakter stwierdzonych wad prowadzi wprost do zawyżenia kosztów gminnej inwestycji. Może wskazywać na defraudację publicznych pieniędzy. Opisane wady kosztorysu i ich skutki finansowe powinny być starannie zbadane i wyjaśnione. Do tej pory żadna instytucja tego nie zrobiła. Z wypowiedzi Rzeczników widać, że nadal nie zamierzają tego robić.
Art. 33 ustawy o finansach publicznych gwarantuje nam jawność i przejrzystość gminnych finansów. Mamy więc prawo oczekiwać, że NIK i prokuratura, reprezentujące państwo i utrzymywane z naszych podatków, wyjaśnią nam, społeczeństwu, sprawy finansowe dotyczące GPCKiE w sposób nie budzący wątpliwości.

cz.1.     PROKURATURA

Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w odpowiedzi na krytykę poinformował o działaniach, które prokuratura przeprowadziła po złożeniu w ubiegłym roku przez redakcję CO U NAS zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw.

Prokuratura nie prowadziła postępowania w sprawach zgłoszonych przez naszą redakcję. Prowadziła własne postępowanie, które umorzyła, a doniesienia redakcji, mogące obciążać wójta, włączyła do tego umorzonego postępowania.

Redakcja złożyła dwa doniesienia (a nie jedno, jak napisał Rzecznik). Pierwsze dotyczyło kontrolerów NIK – ?o poświadczeniu nieprawdy w protokole pokontrolnym NIK? , a drugie dotyczyło wójta Tomasza Bystrońskiego?o podejrzeniu defraudacji oraz o poświadczeniu nieprawdy w Zbiorczym zestawieniu ofert i aneksie nr 1 do umowy?. Oba te zawiadomienia złożyliśmy w Prokuraturze Generalnej 12 marca 2012 roku. 30 maja 2012 złożyliśmy jeszcze wniosek o ujawnienie dokumentów, które mogły by dostarczyć informacji w sprawie defraudacji. Domagaliśmy się ujawnienia następujących dokumentów:

  • wyciągów bankowych z kont gminy Nowosolna z okresu budowy
  • dowodów przelewów dokonanych przez państwa Bystrońskich na konto wykonawcy ich prywatnego domu.
  • faktur za materiały budowlane dostarczane na budowę GPCKiE w Plichtowie
  • kosztorysu inwestorskiego

Na początku czerwca 2012 roku prokuratura zawiadomiła o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie jednego z naszych doniesień – ?o poświadczeniu nieprawdy w protokole pokontrolnym NIK?.

16 sierpnia 2012 roku prokuratura zawiadomiła, że podejmuje na nowo dochodzenie, którego wszczęcia odmówiła w czerwcu (?o poświadczeniu nieprawdy w protokole pokontrolnym NIK?).

W listopadzie doręczono nam zawiadomienie o umorzeniu dochodzenia ?o poświadczeniu nieprawdy w umowie na wykonanie robót budowlanych GPCKiE?.  Wtedy wyjaśniło się, że Prokuratura nie prowadziła dochodzenia w żadnej ze spraw zgłoszonych przez redakcję, a zawiadomienie o wszczęciu postępowania wprowadzało w błąd. Przeprowadzone dochodzenie dotyczyło ?umowy?.  W ?umowie? nie było żadnego zapisu, który można by podejrzewać o ?poświadczenie nieprawdy?. W jakim więc celu Prokuratura wszczęła to dziwne dochodzenie?

Dochodzenie w sprawie ?umowy? było jedynie kamuflażem, pretekstem służącym do umorzenia spraw zgłoszonych przez redakcję. Przypomnijmy, że do ?umowy? nie mieliśmy zastrzeżeń. Zapisy niezgodne z treścią dokumentów przetargowych znaleźliśmy w Protokole pokontrolnym NIK, Zbiorczym zestawieniu ofert i aneksie nr 1 do umowy. Tych spraw nie zbadano.

Prokuratura tworzyła pozory, że prowadzi to postępowanie w sprawie zgłoszonej przez redakcję: powiadamiała nas o jego przebiegu i wzywała do złożenia zeznań. Jednakże nasze żądanie ujawnienia dokumentów na potwierdzenie defraudacji nie były brane pod uwagę. Rzecznik wyjaśnił to następująco: ?wszelkie sugestie i żądania, dotyczące zakresu przeprowadzanych dowodów, w tym gromadzonej dokumentacji, kierowane do czasu prawomocnego zakończenia postępowania przez przedstawiciela Redakcji, z uwagi na brak statusu strony postępowania, nie wymagały rozstrzygnięcia w trybie art. 170 kpk?

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w swojej wypowiedzi wcale nie napisał, że prokuratura prowadziła i umorzyła śledztwo w sprawie doniesień złożonych przez redakcję. Jego wypowiedź jest tylko tak sformułowana, że można ją tak zrozumieć. Wypowiedzi prawników trzeba czytać naprawdę uważnie, żeby odebrać informacje, jakie rzeczywiście są przekazane. Wypowiedź Rzecznika można było zrozumieć w sugerowany sposób, bo nigdzie nie napisał, czego dotyczyły doniesienia redakcji, a w jakiej sprawie prowadziła dochodzenie prokuratura. Taka informacja pozwoliłaby czytelnikom zorientować się, co rzeczywiście zrobiła prokuratura: – nie prowadziła postępowania w sprawach zgłoszonych przez naszą redakcję. Prowadziła własne postępowanie, które umorzyła, a doniesienia redakcji, mogące obciążać wójta, włączyła do tego umorzonego postępowania.

Jak więc rozumieć początkowy fragment wypowiedzi Rzecznika –?Nie mają żadnego uzasadnienia zawarte w tekście sugestie, dotyczące rzekomych koligacji rodzinnych prokuratora Prokuratury Okręgowej w Łodzi ? Beaty Wiśniewskiej, nadzorującej pracę jednostki widzewskiej z osobami o tym samym nazwisku, jak twierdzi autor : ?zatrudnianymi przez Wójta w Urzędzie?  – Brzmi jak wyczerpujące zapewnienie o braku powiązań Pani Prokurator z osobami zamieszanymi w sprawę inwestycji GPCKiE w Plichtowie. Czy można to zapewnienie odnieść również do projektanta budynku, inż. Tadeusza Wiśniewskiego, który otrzymał zlecenie na ten projekt bez przetargu? On nie jest zatrudniony ?przez Wójta w Urzędzie?.

Nie pierwszy raz Prokuratura Rejonowa Łódź-Widzew umorzyła dochodzenie omijając obciążające wójta Tomasza Bystrońskiego dowody. I nie pierwszy raz Prokuratura Okręgowa w Łodzi taki sposób prowadzenia spraw zaakceptowała. Takich spraw jest więcej.

Rzecznik Prokuratury minął się z prawdą we fragmencie – ?w dniu 4 kwietnia 2013r.- już po umorzeniu postępowania ? do prokuratury widzewskiej wpłynęła korespondencja przedstawiciela Redakcji. Z jej treści wynika między innymi, że autor domaga się udostępnienia, jako informacji publicznej ? kosztorysu inwestycji w Plichtowie. Pismem z tej samej daty Prokurator Rejonowy Łódź ? Widzew poinformowała zainteresowanego o uwzględnieniu wniosku.?

Kosztorys był tylko jednym z dokumentów, których ujawnienia domagaliśmy się rok temu (30 maja 2012 r.), czyli jeszcze przed wszczęciem postępowania, a nie po jego zakończeniu. Redakcja na drodze sądowej wywalczyła prawo dostępu do kosztorysu w grudniu 2012.  Gdy więc w kwietniu 2013 r Prokuratura Rejonowa postanowiła ujawnić kosztorys, to był już jawny od dawna, a nawet podany do publicznej wiadomości na portalu gazety CO U NAS.  Pozostałe dokumenty, o których ujawnienie wnioskowaliśmy i które mogą potwierdzać defraudację nie zostały ujawnione do tej pory. Ujawnianie znanego wszystkim kosztorysu i jednoczesne przemilczanie wniosku o ujawnienie pozostałych istotnych dokumentów jest manipulacją. Stwarzaniem kolejnych pozorów, że Prokuratura ?ujawnia? dokumenty, o które wnioskowała Redakcja.

W dniu 4 marca 2013r. wpłynął rzeczywiście do Prokuratury Okręgowej wniosek redakcji CO U NAS, lecz był to wniosek o wyłączenie łódzkich prokuratorów i przekazanie sprawy do wydziału zajmującego się zwalczaniem korupcji. Wnioskowaliśmy po raz kolejny o wyłączenie łódzkiej prokuratury, co wobec opisanego sposobu prowadzenia zgłoszonych spraw nie wymaga specjalnego uzasadnienia.

Pierwszy wniosek o wyłączenie łódzkich prokuratorów złożyliśmy wraz z zawiadomieniami o przestępstwach (12 marca 2012 r.). Odpowiedź Prokuratury Okręgowej była wtedy następująca – ?Brak jest argumentów merytorycznych do uznania, iż wszystkim prokuratorom Prokuratury Rejonowej Łódź-Widzew można postawić zarzut bezstronności.?– napisała Pani Naczelnik Wydziału III Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Najwyraźniej ?bezstronność? jest u prokuratora wadą. Uznajmy to za przejęzyczenie. Załóżmy, że zakończenie powinno brzmieć ?zarzut stronniczości?.

Tym zdaniem Pani Naczelnik przyznaje, że są prokuratorzy stronniczy. Przyznaje, ale nic z tym nie robi. To kto ma rozwiązać problem stronniczych czy też ?bezstronnych? prokuratorów? My nie wiemy, który jest bezstronny, a który stronniczy, dlatego wnioskowaliśmy o przekazanie sprawy do odpowiedniego wydziału.

 


3 thoughts on “Prokuratura i NIK zamiatają pod dywan – cz.1

  1. gdyby to była nieprawda, imperator wytoczyłby armaty. Teraz położył uszy po sobie.,

  2. Brawo Zdzicha za odwagę, pierwsza napisałaś komentarz.
    Wszystko prawda. Tylko nie wiadomo co robić.

  3. Czy my żyjemy w państwie prawa?Z tych artykułów wynika,że nasza gmina jest jednostką specjalną pod odpowiednim nadzorem co się żadnych instytucji kontrolnych nie ima,ciekawe…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *