Słuchając obrad nowego samorządu gminy Nowosolna

  • Views 3008
  • Rating 12345

Zaniepokoił mnie mocno artykuł Pana Zarzyckiego. Komentarz Pana radnego Grzelińskiego, który nie zaprzeczył wnioskom w nim zawartym, jeszcze wzmógł ten stan.

Postanowiłem zatem wykorzystać część nadmiaru czasu, na który ostatnio cierpię, na przyjrzenie, a raczej przysłuchanie się tej sprawie.
Włączyłem nagranie z ostatniej w 2014 roku sesji rady gminy.
Sesja przebiegała w luźnej, sylwestrowej atmosferze. Taki stan raczej nie wpływa pozytywnie na stronę merytoryczną, więc biorę pod uwagę specyfikę daty obrad. Niemniej jednak obrady dotyczyły sprawy śmiertelnie poważnej (jak dwie pewne rzeczy w życiu: śmierć i podatki!) tj. zarządzania publicznymi środkami.  Jest to także uwaga bezpośrednia do rady, która była przecież w pracy za wynagrodzeniem?
Po sprawach porządkowych na stół trafiła uchwała o uchyleniu uchwały? dotyczyła przekazania i wzięcia w użyczenie pewnych gruntów. Znów dosyć dużo cennego czasu poświęcono na naprawianie własnych błędów. W skrócie – rada zajmowała się sprawą, która jest w kompetencjach wójta. Gdzie są gminni prawnicy gdy ich nie ma..? Głosowano jednogłośnie.

Następna uchwała ustalała wykaz wydatków niewygasających z upływem roku 2014, tj. wydatki, których nie udało się zrealizować w 2014, więc staną po stronie wydatków w 2015. Łącznie dotyczyła ponad 200 tyś złotych.  Wójt nie ukrywał, że punkty dotyczące wydatków na PROJEKTY dla przebudowy szkoły w Skoszewach (40 tyś) i budowy świetlicy wiejskiej w Kalonce (27 tyś) wymagają jeszcze jego uwagi by mógł je zaopiniować. Jednak jednogłośnie, bezboleśnie rada zatwierdziła wszystkie te wydatki – około 100 tyś na projekty i nadzory?Tylko jeden radny nieśmiało (poza protokołem) zapytał, czy aby 27 tyś na projekt świetlicy to nie za dużo. Ucięła (poza protokołem) dyskusję przewodnicząca mówiąc, że wszak to projekt autorski więc kosztować musi..? Zaciekawiło mnie to więc zaczerpnąłem wiedzy u ?wujka google ??można taniej szczególnie że; po jaki grzyb nam projekt autorski kiedy gotowych projektów w bród. Chodzi przecież o budynek użytkowy, tj. świetlice.

Dyskusja ożywiła się znacznie, kiedy rada zajęła się interpelacjami i wolnymi wnioskami. Tutaj już radni chcieli się wykazać. Tam nie przycięte gałęzie, tutaj wygięty znak, tam nie wykoszone pobocze… sprawy lustra, Wódki, zakrętu i przystanków. Wójt skrzętnie notował.
Jeden Pan Grzeliński zreflektował, że przecież gmina zatrudnia pracowników gospodarczych, ba całe instytucje jak ZGK, by te problemy rozwiązywać. Wójt przytaknął, wyraźnie nieśmiało, jednocześnie obiecując ?objazdówki kontrolne?.

Tu jest pies pogrzebany. Pan Wójt, opisując swoją prace miedzy sesjami, mówił o natłoku obowiązków czysto formalnych jak złożenie wzorów podpisów w instytucjach poza i wewnątrz gminy, symbolicznych uściskach dłoni ze współpracownikami, opłatkowych wizytach w szkołach i świetlicach środowiskowych.. Te ostatnie zainteresowały Panią radną Orysiak-Witkowską, która słusznie uznała taki ?opłatek? za niezłą okazję, by przyjrzeć się pracy jednostek edukacyjno-wychowawczych w gminie. Oponowała Pani była przewodnicząca W., ale do tego już przywykliśmy. Wójt mówił, że było miło i rodzinnie, a dzieciaki maja dużo energii.

Żeby już niepotrzebnie się nie rozpisywać posłużę się analogią. Pamiętacie państwo, gdy Pani premier Kopacz udała się na wizytę do premier Merkel.  Sceny z czerwonego dywanu, gdzie niemiecka premier dosłownie kierowała naszą szefową rządu? Obawiam się, że w przypadku naszej gminy Pan wójt, Piotr Szcześniak, to Pani Kopacz, a wodząca Pani Merkel to… urzędniczy aparat, bardzo kosztowny.
Jeśli Wójt nie nabierze przysłowiowych jaj to go tam zjedzą. Bycie miłym Panem Piotrkiem nie sprawdzi się w tej doprowadzanej skutecznie do ruiny od wielu lat stajni Augiasza?Wyborcy wiedzą, ile głosów potrzeba by odwołać wójta w referendum, naprawdę nie musimy czekać aż cztery lata.

Oczywiście moja reakcja jest ostra, ale stawiam ją w kontraście do milusiego Pana Piotra na stanowisku Wójta ( dwa miesiące prawie). Razi, że oszczędności Wójt chce szukać w wydatkach na np. wykaszanie poboczy przy drogach gminy (w wielu miejscach wykonywanych przez poprzednią władzę sporadycznie lub wcale), a lekką ręką przyzwala na milionowe wydatki administracyjno prawne itp.. Dziwi mnie swoboda wypowiedzi o finansach gminy. Stwierdzenia ?będzie grubsza kaska to zrobimy? nijak nie pasuje do oficjalnych obrad rady gminy. Przywołuje wspomnienie pana Bystrońskiego podkreślającego że ?ja dałem pieniądze?.

Jeśli ODNOWA ma polegać na używaniu bardziej młodzieżowego języka i luzu to z mojej strony jest ODMOWA. Może nawet obywatelskie nieposłuszeństwo.  Bogaty w obrady styczeń da nam więcej informacji do zrecenzowania tej rady i wójta.  Powodzenia

ww


18 thoughts on “Słuchając obrad nowego samorządu gminy Nowosolna

  1. Myślę, że ciekawsze wnioski byłby Pan wyciągnął odsłuchując obrady Komisji Rozwoju i Finansów z dn. 30.12.2014

  2. No to ładnie czyli dalej będzie jak było ma ktoś jakieś info poza oficjalnym na temat Toyi na Wiączyniu nic nie można się pewnego nigdzie dowiedzieć a mi się kończy umowa w połowie roku na mobilny net i nie wiem co mam robić.

  3. Chciałbym wyrazić nadzieję że Wielce Szanowna Redakcja „Counas” rzetelnie sprawdzi, ile takie projekty podobnych świetlic kosztują w sąsiednich gminach lub w gminach naszego województwa i poinformuje o tym swoich czytelników. Proponuję też sprawdzić kto (jaka firma, projektant) tak DROGI projekt wykonuje i jakie są EWENTUALNE powiązania biznesowe z obecnymi władzami gminy.
    W razie potrzeby proszę użyć słów „ukradli” „oszukali” „rozrzutni” itp.
    A tak przy okazji to strasznie nonszalanckie podejście do pieniędzy podatników ma Pani przewodnicząca mówiąc że to MUSI tyle kosztować, ale przecież będzie „grubsza kaska to zrobimy”…………
    A minęło dopiero kilkadziesiąt dni…………….

    1. Nie Panie Bukowcowy, nie minęło tylko kilkadziesiąt dni. Na wprowadzanie obyczajności wydatkowania publicznych pieniędzy w samorządzie mieliśmy już ponad 20 lat. Jak te obyczaje wyglądają w gm. Nowosolnej…kto podejmie się obrony stanu rzeczy? Tylko ostatnio udało nam się wygrać z tzw.betonem.
      Głosowanie samorządowe to wybór możliwie efektywnego zarządzania naszymi pieniędzmi i za tym głosowali wyborcy. To nie był festiwal popularności, a dalej róbta co chceta.
      Podstawowym balastem w gminie są koszty administracyjne. Przerost zatrudnienia to jedna z głównych przyczyn. Trzeba zwalniać ludzi. To trudne ale niezbędne. Jeśli zarząd nie potrafi to się po prostu nie nadaje. Litować się i pomagać należy, za własne pieniądze. Jak mamy z takim balastem gonić choćby sąsiednie gminy?
      Czy naprawdę uważa Pan, że metodą uzyskania najlepszej możliwej ceny będzie sprawdzenie kosztów poniesionych przez inne samorządy? Nie można lepiej? Jak mamy nadrabiać, musimy być szybsi. Dalsze insynuacje które Pan przytacza są już zbyt daleko idące.. nie wiemy nawet, czy to na podstawie artykułu czy nagrań z sesji, czy jakiekolwiek umowy są podpisane. Ja myślę, że nie bo to są po prostu kwoty zapisane na ten cel w budżecie. ale mogę się mylić.
      Proponuje żeby Wielce Czcigodny Bukowcowy do informacji szczegółowych dokopał się sam, a następnie przekazał je pozostałym mieszkańcom, bezpłatnie. Tak jak od wielu lat robi redakcja Counas.
      Nikt nikogo w tym artykule nie oskarżył o kradzież. Jest to subiektywna opinia po wysłuchaniu nagrania z sesji rady gminy i brzmi że „za dużo tam luzu „. Z sugestią..A wójta to się czasem bójta! Jeżeli to dobry gospodarz oczywiście. Chyba że czytaliśmy różne teksty.

  4. Po tej powyższej dyskusji sięgnęłam do źródła i odsłuchałam obrady ostatniej sesji rady w 2014roku.. Uważam, że była poprawna, w każdym razie zrozumiała w przeciwieństwie do historycznych poprzednich. Jeden z panów zarzuca, że czasami występuje „moderny” styl wyrażania się. Jestem osobą z tzw.poprzedniej /klasycznej/ poprawności językowej, ale muszę stwierdzić iż mnie sposób wysławiania się tym razem nie raził. Słowo „kasa” mniej mnie razi niż przysłowiowe
    „pieniążki” gdy chodzi nie o grosze a poważne finanse. Ok jest normalnym i zaakceptowanym wyrażeniem , słyszy się je już w poważnych gremiach dyskusyjnych.
    Zgadzam się z uwagą pana Grzelińskiego, zanim on zabrał głos cały czas oczekiwałam kiedy pan wójt powie że takie drobne sprawy należy zgłaszać do właściwych pracowników w gminie. Po to ci ludzie tam pracują i biorą swoje pensje.
    Wójt ma się zajmować sprawami poważniejszymi a nie żarówkami czy gałęziami.
    Teraz przejdę do spraw wydatków na inwestycje projektowe:
    Uważam, że wstępnie przewidziane pieniądze na dobrze wykonane, pełne projekty budowlane / przedszkole, świetlica/ nie są wygórowane, przypuszczam że będą jeszcze negocjowane. Proszę Państwa przepracowałam w inwestycjach przygotowawczych, a więc projektowych, połowę swojego życia zawodowego i z doświadczenia wiem, że lepiej zapłacić dobremu projektantowi i mieć dobry projekt niż potem zlecać różne uzupełnienia. W skali całej inwestycji wydatek na projekt to jest drobny koszt /tzw.pieniążki/ i nie trzeba kruszyć kopii na tym etapie. Do dziś pamiętam przetargi gdy wygrały firmy widma i jaka była potem droga przez mękę dla wszystkich i dla nas i dla wykonawców wg takiego projektu. Drugą ważną wydaje mi się sprawą jest ocena wykonanej dokumentacji. Urząd po otrzymaniu projektu powinien dać ją do wglądu i oceny. My ocenialiśmy ją wewnątrz naszej instytucji, ale gmina chyba powinna udostępnić ją dwóm , trzem osobom kompetentnym do oceny. Takich osób w gminie nie brakuje i chyba jako wolontariusze chętnie to zrobią. Następny etap to zatwierdzenie dokumentacji do realizacji. Organizuje się posiedzenie tzw. kopi i przedstawia projektantowi ewentualne zastrzeżenia i uwagi. Jeżeli będą one wyjaśnione lub uzupełnione to dokumentacja zostaje przyjęta i czeka na realizację. Uważam że ten sposób przygotowania do realizacji wszystkich gminnych inwestycji byłby zasadny.
    J. Zarzycka

    1. Pozwolę sobie podważyć fundament piedestału z którego wyraziła Pani swą opinię.
      Instytucja(miejsce Pani pracy), brzmi jak sfera budżetowa lub jakiś monopol. Muszę Panią rozczarować ale ani jedno ani drugie,w przypadku 3-ciej Rp lub co gorsza PRL, nie mają dobrej renomy w kwestii gospodarności.
      Uznaniowość czy też tajemna wiedza pozwalająca poznać „dobrego” czy „złego” projektanta bywa do pozazdroszczenia w przypadku tychże instytucji wydających publiczne pieniądze. Na pewno zazdrością kierują się funkcjonariusze CBA badające z rzadka takie sytuacje.
      Ciekawe jest, że rocznie uczelnie produkują dziesiątki, jeśli nie setki projektantów/architektów ale właściwie ich przydatność do zawodu zweryfikować potrafi dopiero urzędnik.
      To zasada „Volenti non fit iniuria” w kontraście do „Przezorny zawsze ubezpieczony” zbudowały potęgę Europy pozwalającą opanować świat..
      Anonimowy wybiórczy(Zmuszony do płacenia haraczu bankrutowi ZUS. Starszyzna grozi więzieniem gdybym odmówił)

      1. Argumentum ad personam. -ale „Gdy chcesz opisać prawdę, elegancję zostaw krawcom” A. Einstein
        pozdrawiam

  5. Szanowny Panie „Bukowcowy”, szanowni Państwo. Projekt świetlicy w Kalonce został zlecony w poprzedniej kadencji. Gmina zwróciła się do kilkunastu bodaj firm z prośbą o wstępne kosztorysy. „Rozrzut” był bardzo duży, a firmy z terenu całej Polski. Po rozważeniu propozycji przez wójta, dział inwestycji i grupy radnych zainteresowanych tematem, odrzucono skrajne propozycje jako mało wiarygodne i ponownie skontaktowano się bodaj z 5 podmiotami. Spośród nich tylko jedna firma odpowiedziała konkretnie . Cena za indywidualny projekt realizujący załozenia zatwierdzone podczas zebrania wiejskiego była średnia w skali złożonych propozycji. Dodatkową zaletą oferty jest fakt, że projektantka jest mieszkanką gminy, co ułatwia zrozumienie potrzeb, kontakty i nadzór nad realizacją. Dodam, że pracownia architektoniczna ma sprawdzoną renomę, nie jest firmą „krzak’ za którą potem trzeba się sądownie uganiać. Wszystkie zainteresowane strony uznały, że to bedzie najlepszy wybór.
    Co do „swobodnej” atmosfery obrad podczas sesji. Mam nadzieję ,że taka właśnie pozostanie. Można na najpoważniejsze tematy rozmawiać bez zbędnej celebry i „dworskich obyczajów”, do których dużą wagę przywiązywała poprzednia władza. Obecny wójt, Piotr Szcześniak skracając dystans otwiera możliwość prawdziwej dyskusji, szczerej debaty, burzy mózgów i aktywnych postaw wśród radnych. Obecnie odmienność poglądów w niektórych sprawach nie oznacza wcale ani wrogości postaw, ani „niesubordynacji”. Mam nadzieję, że to doskonały punkt wyjścia do podejmowania właściwych decyzji. Nie ma też powodu do zbędnych z kolei dyskusji w chwili, gdy uchylane są uchwały podjęte jakby „na siłę” w końcówce minionej kadencji, które zakwestionował nadzór. Lepiej uchylić je samemu, niż czekać na interwencję wojewody. Od razu dodam, że „byłam przeciwna”, ale to już teraz nie istotne. Idźmy do przodu, patrzmy w przyszłość. Naprawiajmy co się da już teraz, ale nie popadajmy w histerię. Rozwaga wójta nie jest wadą, a może ustrzec przed błędnymi decyzjami. W projekcie budżetu na 2015 już zaistniało wiele zmian. wygospodarowaliśmy sporo środków i na drogi i na kończenie rozgrzebanych inwestycji. Zrefofmowaliśmy też spłatę zadłuzenia, tak aby budżet był mniej napięty, na co zwrócił uwagę nadzór wojewódzki. Po uchwaleniu częściowo zmienionego budżetu mamy dalsze możliwosci analizy i zmian w toku działania. Spraw do rozwiazania jest więcej, niż można sobie było wyobrazić. Zapewniam Pana i wszystkich czytelników o wielkim zaangażowaniu zarówno moim, rady, jak i wójta w „naprawianie” naszej gminy. Jednak nie od razu Kraków zbudowano i to naprawianie także wymaga czasu. Poprzedni wójt rzadził ponad 25 lat. Nie oczekujmy „cudu” w ciągu 2 miesiecy z których połowę stanowiły święta. A poza tym nie dzielmy się na „my” i „oni”. Państwo nas wybrali , jako swoich reprezentantów i taką właśnie funkcję zamierzamy pełnić. Najlepiej jak się da, najlepiej jak potrafimy. Na rozliczenie przyjdzie czas za 4 lata. A teraz proszę o więcej wiary i zaufania. I oczywiście o współpracę w życzliwej atmosferze. Pozdrawiam serdecznie.

  6. Trudno mi uwierzyć, że nie było chętnych do wykonania projektu świetlicy w Kalonce. Opisany sposób szukania projektantów zupełnie mnie nie przekonuje.
    Od kilku lat rynek budowlany jest bardzo trudny. Jest sporo architektów, którzy biją się o projekty domków jednorodzinnych, na czym zarabiają kilka tysięcy zł. Projekt świetlicy czy rozbudowa szkoły za kilkadziesiąt tys. zł to prawdziwa gratka.
    W Internecie działają firmy, które zbierają informacje o planowanych inwestycjach i rozsyłają zawiadomienia projektantom . W ciągu kilku dni informacja dociera do tysięcy zainteresowanych. Zwracanie się imiennie do kilku projektantów nie daje gwarancji, że nie są oni ?ustawieni? i nie robią za tzw. ?zająca?.
    Jakoś do mnie nie dotarła informacja o poszukiwaniu projektanta świetlicy, choć mieszkam na terenie gminy, prowadzę firmę projektowa od wielu lat i nie jestem żadnym tam ?krzakiem?.
    Ustawa o zamówieniach publicznych nakłada obowiązek zamieszczania informacji o przetargu w Biuletynie Zamówień Publicznych, ale nie wyklucza innych sposobów szukania projektantów i wykonawców. Samorząd, który chce być wiarygodny wobec swych wyborców powinien z takich możliwości korzystać. Pozwala to unikać podejrzeń o jakieś układy i znajomości.
    Znajdujemy się w pobliżu dużego miasta, w którym są dziesiątki różnych biur projektowych więc trudno uwierzyć, że nie było chętnych do złożenia oferty.
    Co do ceny tych projektów nie mogę się wypowiedzieć. Cena zależy od wielkości obiektu i jego złożoności. Takich szczegółów w tym przypadku nie znamy.

  7. Panie Jurku, to nie był przetarg bo rozmawiamy tylko o projekcie za kwotę nie podlegającą procedurze przetargowej z powodu zbyt niskiego pułapu finansowego. Natomiast był to konkurs ofert. Pozdrawiam.

    1. Uczciwy konkurs wygląda tak: prace są podpisane hasłem, a w oddzielnej kopercie opatrzonej takim samym hasłem znajdują się dane oferenta. Po rozstrzygnięciu konkursu otwiera się tę kopertę i wtedy dopiero wszyscy dowiadują się, jak nazywa się zwycięzca.
      W tym przypadku nawet nie podano do publicznej wiadomości informacji o tym, że ma się odbyć konkurs, tylko rozesłano zapytania do wybranych firm.
      W wyniku takiego konkursu wybrano projekt za 27 tys zł.
      Nawet teraz, gdy toczy się dyskusja, samorząd nie podał istotnych parametrów tej świetlicy: jej wielkości, wymagań dotyczących rozwiązań funkcjonalnych i t.p., czyli informacji, które pozwoliłyby odnieść się do ceny projektu.
      Obecnie projekt autorski niewielkiego domu jednorodzinnego można nabyć za ok. 7-10 tys. zł. i prawdopodobnie jest to projekt bardziej złożony, niż projekt świetlicy wiejskiej.

      1. Panie Jurku, niezwykle cenna procedura. I chociaż nie wymagana przez obowiązujące prawo, to z całą pewnością powinna być stosowana przez władze, które nie chcą być posądzane o poplecznictwo kosztem pieniędzy publicznych. Takich małych projektów jest w gminie realizowanych dużo, myślę, że w takim zakresie przydałoby się Pańskie doradztwo wynikające z doświadczenia i znajomości rynku.

        1. To jest przecież zwykła procedura stosowana w konkursach plastycznych, literackich i innych. Powszechnie znana, tak się normalnie organizuje konkursy. Nie potrzeba specjalnego doradcy żeby uczciwie zorganizować konkurs.

  8. Sz P.
    Małgorzata Kamińska-Bruszewska
    Jerzy Strzałkowski

    Państwa wymiana zdań w temacie kosztu projektu trochę mnie zbulwersowała. To tak jak w tym powiedzeniu ” ja o niebie, a ty o chlebie”. Może Państwo przedstawcie czytelnikom co ten projekt zawiera ?!!!
    Czy to jest sam projekt architektoniczny budynku ?, czy zawiera również projekt : wod-kan,c.o,gaz,elektryka.
    I to będzie rzetelne przedstawienie informacji o projekcie świetlicy. A tak jest to jałowa dyskusja.
    Pozdrawiam

    1. Jeśli jest ktoś kto posiada szczegółową wiedzę na temat tego projektu, to nie jest to pan Strzałkowski. Przecież nie on pracuje w gminie. Nie dostał też zapytania „konkursowego”. Proszę czytać ze zrozumieniem, a swoje zbulwersowanie kierować pod odpowiedni adres.
      Kto zarządza publicznymi pieniędzmi? Gmina czy redakcja?
      Miało być transparentnie, a jak jest to już widzimy. Jest strona internetowa gminy, są inne portale.. Apelujemy o poprawę standardów. Choćby ten wzór który opisał Pan Jerzy jest godny uwagi..Domagajmy się duszenia złych obyczajów w zarodku. Pracuje dla nas przecież „nowy samorząd gminy Nowosolna”.
      Pozdrawiam

  9. Szanowny ” wybiórczy” przykro mi,że posiadasz problem ze zrozumieniem wpisu.
    Znając rzetelność p. Jerzego Strzałkowskiego i jego wielkie zaangażowanie w sprawy gminne mam nadzieję,że przedstawi nam co ten projekt zawiera i powróci do dobrych standardów do których nas przyzwyczaił , czyli konkretów.Jak na razie, to są tylko dywagacje. I dlatego duszę złe obyczaje w zarodku jednocześnie prosząc o konkrety od autorów wpisów.( Pani Przewodnicząca Rady Gminy i Pan Redaktor)Uważam,że ” Czas na odnowę” obowiązuje wszystkich tz. kontrolowanych i kontrolujących.
    Pozdrawiam

  10. Dyskusja na forum publicznym nie doprowadziła do ujawnienia parametrów świetlicy w Kalonce i rozbudowy szkoły w Skoszewach.
    W tej sytuacji złożyłem w dniu dzisiejszym (czyli 19 stycznia 2015 roku) wniosek o udostępnienie poniższych dokumentów:

    1. Pisma rozesłanego przez Urząd do projektantów w sprawie projektów na świetlicę w Kalonce oraz rozbudowę szkoły w Skoszewach określającego zakres tych projektów
    2. Umowy z projektantami na wykonanie wymienionych wyżej projektów lub zlecenie na ich wykonanie albo, jeśli nie ma umowy ani zlecenia, przedstawienie informacji na jakim etapie znajduje się realizacja tych projektów

    Zachęcam również Państwa do zaglądania w dokumenty. Każdy ma prawo, gdyż jest to informacja publiczna. Wnioski o udostępnienie IP są dostępne w recepcji Urzędu Gminy. Każdy szczegół ma dla mieszkańców znaczenie. Można np. zażądać udostępnienia wykonanej wizualizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *