R. Ziemkiewicz: fundusze unijne zepsuły polską administrację publiczną

  • Views 1791
  • Rating 12345

Niemal 100 miliardów euro, które Polska otrzymała w ciągu 10 lat swojego członkostwa w UE, zaszkodziło naszemu krajowi ? ocenia Rafał A. Ziemkiewicz. Przez dostępność środków z Brukseli zabrakło zachęt do reform i zwiększenia efektywności polskiej administracji publicznej. Przez to, jak uważa dziennikarz, polskie urzędy działają uznaniowo, nieefektywnie, powstaje także zbyt dużo ustaw.

? Pomoc unijna, z której tak bardzo się w oficjalnym dyskursie wszyscy cieszą, wyrządziła nam więcej szkody niż pożytku. Parę kawałków autostrad i rozmaite infrastrukturalne rzeczy nie były warte tego, że ogromne pieniądze, które wpłynęły do Polski, posłużyły zakonserwowaniu zupełnie nieracjonalnej struktury państwowej, a nawet jej rozrostowi ? przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dziennikarz Rafał A. Ziemkiewicz.

W ciągu 10 lat od wstąpienia do UE Polska otrzymała z Brukseli ponad 90 mld euro. Ziemkiewicz przyznaje, że dzięki tym środkom udało się rozbudować infrastrukturę oraz rozwinąć uboższe części kraju. Równocześnie fundusze unijne zlikwidowały zachęty do tego, by wydawać państwowe środki jak najbardziej efektywnie.

Dziennikarz przekonuje, że gdyby nie środki unijne pogarszająca się sytuacja ekonomiczna wymusiłaby głębokie reformy administracji państwowej już kilka lat temu. Napływ funduszy z UE pozwolił jednak zamaskować rosnącą nieefektywność polskiego systemu politycznego i mimo jego wad osiągać wzrost gospodarczy.

? Obawiam się, że w takiej sytuacji impulsem do modernizacji będzie jakieś gwałtowne wydarzenia. Nie myślę tu o wojnach czy rewoltach ulicznych, chociaż mogą się zdarzyć jakieś bunty społeczne. Musi jednak dojść do gwałtownego załamania systemu, żeby zaczął on być nie tyle przebudowywany, ile wręcz budowany od nowa. Dziś jest on krańcowo nieracjonalny ? ocenia Ziemkiewicz.

Jak podkreśla, wykorzystując środki unijne, Polska zaczęła funkcjonować według zasad opracowanych przez kraje rozwinięte. To właśnie one dyktują bowiem treść unijnych praw. Taki kraj jak nasz, który dopiero bogaci się i zmierza w stronę Zachodu, powinien jednak działać inaczej, według tego, co najlepsze dla nas, a nie dla bogatszych sąsiadów.

Według Ziemkiewicza symptomem nieefektywności polskiego państwa jest trudność w prowadzeniu jakiejkolwiek działalności. To, co np. w Irlandii czy Kanadzie nie jest żadnym problemem, w Polsce okazuje się niewykonalne ? podkreśla Ziemkiewicz. Dotyczy to m.in. ułatwień w zakładaniu działalności gospodarczej, systemu podatkowego czy nadzoru państwa nad przedsiębiorcami.

Powodem takiej sytuacji jest m.in. obowiązujące w naszym kraju prawo. W Polsce powstaje bardzo wiele ustaw i rozporządzeń, ale ich skuteczność jest ograniczona.

? Wszędzie panuje ogólna niemożność wszystkiego. Ministerstwo nie jest w stanie napisać projektu ustawy, piszą ją lobbyści. Potem się okazuje, że w samym rządzie ten projekt nie może przejść przez ustalenia międzyresortowe. Jak już przejdzie, to nie może przejść przez parlament. Jak już przejdzie przez parlament, to Trybunał Konstytucyjny zobaczy, że to jest sprzeczne, bo tyle żeśmy nabudowali idiotyzmów ? punktuje Ziemkiewicz.

Podkreśla, że pierwszym krokiem w celu zmiany systemu powinna być likwidacja uznaniowości w działaniu urzędników. Ziemkiewicz wyjaśnia, że obecnie niektórzy przedsiębiorcy muszą liczyć się z tym, że różne urzędy skarbowe odmiennie interpretują przepisy. Dlatego nie brakuje osób, które rejestrują firmę tam, gdzie mogą liczyć na bardziej przychylnych urzędników, a nie tam, gdzie faktycznie mieszkają. Równie subiektywnie interpretowane są np. przepisy dotyczące odliczeń podatkowych czy pozwoleń na budowę.

Ziemkiewicz podkreśla, że jeśli wprowadzilibyśmy jednolite i precyzyjne procedury we wszystkich urzędach w kraju, to jakość administracji publicznej natychmiast by się poprawiła.

? W kraju cywilizowanym podstawą administracji są procedury. Urzędnik, do którego przychodzi obywatel z takim i takim dezyderatem, spełniający określone warunki, musi wydać decyzję pozytywną. Ewentualnie negatywną, jeśli te warunki nie są spełnione. Decyzja powinna być wydana w ciągu 2-3 tygodni i koniec. Nie ma miejsca na widzimisię urzędnika ? mówi Ziemkiewicz.


10 thoughts on “R. Ziemkiewicz: fundusze unijne zepsuły polską administrację publiczną

  1. Zgadzam się, że zarówno prawo jak i postępowanie administracyjne powinno być ulepszone.

    Chociaż ja nie miałam ŻADNEGO problemu ani z uzyskaniem dotacji z PUP na rozpoczęcie działalności gospodarczej ani z samym założeniem działalności. Sam proces rejestracji firmy odbył się tak jakoś szybko, że aż o tym zapomniałam. Być może jest to kwestia tego, że robiłam to przez internet, podpisując podpisem elektronicznym.

    Niestety w Polsce każdy przedsiębiorca musi nie tylko znać się na tym na czym zarabia, ale także na milionach przepisów, odesłań do innych przepisów, musi znać orzecznictwo sądów i komentarze doktryny. MUSI, bo po drugiej stronie ma urzędnika, który nie ponosi odpowiedzialności za wydaną decyzję, i który ma do pomocy radców prawnych, bardziej doświadczonych zwierzchników. (Jest niby ustawa, na mocy której urzędnik ponosi odpowiedzialność majątkową, ale od 2011 roku nie słyszałam by choćby jeden urzędnik został ukarany)

    Urzędnicy jednak też się zmieniają. Coraz więcej jest wśród nich młodych osób, nie skażonych starym systemem, podchodzących do petenta jak do klienta.

    Można by oczekiwać rewolucji i szybkich zmian. Ale w działalności gospodarczej najważniejsza jest przewidywalność i stabilność otoczenia prawnego. Pozostaje nam więc droga ewolucji. Powolnej bo powolnej, ale jednak zauważalnej.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Agata Lewandowska

    1. Pani Agato, podchodząc do tematu z równie godnym podziwu stoicyzmem jak Pani, już za max. siedem lat osiągniemy „scenariusz Grecki”. Jeśli oczywiście „dopiszą” nam wszystkie warunki zewnętrzne tzn. wyraźnie już zaistniała „płynność stosunków międzynarodowych” w europie środkowo-wschodniej nie przerodzi się w regionalny(?) konflikt zbrojny. Tylko „kilka” faktów
      http://prostozmostu.net/kraj/polska-ma-najgorsze-prawo-w-europie
      http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiadomosci/artykul/e-administracja-w-polsce-kosztowala-miliardy,48,0,1755184.html
      http://pikio.pl/zadluzenie-polski-wzroslo-o-74-600-000-000-zlotych/
      i tak na osłodę
      http://www.biztok.pl/biznes/jerusalem-post-zamiescil-wezwanie-do-zwrotu-zydom-170-tys-nieruchomosci-w-polsce_a20842?utm_source=o2_SG&utm_medium=Biznes&utm_campaign=o2
      Pamięta Pani program rewitalizacji Kamienic i zabytków…
      Są oczywiście drogi wyjścia ale dziwnym trafem nie przebijają się do mainstreamu..

      1. SąsiedzieSołtysa, dziękuję za lekturę:)

        Znając nasze polskie realia i organy ustawodawcze, niestety obawiam się, że nowe prawo byłoby równie zawiłe jak to, które mamy obecnie. Ratunkiem byłoby prawo stworzone przez samych przedsiębiorców, a następnie bez poprawek uchwalone. Niestety takie mamy (i będziemy mieć) prawo, jakie mamy władze, a władze mamy takie jakich mamy obywateli…

        Jeśli jednak ktoś zna sposób by poprawić prawo i zlikwidować armię drogich urzędników, to ja zgłaszam swoje poparcie i chęć współdziałania. Bo sama słowna krytyka tematu niestety nic nie zmieni ;(

        Pozdrawiam serdecznie,
        Agata Lewandowska

        1. Pani Agato, problem jest bardzo trudny do rozwiązania bo zakorzeniony od pokoleń w naszej kulturze. Myślę, że należałoby już w przedszkolach realizować program wychowawczy, wskazujący na zło jakie czyni w naszym kraju nepotyzm i drobne cwaniactwo. Moja kariera zawodowa jest bardzo długo, chyli się ku końcowi, a ponieważ kontakt z kulturą zachodnią miałem dość duży, zawsze bardzo krytycznie odnosiłem się do tych naszych cech narodowych. Nepotyzm w naszym kraju sięga szczytów, Obcokrajowcy zakładający firmy w Polsce są zdumieni licznymi telefonami od decydentów wymuszających zatrudnienie swoich „kumotrów” rodzinnych czy partyjnych. Obcokrajowcy ci wiedzą przecież, że sukces ich firm zależy od kadry jaką zatrudnią i starają się zatrudnić najlepszych, po wieloetapowych rekrutacjach. W Polskich firmach, zależnych od Skarbu Państwa, ta oczywista prawda zdaje się nie funkcjonować. W Urzędach jest jeszcze gorzej. Wiem, że co najmniej kilku czytelników tej gazety, było świadkami wyboru dyrektora stowarzyszenia „Ster”. Decyzja zapadła w urzędzie w Andrespolu. Radzie nadzorczej, w której uczestniczyłem społecznie, uznano za stosowne przedstawić bardzo młodego dyrektora. Uznaliśmy za stosowne zapytać go o kwalifikacje jakimi może się pochwalić w związku z objętą funkcją. Powiedział, że skończył właśnie technikum, a tak w ogóle to powiązany jest rodzinnie z panią… wymienił nazwisko i funkcje jakie pełniła w gminie. Był, pamiętam, oburzony, że mamy czelność pytać go o kwalifikacje. Znam wiele podobnych przypadków kiedy młodzi ludzie , jeszcze przed skończeniem 25 roku życia obejmowali stanowiska dyrektorskie ( w łódzkiej Strefie Ekonomicznej) czy funkcje prezesa w równie ważnej instytucji ( Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego). Taki namaszczony człowiek poza tym, że nie posiada żadnych kwalifikacji, to charakteryzuje się ogromna butą i lekceważącym stosunkiem do otoczenia. W naszej gminie mieliśmy wiele przykładów nepotyzmu. Jeden jest mi szczególnie dobrze znany, bo przebadany w trakcie kontroli Komisji Rewizyjnej.
          Narzekamy na niskie kompetencje naszych urzędów, a nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego co jest jej źródłem.
          Dziwimy się również temu, że na zachodzie notowania naszej nacji są bardzo niskie. Sam wielokrotnie musiałem się wstydzić za swoich krajan, a to z uwagi na ich cwaniactwo i zapobiegliwość. Ta cecha jest równie mocna zakorzeniona, tłumaczona naszą trudną historią. Może już czas jednakże zacząć być bardziej uczciwym. Nie wydziwiać, że ci Amerykanie, Anglicy czy Niemcy dają się tak łatwo ” robić w konia”. Im do głowy nie przychodzi, że można być tak „zaradnym”, w najgorszym tego słowa znaczeniu. Wszystko to, moim zdaniem, tłumaczy dlaczego u nas pływa się w kisielu, a u nich w wodzie.

  2. Sukcesy „dotowane” w naszej gminie: świetlica w Byszewach czyli karton gips na pękającym budynku starej gorzelni, GPCKiE czyli zachęcam do lektury archiwum Counas, sala sportowa w Lipinach…
    Trochę dalej niż w gminie mamy; najdroższe drogi w świecie budowane w tempie wołającym o pomstę do nieba w dodatku we wiecznej naprawie, miliardy na kolej czyli piękna reklama PKP, porty lotnicze z których większość obsługuje samoloty widma…no i stadiony
    W międzyczasie dług publiczny wzrósł średnio o ok. 40mld rocznie..licząc ostrożnie
    a jako wisienkę na torcie dodam ten artykuł tak przy okazji tych miliardów na remonty kamienic i innych zabytków
    http://www.biztok.pl/biznes/jerusalem-post-zamiescil-wezwanie-do-zwrotu-zydom-170-tys-nieruchomosci-w-polsce_a20842?utm_source=o2_SG&utm_medium=Biznes&utm_campaign=o2

  3. Moim zdaniem pan Ziemkiewicz się myli. To nie pieniądze unijne, ale korupcja jest głównym czynnikiem niszczącym naszą administrację. W naszym kraju praktycznie nikt jej nie zwalcza. Wybieramy posłów i senatorów, którzy stanowią prawo, ale przestrzeganie tego prawa leży w rękach prokuratorów i sędziów. Te grupy zawodowe działają poza jakąkolwiek kontrolą społeczną, a ostatnio również polityczną. Nasi ustawodawcy poszli tak daleko, że tym dwóm grupom zawodowym zapewnili immunitety, które gwarantują im, że żaden obywatel o nic ich nie oskarży. Kontrolę społeczną wyłączono nawet na tak podstawowym poziomie. Skutki tych uprawnień są dość powszechnie znane. Można o nich poczytać w Internecie.
    Te grupy zawodowe mają rzeczywistą władzę i to większą niż wybierani przez nas politycy. Władza bez jakiejkolwiek kontroli? To prosta droga do wszelkich wypaczeń. Korupcja to pojęcie bardzo szerokie. Jest nią każde wykorzystywanie funkcji publicznej do prywatnych celów. Jest nią defraudacja, kumoterstwo, nepotyzm, itd., itp. Obecny nasz ustrój zwany wolnym rynkiem bardzo sprzyja rozwojowi tej patologii, bo administracja publiczna działa na styku publicznych pieniędzy i prywatnych interesów. Władza może sobie kupić przychylność sędziów i prokuratorów i działać praktycznie bez jakiejkolwiek kontroli i odpowiedzialności.
    Gdyby nie korupcja, to pewnie fundusze unijne byłyby lepiej wykorzystywane.

  4. Problem ze słabym wzrostem gospodarczym lub nawet z recesją nie jest sprawą tylko polską. Przecież nie trak dawno określani byliśmy wręcz mianem „zielonej wyspy” w kontekście tegoż wzrostu na mapie Europy. Jest to jednak wzrost „na kredyt”. Równocześnie następuje lawinowe zadłużanie się finansów publicznych jak i obywateli, prywatnie.
    Dzieje się tak dzięki wsparciu koalicji banków centralnych, banków prywatnych, funduszy hedgingowych z jednej strony oraz polityków wraz z przerośniętą strukturą państwową. Zależność instytucji finansowych i regulacyjnych jest tak głęboka że dochodzi do działań „naprawczych” nie mających precedensu.
    Bardzo łagodnie i politycznie wypowiada się pewien Czech;
    http://biznes.interia.pl/makroekonomia/news/nalezy-wspierac-stabilnosc-gospodarki-a-nie-wzrost-pkb,2117639,2156
    W opinii wielu innych ekonomistów ta mieszanka interesów jest na tyle niebezpieczna że zasługuje na zarzuty o charakterze kryminalnym.
    „Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.”-Alexis de Tocqueville w XIX wieku…
    Pan Ziemkiewicz nie pisze, że fundusze są przyczyną wszelkiej korupcji. Opisuje jedynie jak dzięki tym funduszom udaje się niejako trzymać tzw. opinię publiczna w ryzach i bronić status quo. Pan Strzałkowski podał świetny przykład polskiego wymiaru sprawiedliwości który raczej wymaga zmian.
    Nie chodzi jednak o te, w sumie drobne, kradzieże czyli objawy. Problemem jest system oparty na interwencjonizmie państwowym czyli inaczej socjalizm we wszelkich mutacjach. Także etatyzm..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *