Wójt na dożywociu – o arytmetyce wyborczej

  • Views 2624
  • Rating 12345

Reforma samorządowa uważana jest za podstawę naszej demokracji i oceniana jest na ogół bardzo dobrze. Komentatorzy podkreślają fakt, że samorządy lokalne są wybierane przez mieszkańców spośród ludzi im znanych, którzy najlepiej wiedzą, co jest tym mieszkańcom potrzebne. Do pozytywów zalicza się wzrost nakładów inwestycyjnych i wysokie wykorzystanie przez gminy funduszy unijnych.

O negatywach systemu mówi się niewiele, choć nietrudno zauważyć, że reforma stworzyła pozory społecznej kontroli nad samorządami lokalnymi. Uprawnienia urzędującego wójta są tak duże, że bez trudu może zapewnić sobie zwycięstwo w wyborach bez względu na rzeczywiste poparcie społeczności lokalnej. W dużej mierze ma też wpływ na skład Rady Gminy. Reforma w praktyce doprowadziła do znacznego ubezwłasnowolnienia lokalnych społeczności.

Mocno krytykowane są pozostałe reformy – ubezpieczeń społecznych, służby zdrowia i szkolnictwa, których skutki odczuwamy na co dzień. Jednakże to reforma samorządowa jest chyba najmniej udaną reformą III RP. Nie narzekamy na nią, bo nie odczuwamy bezpośrednio jej wad. Ujawniają się one w innych dziedzinach życia i nie są tak oczywiste. System nie zapewnia demokratycznych wyborów na poziomie lokalnym i stwarza warunki do rozwoju korupcji w samorządach. Wójtowi podlegają wszystkie znajdujące się w gminie tzw. zakłady budżetowe. Wójt jest więc liczącym się pracodawcą. Pracownicy wójta wraz z rodzinami to, przy obecnych frekwencjach wyborczych, ok. 30 proc. uczestniczących w wyborach. Gminy są za małe, by można było zignorować wpływ tych ludzi na wynik wyborów. Jest to liczba, która na ogół gwarantuje zwycięstwo wyborcze bez względu na rzeczywiste nastroje społeczne. Wójt, prowadząc odpowiednią politykę związaną z zatrudnieniem, może zapewnić sobie przewagę głosów. Weźmy konkretny przykład gminy gdzie występuje bardzo wysokie zatrudnienie w jednostkach budżetowych, a wójt urzęduje kolejną już kadencję. Gmina Nowosolna – w roku 2010 w wyborach samorządowych wzięły udział 2052 osoby, co stanowiło 62,47 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców gminy. To była bardzo wysoka frekwencja, ale i tak wójt niewielką przewagą głosów został wybrany na kolejną, szóstą(!), kadencję. Wójt w tej gminie zatrudnia w przybliżeniu 143 osoby. urząd to 39 zatrudnionych szkoła w Lipinach 31 osób szkoła w Skoszewach 19+5 = 24 osoby gimnazjum w Wiączyniu 24+5 = 29 osób Zakład Komunalny, świetlice, dom kultury ? dodajmy łącznie 20 osób Jeśli pomnożyć tę liczbę przez 4 (osoby bliskie, zainteresowane utrzymaniem posady – małżonkowie, dorosłe dzieci, rodzeństwo, dziadkowie itp), otrzymujemy 572 pewne głosy tylko dzięki pracownikom wójta. Jest to niemal 28% wszystkich biorących udział w wyborach w tej gminie. Przy niższej frekwencji wyborczej procentowy udział ?pewnych? głosów byłby jeszcze większy. Jak widać mnożenie etatów w obecnych realiach to lepsza inwestycja wyborcza niż rzeczywista praca na rzecz gminy. Spróbujmy oszacować, jakie poparcie społeczne wystarczy takiemu wójtowi, by wygrać wybory. Jeśli od wszystkich głosujących odejmiemy owe 572 ?pewne? głosy, to zostanie nam 1480 głosów niezależnych. Spośród tych niezależnych aż 70% musiałoby głosować przeciw, by urzędujący wójt przegrał. Jeśli przeciwko niemu zagłosuje 69%, to urzędujący wójt wybory ma wygrane. To jednak nie koniec. Wójt ma bezpośredni wpływ na sprawy dotyczące poszczególnych mieszkańców. W drodze decyzji może dowolnemu z nich umorzyć podatek, dać zlecenie, anulować zaległości płatnicze i t.p. W ten sposób, nie robiąc niczego dla ogółu mieszkańców, może załatwić sobie dalsze głosy wyborcze. To również prostsze, niż rozwiązywanie rzeczywistych problemów gminy, prostsze i bardziej skuteczne. Nie ulega wątpliwości, że uprawnienia wójtów w sprawach zatrudnienia i wydawania decyzji w sprawach pojedynczych osób powinny ulec znacznemu ograniczeniu. W rzeczywistości problemy te dotyczą również wyborów do Rady Gminy. W praktyce bowiem wójt może ?swoim? kandydatom na radnych zapewnić taką samą przewagę, a to oznacza, że wpływ mieszkańców na wybór radnych jest nieznaczny. W praktyce to wójt dobiera sobie radnych, przynajmniej w znacznej części okręgów wyborczych. W tych okolicznościach trudno mówić o niezależności radnych ani nawet o tym, że będą oni reprezentować interesy mieszkańców. Ich kariera samorządowa zależy wprost od przychylności urzędującego wójta. Zrozumiałe więc, że jego interesów będą bronić i z nim się utożsamiać. Na pewno nie będą skłonni sprawować nad nim kontroli wymaganej przez ustawę o samorządzie gminnym, pilnować jawności i przejrzystości finansów, gospodarki gruntami, sensowności inwestycji czy też uznawać za uzasadnione skargi na niego zgłaszane przez mieszkańców, nawet wtedy, gdy będą w pełni uzasadnione. Ten wójt to ich szansa na kolejną kadencję i związane z tym przywileje. Jednakże nie we wszystkich okręgach wyborczych wygrywają radni preferowani przez urzędującego wójta. W gminie Nowosolna takim przykładem jest Kalonka. Dlaczego tak się dzieje? To proste. W Kalonce mieszkają ludzie, którzy nie pracują u wójta. Większość mieszkańców tej wsi pracuje w Łodzi. Oni są od wójta niezależni. Niezależność wyborców wystarcza, by radykalnie zmienić wyniki wyborów. Jasne więc, że wszyscy mieszkańcy gminy biorący udział w wyborach powinni cechować się taką niezależnością. To jedyny sposób, by obiektywnie ocenić kandydatów na wójtów i radnych. To nie wszystkie wady reformy samorządowej. Te jednak wydają się najpoważniejsze. Godzą w podstawowe założenia naszego ustroju, prowadzą do szerzenia się wszelkich form korupcji i arogancji władzy. Stwierdzenie wad obecnego systemu jest stosunkowo proste. Trudniejszym problemem jest znalezienie takiego rozwiązania, które zapewni demokratyczne wybory bez względu na frekwencję oraz uniemożliwi wójtom opisane wyżej manipulowanie mieszkańcami. W pierwszej chwili nasuwa się pomysł ograniczenia ilości kadencji dla wójta ? wzorem takich samych ograniczeń w odniesieniu do Prezydenta RP. Jednak w obecnej sytuacji rozwiązanie to niewiele zmieni. Kliki, jeśli miały powstać, to już powstały i są mocno zintegrowane. Taka grupa bez trudu wyłoni ?nowego? kandydata i zapewni mu zwycięstwo. Błędów popełnionych podczas tworzenia tej reformy tak łatwo usunąć się nie da. Potrzebne jest znaczne ograniczenie uprawnień samorządów autor: Jerzy Strzałkowski


One thought on “Wójt na dożywociu – o arytmetyce wyborczej

  1. Do mieszkańców Kalonki, jako tych, którzy nie są beneficjentami wielkopańskiej hojności wójta, dołączyłbym mieszkańców okolicznych wiosek tj. Bukowca, Grabiny, Dobieszkowa, Wódki, Kopanki, Dąbrowy, Dąbrówki, Niecek, Borchówki. Zamieszkała tam ludność napływowa stanowi zdecydowaną większość, związana jest z Łodzią poprzez pracę i naukę i nie oczekuje od wójta niczego ponad to co po kilkunastu latach zamieszkania i płacenia wysokich podatków powinno być oczywistością: twardej nawierzchni dróg i ulic oraz odwodnienia. Przypomnę Państwu, że z podatków PIT tych pracujących głównie w Łodzi, do budżetu Gminy trafia ponad 7 mln zł. podczas gdy z podatków od rolników niecałe 200 tys. zł. .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *